Test Glorious D3 Wireless. To bardzo wyjątkowy model
Testy sprzętu 11:20

Test Glorious D3 Wireless. To bardzo wyjątkowy model

Z tak nietypową i innowacyjną myszką już dawno nie miałem do czynienia. Glorious D3 Wireless to gryzoń, który zdecydowanie wyróżnia się na tle konkurencji. W ostatnim czasie testowałem kilka innowacyjnych myszek. Na pewno trzeba tutaj wspomnieć o Logitech Superstrike X2, która wprowadziła nowe przełączniki. Do tego była też Monka Prime G997W, która pozwala na szybką wymianę baterii. Teraz dochodzi do tego jeszcze Glorious D3 Wireless. W niej również można szybko wymienić baterię, ale producent zrobił to jeszcze bardziej pomysłowo, a przede wszystkim lepiej. Specyfikacja Glorious D3 Wireless Na papierze Glorious D3 Wireless to absolutnie topowa myszka. Wyposażona jest a autorski czujnik BAMF 3.0, który oferuje maksymalną czułość 30 tys. DPI, prędkość 750 IPS (ok. 19 m/s) oraz przyspieszenie aż 50G. W praktyce są to wartości, których nie jesteśmy w stanie osiągnąć za pomocą szybkiego ruchu ręki, więc nawet najbardziej dynamiczny flick będzie precyzyjnie odwzorowany przez gryzonia. Poza tym mamy częstotliwość raportowania aż 8000 Hz, więc tak samo, jak najlepsze modele na rynku. Myszka łączy się z komputerem bezprzewodowo, przy czym mamy do wyboru dwie możliwości – Bluetooth lub radiowe (2,4 GHz) za pomocą dołączonego do zestawu odbiornika. Oczywiście jest też możliwość podłączenia gryzonia za pomocą dołączonego do zestawu kabla USB-C na USB-A. Czas pracy na jednym ładowaniu to maksymalnie 130 godzin (Bluetooth) lub 71 godzin (2,4 GHz). Pod przyciskami producent zastosował optycznego przełączniki o żywotności do 130 mln aktywacji. Myszka ma masę zaledwie 69 gramów, więc jest stosunkowo lekka. Na aż 7 przycisków: dwa główne, wciskany scroll, dwa dodatkowe na lewym boku oraz przycisk do zmiany DPI (pod rolką). Ostatni znajduje się na spodzie obudowy i służy do włączania oraz wyłączania myszki (trzeba go przytrzymać). Na spodzie znajdują się ślizgacze w 100-procentach wykonane z PTFE, czyli teflonu. Aktualnie Glorious D3 Wireless można znaleźć za około 570 zł, chociaż początkowo trzeba było za nią zapłacić nawet 700-800 zł. Budowa i jakość wykonania Glorious D3 Wireless to myszka ergonomiczna, dostosowana do osób praworęcznych. Jej wymiary to 124,24 × 61,03-68,05 × 34,86-41,74 mm (długość x szerokość x wysokość). To, co mnie zaskoczyło, to przede wszystkim wysokość. Chociaż w porównaniu do niedawno testowanego modelu Logitech G PRO X2 Superstrike różnica wydaje się niewielka (63,5 mm), to w praktyce jest ona mocno wyczuwalna. Sam producent deklaruje, że D3 Wireless nadaje się przede wszystkim do chwytów typu palm oraz claw. W teorii fingertip-grip też jest możliwy, ale na pewno nie będzie tak komfortowy, jak przy modelach symetrycznych. Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie. Myszka sprawia wrażenie solidnej i cięższej niż jest w rzeczywistości. Spasowanie elementów jest bez zarzutu, a zastosowane materiały dobrze rokują na przyszłość. Obudowa wykonana jest z przyjemnego w dotyku, lekko chropowatego plastiku, co pozytywnie wpływa na pewność chwytu. Z kolei rolka i przyciski dodatkowe mają gumowaną powierzchnię, co też może się podobać. Z przodu znajduje się jeszcze złącze USB-C do podłączenia gryzonia przewodowo. Jednak jest ono mocno schowane, przez co niektóre kable mogą nie pasować. Na szczęście w zestawie znajduje się przewód, który sprawdza się doskonale. Kwestie wyglądu musicie ocenić sami, bo to mocno indywidualna kwestia. Glorious D3 Wireless na pewno wyróżnia się na tle konkurencji. Chociaż jestem fanem raczej prostych konstrukcji, to testowany model może się podobać. Podświetlenie RGB LED, przebiegające przez środek obudowy, dodaje jej przyjemnego sznytu.  