Samsung Galaxy Buds 4 Pro. Powrót do dobrego (test)
Z Samsung Galaxy Buds 3 Pro trochę pospieszyłem się z recenzją — firma miała problemy z jakością wykonania. Tym razem recenzja odczekała swoje, by nie było żadnych wątpliwości co do słuszności werdyktu. A ocena jest wysoka.
Samsung idzie po audiofili. I to w podskokach
Jeszcze do niedawna mariaż słów „audiofilski” i „bezprzewodowy” budził w kręgach purystów co najwyżej pobłażliwy uśmiech. Technologia Bluetooth przez lata była traktowana jako zło konieczne – wygodny, lecz bolesny kompromis, który nieodwracalnie kastrował muzykę z jej detali, dynamiki i emocji. Jednak rynek TWS (True Wireless Stereo) dojrzewa w fascynującym tempie. Przestał być już wyłącznie wyścigiem na miniaturyzację, czas pracy baterii czy skuteczność algorytmów ANC. Dziś to arena poważnych zmagań o bezwzględną wierność reprodukcji dźwięku.
W samym centrum tej akustycznej rewolucji staje południowokoreański gigant ze swoim najnowszym flagowcem – modelem Samsung Galaxy Buds 4 Pro. Zapowiedzi producenta są odważne: to sprzęt, który ma ostatecznie zatrzeć granicę między codzienną, konsumencką funkcjonalnością a referencyjnym, studyjnym brzmieniem. Wyposażone w zupełnie nową, dwudrożną architekturę przetworników i wsparcie dla zaawansowanych kodeków Hi-Res, nowe słuchawki Samsunga rzucają rękawicę nie tylko bezpośredniej konkurencji, ale i utartym schematom.
Zabieramy Samsung Galaxy Buds 4 Pro na warsztat. Postanowiliśmy odrzeć je z całego technologicznego blichtru, na chwilę zapomnieć o bajerach pokroju śledzenia ruchów głowy czy dotykowego sterowania, i skupić się wyłącznie na tym, co dla każdego melomana absolutnie najważniejsze. Sprawdzamy, jak najnowsze dzieło Samsunga radzi sobie w bezpośrednim starciu z wielowymiarową, muzyczną materią.
Wdech. Boże, jak one grają!
Przechodząc do kluczowego aspektu, czyli samej sygnatury brzmieniowej, Samsung Buds 4 Pro serwują nam doznania, które z powodzeniem mogą zadowolić ucho nawet bardzo wymagającego purysty, zazwyczaj stroniącego od bezprzewodowych konstrukcji TWS.
Dół pasma zaskakuje wybitną kulturą i dyscypliną. Zamiast bezkształtnej, dudniącej magmy typowej dla segmentu czysto konsumenckiego, otrzymujemy tu bas niezwykle punktowy, zwarty i o bogatej fakturze. Subbasowe pomruki schodzą z odpowiednim autorytetem i dociążeniem, jednak trzymane są w żelaznych ryzach – atak transjentów jest błyskawiczny, a wybrzmienia wygasają dokładnie wtedy, kiedy powinny. Dzięki temu dół zachowuje sprężystość i absolutnie nie anektuje terytorium niższej średnicy.
Środkowe pasmo to z kolei piękny ukłon w stronę organicznej, plastycznej muzykalności. Wokale są odpowiednio nasycone, gęste i wysoce namacalne. Prezentowane są o pół kroku przed linią instrumentów, kreując niezwykle intymną, angażującą prezentację. Czuć tu przyjemne, lekko analogowe ocieplenie, które dodaje muzyce barwy, ale o dziwo nie maskuje przy tym mikrodetali. Instrumenty akustyczne wybrzmiewają z naturalnym pudłowym rezonansem, nie tracąc nic ze swojej rozdzielczości.
Góra pasma jest cudownie napowietrzona i perlista. Wysokie tony mienią się wieloma odcieniami, oferując znakomitą separację i bezbłędnie wyciągając z tła nagrań najdrobniejsze smaczki – muśnięcia miotełek na talerzach czy oddechy wokalistów. Co jednak najważniejsze, inżynierom udało się osiągnąć ten poziom analityczności bez wpadania w sterylność. Góra pozostaje jedwabiście gładka, kulturalna i całkowicie wolna od jakiejkolwiek piaszczystości czy ostrych, męczących sybilantów.
