UOKiK: Nie chcecie gadać to płaćcie. Beliani w tarapatach
UOKiK przyjrzał się popularnemu szwajcarskiemu producentowi mebli Beliani. Urząd poprosił o wyjaśnienia dotyczące podejrzanych promocji, odpowiedzi nie dostał i poszło 2 mln euro kary (8,45 mln zł).
Dwa wezwania, żadnej odpowiedzi
Prezes UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające, w trakcie którego weryfikował komunikaty widoczne na stronie beliani.pl. Mogły one wywoływać presję szybkiego zakupu – np. „Szybko! Zostało kilka” czy „Ten produkt znalazł [liczba] szczęśliwych właścicieli w ciągu ostatniej doby”. Sprawdzany był także sposób informowania o obniżkach cen, w tym o najniższej cenie, która obowiązywała w okresie 30 dni przed promocją.
Żeby rzetelnie ocenić sprawę, Urząd potrzebował wyjaśnień i dokumentów od spółki – m.in. odpowiedzi na pytania, jak prezentuje promocje i co w praktyce oznaczają komunikaty zachęcające do szybkiego zakupu. UOKiK wezwał Beliani do przekazania informacji, a gdy odpowiedzi nie było – ponowił wezwanie. Mimo skutecznego doręczenia pism, spółka nie udzieliła odpowiedzi.
Brak danych o obrocie spółki spowodował, że Prezes UOKiK mógł zastosować limit kwotowy - do 2 mln euro, czyli 8 453 400 zł - zamiast limitu do 3 proc. obrotu. Natomiast o tym, że kara została wymierzona w maksymalnej wysokości, przesądziła skala braku współpracy ze strony Beliani: spółka nie odpowiedziała na dwa wezwania, nie reagowała na próby kontaktu oraz nie zajęła stanowiska w postępowaniu dotyczącym nałożenia kary.
Od decyzji przysługuje odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – w terminie miesiąca od doręczenia decyzji.