Ten 6-odcinkowy serial fantasy HBO już jest jednym z najlepszych
Okazuje się, że jednym z najlepszych seriali fantasy HBO nie jest wcale projekt z roku ubiegłego, ale produkcja z 2026 roku. I to w dodatku taka, która doczekała się zaledwie jednego sezonu. Zasługuje na miano najlepszego serialu stacji z co najmniej kilku powodów.
HBO jest świetne, jeśli chodzi o fantasy jednego rodzaju
HBO jak mało która platforma, jest tak dobrze zorientowana na tematyce seriali fantasy. W dużej mierze zawdzięcza to słynnej serii "Gra o tron", ale swoje zrobiły także "Mroczne materie" i "Ród smoka". Serial, który zostanie uznany za dobre fantasy musi spełnić kilka kryteriów - akcja musi rozgrywać się w cudownych światach ze złożonymi i niedoskonałymi postaciami, powinien posiadać wciągającą akcję i perfekcyjne efekty specjalne. Widzowie już mają to do siebie, że mają wysokie oczekiwania, szczególnie do spin-offów słynnych serii fantasy. "Rycerz Siedmiu Królestw" nie tylko sprostał zadaniu, ale wręcz przerósł oczekiwania. Serwis Rotten Tomatoes dał mu ocenę 94% od krytyków, a w serwisie IMDb nadal widnieje imponująca ocena 8,7. Zważywszy na fakt, że to było zaledwie 6 krótkich odcinków, jest to ogromny sukces.
"Rycerz Siedmiu Królestw" jednak unikatowe dzieło
We wspomnianym spin-offie "Gry o tron", czyli "Rycerzu Siedmiu Królestw" wystąpili bohaterowie nieobecni w żadnej z pozostałych serii. Ale jak widać, adaptacja pierwszej książki z serii "Dunk i Jajo" George'a R. R. Martina opłaciła się twórcom. Pierwszy sezon serialu okazał się jednym z najlepszych seriali HBO zarówno ze względu na podobieństwa, jak i różnice w stosunku do "Gry o tron". Miło było przyjrzeć się Westeros, kiedy jeszcze Targaryenowie nie posiadali smoków. Największą zaś różnicą między "Grą o tron" a "Rycerzem Siedmiu Królestw" jest ton całego fantasy. W drugim przypadku jest on lżejszy, co czyni go przytulną i wręcz zabawną przygodą z barwnymi postaciami. Wszystko to sprawia też, że efekty bitew i innych dramatycznych scen stają się silniejsze i mocniej oddziałują na odbiorcę.
Czy twórcy niczego nie zepsują w tym dobrym serialu, przekonamy się jednak dopiero w 2027 roku. To wtedy odbędzie się premiera zapowiedzianego drugiego sezonu tej głośnej serii. 2 sezon zostanie oparty na noweli "Zaprzysiężony miecz". Historia będzie skupiała się w dalszym ciągu na losach ser Duncana Wysokiego i jego giermka - już nie tylko w turniejowej rzeczywistości, ale na tle konfliktu lokalnych rodów i wielkim sporze o ziemię i wodę. Będzie to opowieść zdecydowanie dużo bardziej polityczna, skupiona na relacjach bohaterów oraz dalej na ich wędrówce. Ponownie też zobaczymy tych samych aktorów: Petera Claffey'a (Dunk) oraz Dextera Sol Ansella (Jajo).
Ciekawostką jest także to, że showrunner Ira Parker ma marzenie - chciałby stworzyć 12-15 sezonów "Rycerza Siedmiu Królestw" w ciągu 30 lat. O ile poziom by się utrzymał, produkcja mogłaby nie tylko ugruntować swoją pozycję, ale prześcignąć nawet "Grę o tron".