Największe zarzuty mam do przycisków, chociaż od razu zaznaczę, że to moje indywidualne preferencje, w które nie do końca wpisuje się ich charakterystyka. Głównie dlatego, że są dość miękkie, jakby gumowe. Zdecydowanie wole ostrzejszy, mocniejszy komunikat zwrotny, informujący mnie o wciśnięciu. Tyczy się to zarówno przycisków głównych, scrolla, jak i dodatkowych. Normalnie za minus uznałbym fakt, że dioda informująca o aktualnej czułości znajduje się na spodzie, więc w teorii w momencie zmiany DPI urządzenie trzeba unieść. Rzecz w tym, że to nieprawda, ponieważ zmienia się też kolor diody na odbiorniku, więc bez problemu możemy podejrzeć, jaka ustawiła się czułość sensora. Precyzja Może się wydawać, że sensor BAMF 3.0 to jakiś dziwny wymysł firmy Glorious. W rzeczywistości bazuje on na czujniku PixArt PMW3950, więc prawdopodobnie najlepszym, jaki jest obecnie dostępny na rynku. To daje pewność, że sterowanie będzie tak precyzyjne, jak tylko jest to możliwe. Zresztą moje testy to potwierdzają. Nie odnotowałem ani jitteringu, ani akceleracji, ani interpolacji, ani zauważalnego wygładzania krawędzi. Jest dokładnie tak, jak być powinno. Możecie być pewni, że przy tej myszce nie traficie przeciwnika tylko przez swoje umiejętności lub silnik gry. Gryzoń nie będzie miał z tym nic wspólnego.  Rewolucja, czyli wymienna bateria Celowo nie wspomniałem o jeszcze jednym elemencie w budowie myszki. Chodzi o baterię, która tajemniczo wystaje z tylnej części urządzenia. To autorski system InfinitePlay, który pozwala szybko wymienić akumulator, gdy ten ulegnie rozładowaniu. Działa to tak samo, jak wymiana karty microSD. Wystarczy baterię wcisnąć, aby wyskoczyła, wyjąć, a następnie włożyć nową, naładowaną, która znajduje się w zestawie. Co w tym czasie zrobić z rozładowaną baterią. Wkładamy ją do odbiornika, który nie tylko przechwytuje sygnał radiowy z urządzenia, ale pełni też rolę właśnie ładowarki. To bardzo wygodne rozwiązanie i aż dziwię się, że nikt nie wpadł na to wcześniej. Co prawda testowałem już myszkę Monka Prime G997W, która też ma wymienne baterie, ale nie jest to mechanizm aż tak prosty i wygodny. Firma Glorious zrobiła to po prostu lepiej. Każdy z akumulatorów ma pojemność 200 mAh. Dodatkowo myszka ma wbudowaną własną baterię, która wystarczy nawet na 14 godzin pracy przy raportowaniu 1000 Hz. Wspominane wcześniej 71 godzin pracy na jednym ładowaniu to zsumowany czas dwóch baterii plus tej wbudowanej. Jednak taką wartość uzyskamy na najniższych ustawieniach. Po przełączeniu się na polling rate na poziomie 8000 Hz czas kraca się do koło 27 godzin. W praktyce nie ma to żadnego znaczenia, bo zanim rozładuje nam się drugi akumulator, to ten pierwszy zdąży się w pełni naładować, więc możemy je bez końca wymieniać. To ogromna zaleta Glorious D3 Wireless. Oprogramowanie Do myszki możemy zainstalować oprogramowanie Glorious CORE. Nie zauważyłem, aby obciążało ono system operacyjny. Działa sobie w tle i nie zużywa niepotrzebnie zasobów. Jednocześnie pozwala na zmianę mnóstwa ustawień, w tym wszystkie najważniejsze, jak zmiana DPI, LOD, Polling Rate, oświetlenia RGB czy zmiany przypisania klawiszy. Jednak z oprogramowaniem jest jeden problem – jest ono w połowie przetłumaczone na język polski. Część napisów wciąż jest po angielsku. [gallery][img]259032[/img][img]259028[/img][img]259030[/img][img]259031[/img][img]259027[/img][img]259029[/img][/gallery] Podsumowanie Glorious D3 Wireless to świetna myszka niemal pod każdym względem. Ma topowy sensor, dobrą jakość wykonania, niezłe przyciski (chociaż ich charakterystyka nie trafia w mój gust), a do tego system InfinityPlay, który praktycznie eliminuje problem z ładowaniem gryzonia. Może czas pracy nie imponuje jakość specjalnie, ale w kontekście wymiennych baterii to nieistotna kwestia. Dla wielu problemem może być cena w okolicach 570 zł. Niestety, dzisiaj tyle trzeba płacić za topowe myszki, a do takich zalicza się Glorious D3 Wireless. Cena i tak już spadła o ponad 100 zł, więc było jeszcze gorzej. [gallery][img]259012[/img][img]259023[/img][img]259014[/img][img]259022[/img][img]259026[/img][img]259018[/img][img]259013[/img][img]259016[/img][img]259020[/img][img]259017[/img][img]259024[/img][img]259015[/img][img]259021[/img][img]259025[/img][img]259019[/img][/gallery]

