Telefony zawyją u Polaków. Cell Broadcast staje się faktem
Cell Broadcast był zapowiadany w Polsce od jakiegoś czasu. Jednak dziś Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, wraz z przedstawicielami operatorów komórkowych i dyrektorem Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Zbigniewem Muszyńskim podpisali list intencyjny, który oficjalnie rozpoczyna pracę nad wdrożeniem systemu.
Założenia techniczne są lepsze niż te dla alertu RCB. Pozwalają one natychmiastowo na uruchomienie alarmu na wszystkich urządzeniach zalogowanych do danej stacji bazowej. W ten oto sposób możliwe jest niezwykle precyzyjne informowanie użytkowników o zagrożeniu, wybierając tylko te obszary, których ono faktycznie dotyczy.
Cell Broadcast zawyje
Nie ma tu mowy o wyciszeniu smartfonu, czy zablokowaniu numeru. Co więcej, ma on wystartować już w drugiej połowie 2027 roku. Tym samym państwo daje sobie zaledwie rok na wprowadzenie tego rozwiązania. Jak podkreślił Marcin Kierwiński:
Podpisujemy porozumienie, które zaowocuje tym, że w ciągu roku system Cell Broadcast zostanie uruchomiony w Polsce. To będzie najszybsze wdrożenie w krajach Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o kraje porównywalne potencjałem i liczbą mieszkańców, powierzchnią geograficzną. Udało nam się napisać najbardziej ambitny projekt wdrożenia tego typu rozwiązań w Europie.
I chociaż brzmi to naprawdę dobrze, a system ten działa już i to skutecznie w wielu państwach na świecie, to ja mam pewne obawy. Widzicie, mieszkam w Lublinie. W ciągu dnia i nocy przychodzi mi kilka alertów o rozpoczęciu ataku na Ukrainę i jego zakończeniu, a zdarzają się dni, że takich alertów jest kilkanaście.
Jeśli po wprowadzeniu Cell Broadcast telefon będzie mi wył po kilka razy w ciągu doby, a ja nie będę mógł z tym nic zrobić, to podejrzewam, że pożegnam się ze smartfonem, a lokalne serwisy będą miały dużo pracy z łataniem rozbitych urządzeń.
A co z RCB?
To nie zniknie. Doczeka się nawet swojej aplikacji mobilnej. Jak przekonuje Marcin Kierwiński:
Ten system cały czas będzie działał, cały czas będzie utrzymywany, bo jesteśmy głęboko przekonani, że sprawny system informowania to system, który składa się przynajmniej z kilku elementów.
I ja się z nim jak najbardziej zgadzam. To rozsądne podejście. Dobrze byłoby, gdyby jednak decyzję o jego włączeniu podejmował ktoś rozsądniejszy, niż obecni pracownicy RCB.