Czy przejęto kontrolę nad autobusem w Warszawie? MZA zabiera głos

W ubiegłym roku dość głośno zrobiło się o tym, że Chińczycy mogą zdalnie przejąć zdalną kontrolę nad częścią Warszawskich autobusów. I właśnie to część osób próbuje powiązać z wypadkiem, który miał miejsce w niedzielę w Warszawie.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Czy przejęto kontrolę nad autobusem w Warszawie? MZA zabiera głos

Przyznam, że mi również taka myśl przeszła przez głowę: awaria układów hamulcowego i kierowniczego, która nastąpiła w jednym momencie, brzmi podejrzanie. Natomiast raporty jeszcze w ubiegłym roku przestrzegały, że w chińskich autobusach zastosowano mechanizmy, które pozwalają na przejęcie kontroli nad pojazdem i zdalne ich zatrzymanie. A skoro zatrzymanie, to czemu miałoby nie pozwolić odłączyć poszczególne układy pojazdu? 

Dalsza część tekstu pod wideo

MZA wyjaśnia, czemu to nie mogli być Chińczycy

To bardzo proste: ponieważ autobus, który staranował inne pojazdy i ostatecznie zjechał do przejścia podziemnego, gdzie utknął... nie jest chińskim pojazdem. Do incydentu doszło z udziałem autobusu Solaris, co widać zarówno na fotografiach ze zdarzenia, jak i wynika z oświadczenia wydanego przez Miejskie Zakłady Autobusowe. 

Pojazdy te są nie tylko montowane, ale i projektowane w Polsce, o czym wiedzę mam z pierwszej ręki, chociaż ze strony kogoś, kto nie jest upoważniony do udzielania informacji mediom. I chociaż obecnie trwa śledztwo, które skupia się na próbie ustalenia przyczyn awarii pojazdu, to nie ma to nic wspólnego z chińskimi autobusami. 

Co więcej, zdalne przejęcie kontroli nad rzeczonym autobusem ma nie być możliwe. Czy to oznacza więc, że na pewno nie był to sabotaż? Tego nie powiedziałem. Musimy poczekać na wyniki śledztwa.