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Wybrane dla Ciebie

Najnowsze

Najnowsze

Action rzucił ładowarkę totalną. Każdy powinien taką mieć
Telepolis.pl
Sprzęt 14:38

Action rzucił ładowarkę totalną. Każdy powinien taką mieć

1
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Linux dokonał cudu. Rekordowa popularność systemu
Oprogramowanie 14:32

Linux dokonał cudu. Rekordowa popularność systemu

1
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Żabka ma awarię. W panice zamykają sklepy
Wiadomości 13:23

Żabka ma awarię. W panice zamykają sklepy

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Telewizja Republika szokuje opłatami. Nawet 90 zł na start
Wiadomości 13:11

Telewizja Republika szokuje opłatami. Nawet 90 zł na start

0
DOMINIK KRAWCZYK
1.
Szef OpenAI ma kuriozalną poradę. Chodzi o rodzicielstwo
Wiadomości 12:54

Szef OpenAI ma kuriozalną poradę. Chodzi o rodzicielstwo

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Ayaneo zrobiło konsolę, którą powinno wyprodukować Nintendo
Sprzęt 12:09

Ayaneo zrobiło konsolę, którą powinno wyprodukować Nintendo

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
PlayStation z dobrymi informacjami dla graczy
Sprzęt 10:33

PlayStation z dobrymi informacjami dla graczy

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Xbox może zrezygnować ze Steama
Gry 09:41

Xbox może zrezygnować ze Steama

6
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Apple iPhone Air 2. To ma się zmienić w nowym modelu
Sprzęt 08:02

Apple iPhone Air 2. To ma się zmienić w nowym modelu

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
W Microsoft Word można zaszyć robaka. Potrafi zrobić duże spustoszenie
Bezpieczeństwo 01 SIE 2026

W Microsoft Word można zaszyć robaka. Potrafi zrobić duże spustoszenie

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Nowy system Prusy miał zachwycać. Zamiast tego wywołał kryzys
Sprzęt 01 SIE 2026

Nowy system Prusy miał zachwycać. Zamiast tego wywołał kryzys

5
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Google szykuje hit. To może być najważniejsze akcesorium od lat
Sprzęt 01 SIE 2026

Google szykuje hit. To może być najważniejsze akcesorium od lat

1
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Zhakował trzy firmy. Claude wymknął się spod kontroli
Bezpieczeństwo 01 SIE 2026

Zhakował trzy firmy. Claude wymknął się spod kontroli

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Nowa Siri nie dla każdego. Apple rozważa płatny dostęp
Oprogramowanie 01 SIE 2026

Nowa Siri nie dla każdego. Apple rozważa płatny dostęp

0
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.
Surfowanie na Tytanie. Księżyc Saturna ma nietypowe właściwości
Kosmos 01 SIE 2026

Surfowanie na Tytanie. Księżyc Saturna ma nietypowe właściwości

4
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Istny biały kruk. Znaleźli grę na Nintendo DS kasującą się po zagraniu
Gry 01 SIE 2026

Istny biały kruk. Znaleźli grę na Nintendo DS kasującą się po zagraniu

0
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Listy przebojów są zalewane AI. Najwięksi chcą zrobić z tym porządek
Rozrywka 01 SIE 2026