Na osobne, wręcz owacyjne oklaski zasługuje scena i holografia. Buds 4 Pro zdejmują z dźwięku woal i budują przed słuchaczem wielowymiarową przestrzeń o zaskakującej głębi i szerokości. Separacja poszczególnych warstw na aksamitnie czarnym tle jest wzorowa, a precyzja w pozycjonowaniu źródeł pozornych pozwala z zamkniętymi oczami wskazać palcem każdego muzyka na scenie. To niezwykle dojrzałe, koherentne strojenie, które zaprasza nie tylko do słuchania, ale do głębokiej kontemplacji faktury dźwięku.
Chcąc się do czegoś przyczepić, można marudzić na nieco przyciemnione brzmienie i dość szybkie opadanie tonów wysokich, co może przynosić wrażenie lekkiego przytłumienia. W niektórych aranżach zaznacza się też przesadnie dominacja basu, ale można to skutecznie naprawić w 9-pasmowym korektorze. Sporadycznie słuchawki mogą też gubić nieco precyzję w najbardziej złożonych, dynamicznych utworach np. w wieloinstrumentalnym szybki jazzie.
Jak oni to zrobili?
Sercem każdej ze słuchawek jest radykalnie przeprojektowany, dwudrożny układ przetworników ułożonych w osi koaksjalnej. Zamiast iść na kompromisy, producent zastosował 11-milimetrowy przetwornik dynamiczny ze sztywną membraną, odpowiadający za potężny fundament basowy i mięsistą niższą średnicę. Został on sparowany z dedykowanym, zminiaturyzowanym przetwornikiem planarnym (co w tym segmencie wciąż nie jest częste), który bierze na siebie ciężar reprodukcji najwyższych rejestrów. To właśnie ten duet odpowiada za opisywaną wcześniej referencyjną rozdzielczość i wybitną szybkość transjentów.
Nawet najbardziej wyrafinowane przetworniki na nic się zdadzą bez krystalicznie czystego sygnału. Za bezbłędny przesył muzyki odpowiada tu najnowszy protokół Bluetooth 5.4, ściśle współpracujący z autorskim kodekiem Samsung Seamless Codec Ultra. Umożliwia on bezprzewodową transmisję plików Hi-Res Audio w jakości 24-bit/96 kHz z przepływnością gwarantującą przesył bezstratny (lub niemal bit-perfect, w zależności od warunków radiowych). Możecie zapomnieć o irytujących artefaktach kompresji czy „cyfrowym nalocie” na górze pasma — tutaj sygnał trafia do naszych uszu w nieskazitelnej formie.
ANC, które nie degraduje muzyki
Aktywna Redukcja Szumów (ANC) często bywa zmorą purystów. Potrafi ona wprowadzać sztuczne ciśnienie w kanale usznym, odkształcając scenę i kompresując dynamikę nagrań. W Buds 4 Pro algorytmy oparte na zaawansowanym uczeniu maszynowym działają z chirurgiczną wręcz dyskrecją.
Adaptacyjne tłumienie skutecznie odcina nas od miejskiego zgiełku czy niskotonowego szumu w samolocie, nie ingerując przy tym w integralność pasma przenoszenia. Barwa instrumentów pozostaje nienaruszona, a tło muzyczne – wciąż aksamitnie i referencyjnie czarne. Słuchawki działają o niebo lepiej pod względem ANC od Sony WF-1000XM6, a znakomite w swoim segmencie cenowym Huawei FreeBuds Pro 4 pokonują skuteczniejszym odcinaniem tonów wysokich. Dawno nie czułem się aż tak dobrze w samolocie, a miałem kilkanaście godzin podróży w każdą stronę na dokładne testy.
Odrębną kwestię stanowi ANC podczas rozmów. O ile jednolity hałas udaje się skutecznie zniwelować, to już duże podmuchy wiatru bywają kłopotliwe dla słuchawek. Zdarza się też, że podczas długich rozmów w cichym otoczeniu słuchawki nagle robią jakiegoś fikołka i słychać nas jakbyś byli w innym pomieszczeniu. W tej sytuacji wracały do etui i po ponownym wyjęciu wszystko już było w porządku.
Czas pracy nie zawodzi, ale rekordów nie ma
Zasilenie tak wymagającej elektroniki, zaawansowanych kodeków i podwójnych przetworników to nie lada wyzwanie, jednak inżynierom udało się wypracować świetny kompromis między miniaturyzacją kopułek a wydajnością wbudowanych ogniw. Sprzęt pozwala na w pełni komfortowe, wielogodzinne zagłębianie się w dyskografię ulubionych artystów.
