Już za momencik będziemy nieśmiertelni, czyli prezes OpenAI odleciał
Greg Brockman, jeden ze współzałożycieli OpenAI, twierdzi, że za około 18 miesięcy AI wynajdzie lekarstwo na wszystkie choroby, a z czasem przyniesie ludzkości życie wieczne, a odejście z tego łez padołu będzie wynikiem świadomej decyzji, a nie biologii.
Gdybym był złośliwy, to stwierdziłbym, że zajmowanie się sztuczną inteligencją ma destrukcyjny wpływ na tę prawdziwą. A przynajmniej u szczytów władzy OpenAI. Z jednej strony mamy człowieka, który narzeka na sam fakt, że ludzie mają czelność mieć RAM w swoich komputerach, a z drugiej kogoś, kto wieszczy rewolucję w medycynie dzięki AI. I o ile sztuczna inteligencja faktycznie może być przełomową technologią w pracy nad lekami, to raczej w perspektywie kilkudziesięciu lat, a nie kilkunastu miesięcy.
Nieśmiertelność i przełom w medycynie już za 1,5 roku
Zacznijmy od przełomu w medycynie: nawet jeśli AI opracuje gotowy preparat w dwie minuty, bo czemu by nie, to przecież każdy lek musi zostać poddany serii badań klinicznych i to uwzględniających nie tylko skutki natychmiastowe, ale także długotrwałe i zależne od poszczególnych czynników. Najpierw mamy więc testy na poszczególnych komórkach i fragmentach tkanek, potem zwierzętach, następnie kilka faz testów klinicznych na ludziach... no sporo tego, ale głupio byłoby, gdyby po wynalezieniu leku na katar okazało się, że po 5 latach wszyscy, którzy go wzięli, skończyli z obumarłym rdzeniem kręgowym. Oczywiście to tylko taki barwny przykład, ale chyba rozumiecie, o co mi chodzi.
Otóż badania nad lekarstwami, nawet jeśli mamy już gotową substancję, mogą trwać od kilku do nawet kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu lat. A tego etapu AI nie jest w stanie zastąpić. Greg Brockman natomiast ewidentnie nie ma o tym pojęcia, tylko snuje oderwane od rzeczywistości wizje spowodowane ślepą wiarą w AI, lub tym... że po prostu chce sobie pogadać o tym, jakie to AI jest cudowne i brzmieć jak inteligentny wizjoner, ale jedyne co robi, to miele jęzorem.
Co do nieśmiertelności sprawa wygląda jeszcze bardziej skomplikowanie. Otóż... nie ma tylko jednego mechanizmu, który sprawia, że nasze życie jest ograniczone. Co więcej, nie można nawet założyć, że znamy przynajmniej połowę z nich, a zakładanie, że da się je wyeliminować to taka współczesna alchemia. Tylko zamiast prac nad magicznym kamieniem, który przyniesie ludziom moc zamiany ołowiu w złoto i zapewni nieśmiertelność, mamy deklaracje, że AI to załatwi. Czy załatwi? Nie wiadomo, ale gdybym się miał zakładać, to podejrzewam, że tej nieśmiertelności nawet nasze prawnuki nie doczekają, o ile ktokolwiek kiedykolwiek ją osiągnie.