Listy przebojów są zalewane AI. Najwięksi chcą zrobić z tym porządek

5
JAKUB KRAWCZYńSKI
1.
Microsoft obiecuje poprawę. Chodzi o Windowsa 11
Oprogramowanie 01 SIE 2026

Microsoft obiecuje poprawę. Chodzi o Windowsa 11

4
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.
Więcej nowości
Apple ostrzega: może nam zabraknąć mocy obliczeniowej
Sprzęt 01 SIE 2026

Apple ostrzega: może nam zabraknąć mocy obliczeniowej

Apple ostrzega, że może dojść do sytuacji, w której zabraknie im mocy obliczeniowej.  Apple złożył fomularz 10-Q, czyli kwartalny raport finansowych, który muszą składać wszystkie firmy do amerykańskiej komisji papierów wartościowych. W nim pojawiła się część poświęcona komponentom i zasobom obliczeniowym, które mogą okazać się czynnikiem ryzyka dla nadgryzionego jabłka. Okazuje się, że Apple może zabraknąć mocy. Apple grozi brakami mocy Apple przyznał, że boi się niedoborów mocy obliczeniowej w zakresie sztucznej inteligencji oraz uczenia maszynowego. Gdyby do nich doszło, to może to wpłynąć na niektóre funkcje i możliwości urządzeń z nadgryzionym jabłkiem. Głównym problemem dla Apple są ograniczenia związane z pozyskiwaniem pamięci NAND oraz DRAM. Z tego powodu firma z Cupertino nie jest w stanie pozyskiwać komponentów w rozsądnych cenach, a czasami w ogóle nie może ich kupić. Problemem są też centra danych do obsługi zadań związanych ze sztuczną inteligencją. Apple unikało dużych inwestycji, polegając w głównej mierze na rozwiązaniach firm trzecich, w tym między innymi Google. Z tego powodu spółka z Cupertino może nie być zdolna do zapewniania wystarczającej pojemności na rozsądnych warunkach komercyjnych i tym samym sprostać zapotrzebowaniu klientów. W związku z tym Apppe wskazał, że jeśli nie będzie w stanie uzyskać wystarczającej pojemności na czas lub przy rozsądnych kosztach, funkcjonalność i dostępność jego produktów i usług mogą zostać ograniczone, a wdrożenie produktów i usług opóźnione.

2
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Microsoft naciska na Xboxa. Wyniki są fatalne
Gry 31 LIP 2026

Microsoft naciska na Xboxa. Wyniki są fatalne

Xbox staje się problemem dla Microsoftu. Wyniki gamingowego oddziału firmy z Redmond są coraz gorsze. Ostatnie wyniki finansowe Microsoftu były bardzo dobre. Zysk operacyjny wyniósł aż 40,6 mld dolarów i wzrósł o 18 proc. Jednak tego samego nie można powiedzieć o gamingowym oddziale firmy z Redmond. Xbox radzi sobie coraz gorzej i zaczyna być problemem. Microsoft naciska na Xboxa Cały oddział Xbox zaliczył rok do roku spadek przychodów o 10 proc. Z kolei segment sprzętowy to wyniki gorsze aż o 13 proc., co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że Microsoft aktualnie dokłada to każdej konsoli i to pomimo ostatnich podwyżek. Ogólna, słaba kondycja nie jest żadnym zaskoczeniem. Nowa szefowa - Asha Sharma - mówiła, że wyniki finansowe Xboxa są coraz gorsze i dlatego konieczne są zmiany. To główny powód zwolnień, w tym w polskim oddziale firmy. Jeśli chodzi o Xbox, podejmujemy niezbędne decyzje dotyczące naszej platformy z portfolio treści oraz działalności operacyjnej, aby zrestrukturyzować działalność pod kątem długoterminowego wzrostu. Dysponujemy najlepszymi markami w branży oraz utalentowanymi studiami na całym świecie i wierzymy, że uda nam się połączyć te atuty, dzięki czemu spodziewamy się przywrócić wzrost działalności w roku obrotowym 2027. powiedział Satya Nadella, szef Microsoftu. To może wyjaśniać agresywne podejście do rewolucji w Xboxie. Można to wręcz nazwa resetem dla całej marki. Wiele oddziałów zostało zamkniętych, w związku z czym prace ma w ciągu roku stracić aż 3200 osób. Zmieniło się też podejście do gier ekskluzywnych. Wszystko to ma sprawić, że Xbox ponownie zacznie zarabiać. Pytanie brzmi - co się stanie, gdy się to nie uda? Już pojawiały się doniesienia o możliwym wycofaniu się Microsoftu z rynku gamingowego. Raczej nie zdarzy się to w najbliższej przyszłości, ale w dłuższej perspektywie nie można tego wykluczyć.

