Test Huawei Watch D3. W końcu zegarek, który nie jest zabawką
Huawei Watch D3 mierzy ciśnienie z medyczną precyzją. I tutaj mogłaby się skończyć recenzja, bo nikt tego nie ma w takiej formie. Mijają dni testów, a ja dochodzę do wniosku, że traciłem życie na inne zegarki.
Po 40. to już starszy pan i czas w końcu to przyznać
Możesz nadal bawić się Apple Watchem czy innym zabawkowym Samsungiem. Możesz nosić tandetne Xiaomi Mi Bandy. Możesz też podejść do tematu smartwatcha poważnie i postawić na pierwszym miejscu swoje zdrowie. No a umówmy się, tętno i liczbę kroków zmierzy wszystko, ale już faktyczny pomiar ciśnienia za pomocą wbudowanego, pompowanego rękawa to unikat.
Na co dzień korzystałem w ostatnim czasie z zegarków Google Pixel Watch, głównie z racji ich wyjątkowo atrakcyjnego designu. Nie bardzo chciało mi się je zostawiać na noc do pomiaru jakości snu, wielokrotnie też zostawały na pralce w łazience, gdy wychodziłem z domu. Z Huawei Watch D3 jest jednak inaczej.
On nadal jest cackiem na nadgarstku z przepięknym ekranem AMOLED 1,92 cala, ze szkłem 2.5.D i rozdzielczością aż 480 x 408 pikseli dającą zagęszczenie 328 ppi i kolosalną jasnością 3000 nitów. Przede wszystkim jednak to zegarek, który noszę dla zdrowia, a nie dla jakiegoś kaprysu czy szpanu. I ta zmiana myślenia jest tutaj kluczowa – Huawei Watch D3 to dojrzały wybór.
Huawei Watch D3 to nie zabawka, to certyfikowany sprzęt medyczny
Dokładnie tak, ten sprzęt nie próbuje pokazać cokolwiek na podstawie estymacji algorytmów, tylko faktycznie mierzy ciśnienie i wiele innych aspektów zdrowia. Posiada między innymi surowy europejski certyfikat CE MDR, a jego pomiar ciśnienia wykonywany jest metodą oscylometryczną - dokładnie taką samą, jak w profesjonalnych ciśnieniomierzach naramiennych i nadgarstkowych z apteki.
Zegarek dosłownie pompuje powietrze do mankietu ukrytego w pasku, zaciskając go z odpowiednią siłą w celu czasowego powstrzymania przepływu krwi w nadgarstku, po czym stopniowo zwalnia nacisk, rejestrując ciśnienie skurczowe i rozkurczowe. Ekran prowadzi użytkownika za rękę: prosi o zajęcie wygodnej pozycji siedzącej, oparcie stóp płasko na podłodze i uniesienie nadgarstka na wysokość serca. Zegarek dba o precyzję - potrafi odrzucić pomiar, jeśli wykryje ruch, rozmowę lub złą postawę.
Najpotężniejszą bronią w arsenale tego smartwatcha jest tryb ABPM (Ambulatory Blood Pressure Monitoring), czyli całodobowe, ambulatoryjne monitorowanie ciśnienia krwi, na kształt holterów używanych w szpitalach.
Na zlecenie lekarza zegarek jest w stanie automatycznie, cyklicznie pompować mankiet w odstępach 15- lub 30-minutowych przez pełne 24 godziny, wliczając w to pomiary nocne podczas głębokiego snu. Jest to absolutny przełom pozwalający zdiagnozować "nadciśnienie białego fartucha" (stres podczas wizyty u lekarza) oraz niezwykle niebezpieczne zjawisko braku nocnych spadków ciśnienia. Zegarek umożliwia także przeprowadzenie profilaktycznego pomiaru przed rozpoczęciem treningu oraz tuż po jego zakończeniu, chroniąc przed groźnymi skokami ciśnienia związanymi z wysiłkiem.
W kwestii samej poprawności pomiarów potrzebnych jest kilka uwag. Przede wszystkim są one faktycznie powtarzalne i adekwatne do stanu osoby przeprowadzającej badanie. Natomiast i z zegarkiem trzeba się trochę obyć, by zniwelować stres związany z pomiarem. Pierwszego dnia byłem przerażony, bo pomiary szczególnie ciśnienia rozkurczowego były takie, że nic tylko jechać na SOR.
Wyciągnąłem klasyczny ciśnieniomierz i okazało się, że o ile górne wartości były celne, to już do rozkurczowego miałem dodane kilkanaście mmHg. Sytuacja jednak zmieniła się już po kilku dniach użytkowania i wartości pomiarów spotkały się ze sobą z obu urządzeń. To po części kwestia przyzwyczajenia, a po części przestudiowania raz jeszcze instrukcji i precyzyjne stosowanie się do niej - no a sprzętu medycznego nie powinno się przecież inaczej używać.
