Grożą nam nieodwracalne zmiany. Raport o lodowcach daje do myślenia
Lód na Ziemi nie wybacza błędów. Nowy raport ONZ pokazuje, jak wysoką cenę możemy zapłacić za zaniedbanie klimatu.
Tego lodu nie odzyskamy
Ziemia ociepliła się już o ok. 1,3 stopnia Celsjusza w porównaniu z czasami sprzed rewolucji przemysłowej.
Naukowcy od lat starają się nie dopuścić do przekroczenia 1,5 st. C. ocieplenia, bo powyżej tej granicy rośnie ryzyko bardzo poważnych i nieodwracalnych zmian.
Raport ONZ ostrzega, że osiągnięcie celu klimatycznego z porozumienia paryskiego może być niewystarczające, aby ocalić lodowce. Mówimy tutaj o zbiciu obecnej średniej temperatury do poziomu maksymalnie 1,5 st. C. powyżej poziomu z roku 1850 r.
Obecnie wiadomo, że planeta ociepliła się już o 1,3 st. C. w porównaniu do 1850 r. i jest pewne, że cel porozumienia paryskiego nie będzie spełniony i przekroczymy ten poziom wkrótce.
Niestety raport ONZ obala "uporczywy mit", że przekroczenie tego celu i osiągnięcie poziomu o 2 czy 3 st. C da się opanować lub jest lepsze od szybkich cięć emisji CO2.
Naukowcy zwracają uwagę, że pewne zmiany będą trudne do odwrócenia. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest kriosfera, czyli cała zawartość ziemskiej wody w stanie stałym. Dla niej okres przekroczenia celu klimatycznego jest bardzo niebezpieczny i musi być jak najbardziej skrócony.
Trzeba też usunąć z atmosfery tyle dwutlenku węgla, by do 2150 roku zejść z globalną temperaturą do poziomu maksymalnie 1 st. C. wyższego niż w 1850 r.
Przy obecnej polityce szczyt ocieplenia wyniesie około 3 st. C. Stopi się wtedy niemal cała wieloletnia zmarzlina, czyli grunt zamarznięty na stałe. Prawdopodobne stanie się poważne i być może nagłe zaburzenie prądów oceanicznych. Oceany zrobią się bardziej kwaśne, bo pochłaniają nadmiar CO2.
Raport przygotowało 80 naukowców z organizacji ICCI i programu ONZ ds. środowiska. Duża część szkód będzie trwała nawet po powrocie do 1,5 st. C. Głównym autorem jest James Kirkham z ICCI. To glacjolog, czyli badacz lodowców. Według niego kriosfera to jeden z najbardziej wrażliwych elementów klimatu.
Kirkham podaje przykłady. Na granicy Nepalu i Chin lawina lodu i skał zabiła tysiące ludzi i wyrządziła straty równe 10 proc. PKB Nepalu. Szwajcaria straciła 20 proc. lodu lodowców w pięć lat. W najbliższej dekadzie co roku zniknie tysiące lodowców.
Lądolody to wielkie pokrywy lodu na lądzie. Te na Grenlandii i Antarktydzie topnieją sześć razy szybciej niż w latach 90. Będą tracić lód nawet po krótkim przekroczeniu celu. Ich bezpieczna granica to około 1 st. C albo mniej.
Kirkham zauważa, że lód reaguje na każdy ułamek stopnia. Punkty krytyczne to progi, po których zmiany nakręcają się same i stają się nieodwracalne. Po ich przekroczeniu odbudowa potrwa stulecia lub tysiąclecia.
Miesiąc temu inny raport ONZ wyliczył, jak mocno trzeba ciąć emisje. To 18 proc. do 2030 roku i 45 proc. do 2035 roku. Przy obecnej polityce ocieplenie sięgnie 2,8 st. C powyżej temperatury z epoki preindustrialnej. Lodowce w Górach Skalistych i Alpach oraz na Islandii i w Skandynawii zachowają wtedy mniej niż 10 proc. masy. Przy 1,5 st. C zostałoby 20 do 35 proc. W Himalajach i Hindukuszu lodowce zasilają wodą niemal jedną czwartą ludzkości. Zostanie tam 41 proc. lodu zamiast 83 proc. przy 1,5 st. C.
Klimatolog Bill Hare z instytutu Climate Analytics nie współtworzył raportu. Mówi, że lądolody i lodowce znikają w rekordowym tempie. To zmiany nieodwracalne w skali ludzkiej. Dodaje jeszcze jedno. Każdy minister i szef koncernu paliwowego skutecznie osłabiający politykę klimatyczną może zobaczyć w tym raporcie, jak fundamentalnie zaszkodził naszemu światu.
Przekroczenie progu 1,5 st. C nie pozwoli nam na osiadnięcie na laurach. Lód reaguje od razu, a wraca przez stulecia. Część strat zostanie z nami na zawsze.