0
DAMIAN JAROSZEWSKI
1.

Więcej nowości

Ten maluch zadowoli zarówno pececiarzy, jak i konsolowców (Test)
Telepolis.pl
Testy sprzętu 31 LIP 2026

Ten maluch zadowoli zarówno pececiarzy, jak i konsolowców (Test)

Obecna sytuacja na rynku pamięci nie nastraja do zakupów. Wiele osób ogląda każdą wydaną złotówkę ze wszystkich stron. Pora więc rzucić okiem na ciekawą konstrukcję dla handheldów oraz ultrabooków, ale nie tylko. Lexar to amerykańska firma założona w 1996 roku, która kilka razy zmieniała właściciela. Równie 20 lat temu trafiła ona w ręce Microna, by w 2017 roku zostać odkupiona przez chiński Longsys. Mowa o producencie kart pamięci, pendrive'ów, modułów RAM oraz nośników półprzewodnikowych. Oferowane są zarówno propozycje budżetowe, jak i topowe modele. Do 7400 MB/s wydajności i aż 5 lat gwarancji Dzisiaj na tapet bierzemy Lexar Play X, który debiutował w sprzedaży w marcu 2026. Jest to SSD w formacie M.2 2230, a więc mniejszy od klasycznego M.2 2280 (na szczęście w zestawie jest adapter). Dostajemy znany już interfejs PCI Express 4.0 x4 i protokół NVMe 1.4. Do wyboru są trzy warianty pojemności - 512 GB oraz 1 i 2 TB. Amerykanie nie chwalą się zastosowanym kontrolerem i pamięciami, a konstrukcja SiP (System-in-Package) uniemożliwia sprawdzenie oznaczeń. Jednak mowa tutaj o połączeniu 4-kanałowego Maxiotek MAP1602A w litografii 12 nm oraz 232-warstowych kości 3D TLC NAND od firmy YMTC. Brak jednak pamięci DRAM. Całość więc ma skrajnie inną specyfikację niż starszy model bez dopisku X, a bliźniaczo przypominając Lexara NM790. [SALE-6401] W przypadku testowanego przez nas modelu 1 TB producent obiecuje do 7400 MB/s dla odczytu i do 6400 MB/s dla zapisu sekwencyjnego oraz do 1 000 000 IOPS dla operacji losowych. Wersja 2 TB jest o włos szybsza, ale 512 GB jest już zauważalnie wolniejsze (7200 i 4500 MB/s). Dopełnia to aż 5 lat gwarancji z limitem zapisanych danych. Platforma testowa i procedura testowa W skład redakcyjnej platformy testowej Telepolis wchodzą podzespoły przygotowane prawie na wszystko, co producenci serwują dla rynku konsumenckiego. Komputer oparty został o topowy model procesora Intel Arrow Lake. Dokładna specyfikacja prezentuje się następująco: Procesor: Intel Core Ultra 9 285K Płyta główna: MSI MAG Z890 Tomahawk WiFi RAM: Kingston FURY Renegade DDR5 RGB CUDIMM (2x 24 GB, 8400 MHz, CL 40) Karta graficzna: GIGABYTE AORUS GeForce RTX 4080 16 GB MASTER Zasilacz: Cooler Master MWE Gold V2 1050 W Obudowa: Fractal North XL Chłodzenie: Arctic Liquid Freezer III Pro 360 A-RGB Pasta termoprzewodząca: SilentiumPC Pactum PT-4 Testy przeprowadzamy na aktualnym systemie Windows 11. Programy działające w tle są ograniczane do minimum, a aplikacje do zarządzania podzespołami wyłączone. Ma to na celu zapewnienie stałych warunków pomiarowych i wyeliminowanie zmiennych. Każdy test przeprowadzany jest od 5 do 10 razy, a następnie wyciągamy średnią wartość. Do pomiarów używamy popularnych i sprawdzonych programów w najnowszych wersjach, mowa o CrystalDiskMark, PCMark 10 oraz 3DMark. Prócz tego nie brakuje testów praktycznych, z wykorzystaniem specjalnie przygotowanych przez nas paczek plików. Pomiar odczytu i zapisu sekwencyjnego Pierwszy test ma na celu sprawdzenie deklaracji producenta