Dołóżmy do tego udoskonalone EKG, HRV, TruSleep i pomiar emocji
Ten zegarek to osobiste centrum diagnostyczne naszpikowane biosensorami. Wystarczy położyć palec na dolnym przycisku na 30 sekund, by wbudowana w niego elektroda wykonała jednokanałowe EKG na żywo. System na bieżąco analizuje rytm zatokowy pod kątem migotania przedsionków oraz wczesnych skurczów, a w tle stale pracuje moduł PPG (fotopletyzmograf) wyłapujący nieregularności tętna.
Dla osób, które nie chcą tracić czasu na wielokrotne testy poszczególnych układów, Huawei wprowadziło funkcję "Zdrowie na oku" (Health Glance). W zaledwie minutę urządzenie przeprowadza błyskawiczny skan organizmu i generuje zbiorczy raport z 11 kluczowych wskaźników, w tym: pomiar tętna, nasycenie krwi tlenem (SpO2), badanie EKG, poziom stresu psychofizycznego, sztywność tętnic (istotny wskaźnik miażdżycy) oraz punktową temperaturę skóry.
Zaawansowany algorytm HuaweiTruSleep 5.0 niezwykle drobiazgowo monitoruje architekturę naszego wypoczynku (fazy snu głębokiego, płytkiego i REM, analizę oddechu i przebudzeń). Nowością jest aplikacja śledząca Stan Emocjonalny, która używając danych o zmienności rytmu serca (HRV), klasyfikuje samopoczucie użytkownika w 12 przejrzystych kategoriach, tworząc wirtualny "dziennik nastrojów".
Aplikacja piękna, ale odrzuca zachętami do płacenia
Aplikacja Zdrowie Huawei dostępna jest w sklepie Apple'a, Samsunga i Huaweia, ale już posiadacze urządzeń innych producentów muszą pobrać plik instalacyjny za pomocą przeglądarki. Ten ostatni aspekt sprawia, że po instalacji musimy zaznaczyć ogromną liczbę zgód zarówno w aplikacji, jak i w ustawienia telefonu, by D3 mógł działać w pełni. Natomiast nie ma tutaj ani konieczności pobierania kilku aplikacji jak w Samsungach, ani też jakichś blokad na innych producentów sprzętu – czy to iPhone, czy Pixel, Huawei nie wybrzydza i działa równie dobrze.
Zdrowie Huawei to bardzo szczegółowa aplikacja, zbierająca wszystkie najważniejsze informacje w jednym miejscu, ale też atakująca nas na każdym kroku mikropłatnościami. Szukasz fajnej tarczy zegarka? Zanim zorientujesz się, że przesuwając pasek kategorii, gdzieś na końcu znajdziesz "Free" możesz dojść do wniosku, że bez wykupienia abonamentu VIP za 20 zł miesięcznie niczego nie spersonalizujesz.
Z kolei Health+ za dodatkowe 35 zł odblokowuje kursy sportowe premium, muzykę do snu, plany sportowe, ćwiczenia oddechowe i analizę diety. Ceny obu pakietów da się obniżyć rozmaitymi promocjami, ale jeśli chcesz faktycznie w pełni korzystać z zegarka, licz się z 40–50 zł dodatkowych miesięcznych opłat. Co natomiast warte jest odnotowania, w całym tym straganie ofert (też zakupu innych sprzętów i ofert zewnętrznych partnerów), same pomiary zdrowotne i dostęp do ich wyników nie wymagają dodatkowych opłat.
Na liście funkcji aplikacji nie znajdziemy prostych integracji z popularnymi platformami płatności mobilnych, takimi jak Apple Pay czy Google Pay. Jest natomiast portmonetka Curve, która w zbliżony sposób umożliwia płacenie zegarkiem. Sam po kilku próbach w ciągu ostatnich lat nie bardzo mam do niej przekonanie, ale kto wie, może coś tam się u nich naprawiło w międzyczasie.
A do sportu to się nadaje? No pewnie, że tak
D3 nie ma czego się wstydzić na polu aktywności fizycznej. Oferuje ponad 100 różnych trybów sportowych, współpracując z precyzyjnym systemem lokalizacji opartym na podwójnym paśmie satelitarnym (GNSS). Nawet mocno zapracowani użytkownicy znajdą tu coś dla siebie za sprawą wbudowanych tzw. "minitreningów" - kilkuminutowych zestawów ćwiczeń rozciągających i pobudzających ułożonych specjalnie pod szybkie przerwy w biurze. No a do tej nawet minimalnej aktywności zachęca nas wesoła panda.