Z aktywnym systemem ANC i wysoką rozdzielczością dźwięku otrzymujemy do 6 godzin nieprzerwanego, referencyjnego odsłuchu na jednym ładowaniu. Bez systemu ANC czas ten wydłuża się do 7 godzin. To wysokie wartości, choć nie rekordowe, dłuższą pracę oferują Technics EAH-AZ100 czy Googe Pixel Buds Pro 2, a także bezpośredni konkurent z drugiego obozu, czyli Apple AirPods Pro 3 (8 godzin pracy z ANC).
Korzystając z zapasu energii w eleganckim, kompaktowym etui, zyskujemy łącznie do 30 godzin pracy (bez ANC) lub około 26 godzin z włączoną redukcją szumów. Zaledwie 5-minutowy pobyt słuchawek w etui dostarcza energii na pełną godzinę słuchania, co jest zbawienne tuż przed niespodziewanym wyjściem z domu.
Zarówno samo etui (wspierające ładowanie indukcyjne Qi), jak i słuchawki charakteryzują się znakomitym zarządzaniem energią w trybie czuwania. Podczas testów były stale gotowe do pracy.
Aplikacja i funkcje specjalne
Aplikacja do zarządzania słuchawkami jest wyjątkowo kompletna, a przy tym bardzo elegancka. Wszystko jest w niej na swoim miejscu i nie wymaga nauki czy przyzwyczajania się. Jedyne, do czego mogę mieć zarzuty to wyjątkowo mocno ukryta opcja włączenia kodeka wysokiej rozdzielczości. Kto to słyszał, by chować ją w dodatkowym podmenu Zaawansowane opcje jakości na dole kategorii Jakość dźwięku i efekty. Przecież nie płacę aż tyle pieniędzy za sprzęt audio, by potem słuchać na kodeku SBC.
Podczas warsztatów fotograficznych z Galaxy S26 Ultra poznałem w praktyce ciekawą funkcję transmisji Auracast. Nasz przewodnik po San Francisco opowiadał o odwiedzanych obiektach z użyciem słuchawek, a około 30 osób słyszało wszystko dokładnie na Galaxy Buds 4 Pro. Działało to wyśmienicie, przebijając jakością i zasięgiem typowe zestawy słuchawkowe do zwiedzania.
Po sparowaniu z telefonem Samsung dostajemy dostęp do funkcji Galaxy AI, w tym do tłumaczeń rozmów w czasie rzeczywistym. Gratką jest dodatkowo reagowanie na komendy głosowe w języku polskim, takie jak Następna piosenka czy Zwiększ głośność, do których działania nie jest konieczne używanie komendy na start.
Podsumowanie
Spotkałem się z krzywdzącą recenzją, że Samsung Galaxy Buds 4 Pro to „słuchawki dla nikogo”. Tymczasem w tych niezwykle wygodnych dokanałówkach łatwo zakochać się bez pamięci. Samsung przemyślał sprawę, wrócił do o niebo wygodniejszego, małego etui, przeprojektował też same słuchawki czyniąc je nie tylko jeszcze wygodniejszymi, ale w dodatku piękniejszymi.
Chociaż w segmencie cenowym Samsung Galaxy Buds 4 Pro wydawać by się mogło, że jest duża konkurencja, Samsung wychodzi ze starcia obronną ręką. Punktuje genialnym ANC, świetnym zestrojeniem dźwięku z fenomenalną, szeroką sceną muzyczną, lekkością i wygodą obsługi, a także funkcjami AI i pełną integracją z ekosystemem Samsunga.
Ten ostatni aspekt przynosi jednak też mniej pozytywną uwagę, że jedynie posiadacze Samsungów mogą liczyć na wsparcie kodeka Samsung Seamless Codec Ultra. Konkurenci tymczasem często oferują bardziej uniwersalny kodek (LDAC czy aptX) lub nawet kombinację kilku kodeków Hi-Res (np. Huawei).
Jeśli nie posiadasz ani Samsunga, ani iPhone'a, a zależy Ci na topowej jakości dźwięku, nieustannie polecam w tym segmencie cenowym Technics EAH-AZ100. Dla posiadaczy Samsungów natomiast prawdopodobnie najlepszym wyborem są właśnie testowane Samsung Galaxy Buds 4 Pro, równie oczywistym, jak Apple AirPods Pro 3 dla posiadaczy iPhone'ów.
-
Topowa jakość dźwięku (dwudrożny system)
-
Wsparcie dla SSC-UHQ
-
Skuteczny ANC i tryb transparentny
-
Lekkie i wygodne
-
Piękny design
-
Dobry czas pracy i szybkie ładowanie
-
Brak uniwersalnych kodeków premium
-
Komplet funkcji jedynie na sprzęcie Samsunga
-
Brak pełnoprawnego multipointa