dotyczących prędkości odczytu i zapisu. Przeprowadzany jest przy przy użyciu CrystalDiskMark. Pomiary miały miejsce nie na ustawieniach domyślnych, a w profilu pod SSD typu NVMe. Sprawdzone zostały trzy różne paczki - 16 MiB, 1 GiB oraz 32 GiB. Każdy pomiar wykonany został pięciokrotnie w trzech seriach. Następnie całość została zsumowana by obliczyć średnią. W przypadku operacji sekwencyjnych Lexar Play X nie ma powodów do wstydu - zrównuje się z wieloma innymi, często flagowymi propozycjami konkurencji. Jest to niemal szczyt możliwości dla zastosowanego interfejsu PCI Express 4.0 x4. Różnice względem SSD innych firm są raczej kosmetyczne i nie do zauważenia bez stopera w dłoni. Pomiar odczytu i zapisu losowego Kolejna seria testów dotyczy znowu odczytu i zapisu, ale losowego. Tutaj sporo testowanych SSD zalicza duże spadki. I to właśnie tego typu prędkości będzie obserwować większość użytkowników na co dzień. Niestety, operacje losowe wypadają dużo słabiej - zwłaszcza dla dużych próbek. Po przepełnieniu pseudoSLC prędkość stopniowo spada do ~2850 MB/s, później do ~1500 MB/s, by finalnie zatrzymać się na ~500 MB/s. Nie jest to jednak nic dziwnego dla tego segmentu i formatu, chociaż na rynku są konstrukcję z tymi samymi podzespołami, ale z większym buforem. Co to oznacza w ludzkich słowach? Realna wydajność Lexar Play X będzie dużo gorsza niż w tabelce na opakowaniu czy stronie producenta. Nie jest to słaby nośnik półprzewodnikowy, ale daleko mu też do flagowych osiągów. O tym gdzie sprawdzi się najlepiej będą świadczyć kolejne pomiary. Testy syntetyczne – PCMark 10 i 3DMark Benchmarki często są określane jako „puste cyferki”. Prawda jest jednak taka, że o ile część z nich faktycznie nie ma większego sensu, tak na rynku nadal jest kilka sprawdzonych rozwiązań posiadających powtarzalne scenariusze. Jednym z nich jest PCMark 10 z testem „Full Drive Benchmark”. Zapisuje on około 204 GB danych, mierzy prędkości i czasy dostępu. Kolejny z wybranych przez nas programów testowych również pochodzi od firmy UL Benchmarks. Mowa o znanym i cenionym 3DMarku z mniej znanym scenariuszem "Storage Benchmark". Jest on zauważalnie krótszy niż w przypadku PCMark 10 i nastawiony bardziej pod graczy. Obejmuje siedem różnych testów w skład których wchodzi: Ładowanie gry Battlefield V; Ładowanie gry Call of Duty: Black Ops 4 Ładowanie gry Overwatch; Kopiowanie folderu z grą Counter Strike: Global Offensive; Nagrywanie materiału wideo z gry (OBS, 1080p, 60 FPS); Instalowanie gry The Outer Worlds; Zapis stanu gry w The Outer Worlds. Zarówno 3DMark, jak i PCMark 10 udowadniają iż Lexar Play X dobrze sprawdzi się w konsoli przenośnej, komputerze gracza czy laptopie używanym do surfowania po internecie oraz pracy biurowej. Transfery są dobre, a opóźnienia niskie. Instalacja aplikacji, odpalanie gier czy ładowanie map oraz arkuszy nie stanowią żadnego wyzwania. Test praktyczny – kopiowanie plików Pora skończyć ze sztucznymi testami, a przejść do testów praktycznych. Na start bierzemy scenariusz z kopiowaniem małych plików. Posłużyła nam do tego paczka składająca się z 12 500 zdjęć w formacie *.jpg. Mowa o różnych rozdzielczościach i rozmiarach (od 72 KB do 50 MB), acz większość to standardowe grafiki o wielkości od 1 do 5 MB. Jak