Rozbudowane algorytmy podczas biegu śledzą nie tylko tętno, ale również kadencję i asymetrię, by poprawiać formę fizyczną. Należy jednak mieć na uwadze, że ze względu na mankiet z poduszką powietrzną, smartwatch nie jest dedykowany do błotnych, ekstremalnych sportów kontaktowych i triathlonu. Wszystko za sprawą ograniczonej wodoszczelności, bo choć jest tu standard IP68, to nie uwzględnia on oporu dynamicznego.
Z uwagi na konieczność zabezpieczenia kompresora nie można z nim pływać, nurkować ani nawet używać go pod prysznicem. Ten ostatni aspekt najbardziej mnie martwi, bo co jakiś czas łapię się na tym, że pod prysznic poszedłem z roztargnienia z zegarkiem o skórzanym pasku i tutaj też trzeba mieć tę kwestię z tyłu głowy. Pot czy mżawkę D3 przetrwa jednak bez trudu, a na wypadek epizodycznych zamoczeń nie zabrakło funkcji osuszania w menu zegarka.
Czas pracy – jest dobrze, ale bez rekordów
Da się rzecz jasna w Huawei Watch D3 wyłączyć absolutnie wszystko i szukać ładowarki co 2 tygodnie, ale przecież nie po to kupujemy zegarek medyczno–sportowy, by z niego nie korzystać. W trybie takiego bardziej sensownego, wszechstronnego użytkowania – zawierającego ciągłe monitorowanie pulsu, włączoną ocenę snu, regularne powiadomienia, do sześciu pomiarów ciśnienia mankietem dziennie i testy EKG – zegarek pracuje na jednym ładowaniu bez problemu do 6 dni. To ponadprzeciętny wynik, kilkukrotnie wyższy niż w przypadku zegarków Apple czy Samsung.
Dopiero włączenie całodobowego holtera z pomiarami co 15 minut potrafi mocniej nadwerężyć baterię o pojemności 540 mAh. W tym trybie ładowarka przyda się już po 24 godzinach pomiarów i warto nadładować zegarek, zanim włączymy tryb ABPM. Samo ładowanie zegarka od zera do pełna zajmuje 75 minut.
Podsumowanie
Testy poprzednich generacji Huawei Watch D trafiały w naszej redakcji do innych osób i mam wrażenie, że wiele mnie ominęło. Przede wszystkim wizyta u lekarza, by ustabilizować moje ciśnienie. Redakcyjny kolega Arek, który tworzył inny artykuł na temat D3, doszedł do analogicznych wniosków i też umówił się na wizytę. Kto wie, być może tym razem technologia faktycznie uratowała nam życie, a nie tylko sprawiła radość?
Co warto podkreślić, pomimo złożonej konstrukcji paska na nadgarstek, już po chwili zakładanie i ściąganie zegarka staje się banalnie proste, a sam mankiet nie zwiększa wizualnie objętości zaczepu - jest wręcz niewidzialny dla niewprawionego oka. Prostokątna koperta może nieco przypominać zegarki Apple, ale metalowe wykończenie nadaje jej solidności i zmniejsza ryzyko, że jakieś nieostrożne puknięcie o krawędź narazi nas na koszty.
Tak naprawdę jedynym istotnym użytkowo kompromisem w stosunku do tych bardziej zabawkowych smartwatchy jest ograniczona odporność na wodę. Nic to jednak, jeśli na koniec dnia serce mamy jak dzwon. Wszystko dzięki lepszej świadomości ograniczeń swojego ciała i pakietowi danych, z którym warto pójść do lekarza.
Na koniec zostaje właściwie tylko pytanie... biały, beżowy czy czarny? I chyba dla mnie ten ostatni, bo gdy odeślę testowy egzemplarz, rozsądek każe kupić własny. Daję 10/10. To najpiękniej zrealizowany i ekstremalnie dyskretny produkt medyczny, który zawsze warto mieć przy sobie.
-
To autentyczny produkt medyczny
-
Prawdziwy, mankietowy, bezgłośny pomiar ciśnienia
-
Funkcja całodobowego holtera
-
Długi czas pracy
-
Atrakcyjny design i jakościowe materiały
-
Wyjątkowa smukłość i niska masa
-
Duży, czytelny w każdych warunkach wyświetlacz
-
Wyjątkowo dyskretna konstrukcja ciśnieniomierza
-
Przejrzyste prezentowanie wyników wszystkich pomiarów
-
Ogrom trybów sportowych
-
Kompatybilność z Android i iOS
-
Rozsądna cena
-
Brak pełnej wodoszczelności (cecha konstrukcyjna)
-
Aplikacja naszpikowana zachętami do mikropłatności