Elon Musk pali satelity w atmosferze. Naukowcy mają powody do obaw

Firma należąca do najbogatszego człowieka na świecie regularnie sprząta atmosferę. Cel jest dobry, ale efekt wcale nie musi być wyłącznie pozytywny.

Przemysław Banasiak (Yokai)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Elon Musk pali satelity w atmosferze. Naukowcy mają powody do obaw

SpaceX poinformował amerykańską Federalną Komisję Łączności, że od grudnia 2025 do maja 2026 roku celowo sprowadził z orbity 260 satelitów Starlink. Urządzenia nie wróciły na Ziemię w całości - zostały skierowane w atmosferę, gdzie spłonęły podczas kontrolowanego wejścia.

Dalsza część tekstu pod wideo

Typowa żywotność satelity Starlink to około 5 lat

Z raportu wynika, że 176 usuniętych satelitów należało do pierwszej generacji konstelacji, a pozostałe do nowszej drugiej generacji. To jednak nie koniec porządków. W tym samym półroczu SpaceX wycofał z eksploatacji kolejne 349 satelitów, które mają zostać zniszczone w najbliższym czasie.

Trzeba podkreślić, że nie mówimy tutaj o jakiejkolwiek awarii, a celowym działaniu. Satelity mają ograniczoną żywotność, zwykle liczoną na około 5 lat. Gdy kończy się ich paliwo i możliwości operacyjne, SpaceX wykorzystuje ostatnie rezerwy do obniżenia orbity. Firma przekonuje, że taki proces pozwala uniknąć pozostawiania martwego sprzętu na orbicie, gdzie mógłby stać się kosmicznym śmieciem i zagrożeniem dla innych obiektów.

Problem w tym, że to nie oznacza braku pytań o środowisko. Naukowcy coraz częściej zwracają uwagę, że masowe spalanie satelitów może uwalniać do górnych warstw atmosfery cząstki metali, m.in. tlenki aluminium. Skala zjawiska będzie rosła, bo SpaceX ma zgodę FCC na kolejne 7500 satelitów drugiej generacji, a docelowe ambicje firmy są jeszcze większe. A do gry wchodzą też inne duże firmy jak Amazon.