w każdym przypadku test przeprowadzany był kilkukrotnie, a następnie wyciągana była średnia. Tutaj wykres nieco się przerzedził - odświeżyliśmy pliki, tak by lepiej odpowiadały temu co "przerzucane" jest w 2026 roku oraz wybraliśmy głównie nowsze SSD. Mimo swojego niepozornego formatu M.2 2230, Lexar Play X ląduje w środku stawki z zaskakująco dobrym wynikiem. Pewnym zaskoczeniem jest wyprzedzenie kultowego Kingstona KC3000, ale zapewne zawdzięczamy to nowszym i szybszym kościom (2400 vs 1600 MT/s). Podczas kopiowania średnich plików mowa o folderze z trzema filmami w formacie *.mkv, co daje nam łącznie 50 GB. Przy sprawdzaniu wydajności dla jednego dużego pliku mówimy o archiwum *.7z o wielkości 100 GB. Przy bardziej skomplikowanych zadaniach konkurencja wychodzi jednak na prowadzenie, chociaż nie każda - najnowszy Samsung 990 wypada śmiesznie słabo. Podczas operacji na Lexar Play X obserwowałem duże skoki między od 1 do 3 GB/s, a Kingston trzymał stałe transfery. Trzeba jednak podkreślić, że nie dochodziło tutaj do thermal throtlingu. Pomiary temperatur Znamy już osiągi, ale jak wyglądają temperatury? W końcu to one wpływają na żywotność sprzętu. Nie jest tajemnicą, że wydajne SSD lubią się grzać. Zwłaszcza w ciasnych miejscach jak laptop czy konsola. Pomiary wykonano przy długotrwałym kopiowaniu plików w dobrze wentylowanej, zamkniętej obudowie komputerowej. Żaden z nośników nie znajdował się pod kartą graficzną. Temperatura w pomieszczeniu wynosiła 25°C. Będąc szczerym Lexar Play X nie ma żadnych cech, które sugerowałyby iż będzie to chłodny SSD. Zarówno małe SSD, jak i konstrukcja SiP (kontroler i NAND są zalane żywicą) nie sprzyjają odprowadzaniu temperatur. Mimo wszystko testowany nośnik nie był przesadnie gorący. Bez żadnego radiatora czy dodatkowego nawiewu zanotowałem maksymalnie 73°C, ale przeważnie było to dużo bliżej 60°C. W efekcie nie występowało zjawisko dławienia termicznego i zbijania wydajności. Podsumowanie Lexar Play X to na pierwszy rzut oka bardzo ciekawa propozycja. Mimo popularyzacji urządzeń jak Steam Deck, ASUS ROG Ally i innych handheldów, SSD w formacie M.2 2230 to nadal rzadkość. Sama specyfikacja chociaż nie jest najnowsza, bo ten sam kontroler używa zatrzęsienie innych modeli na rynku, tak chińskie kości 3D TLC NAND od YMTC nadal są egzotyką. Niestety, fizyki się nie oszuka. Mając do zagospodarowania mniej PCB, zabrakło tutaj pamięci DRAM. W efekcie propozycja Amerykanów wypada poprawnie jak na mały nośnik, ale przegrywa z modelami M.2 2280. Tym samym Lexar Play X to dobra propozycja do konsol przenośnych i mniejszych laptopów, ale w przypadku komputerów stacjonarnych lepiej sięgnąć po coś innego. Dorzucenie w opakowaniu adaptera rozwiązuje problem z montażem, ale nie z wydajnością. [SALE-6401] A jak to wygląda cenowo? Słabo. W dniu premiery było to 699 złotych, a więc całkiem OK. Jednak ze względu na zawirowania na rynku pamięci aktualnie jest to 819 złotych. Da się dostać identyczną wydajność taniej - np. Lexar NM790 za 719 złotych, albo gorsze parametry jeszcze taniej - np. PNY CS1030 za 599 złotych. Co prawda Lexar kusi 5-letnią gwarancją, ale jeśli nie musicie wybierać M.2 2230, to są opłacalniejsze alternatywy.

2
PRZEMYSłAW BANASIAK
1.

Popularne porównania