Co za odrodzenie w streamingu. Każdy o nim słyszał, miał 200 odcinków
O tym, że widzowie Netflixa lubią westerny, wiadomo nie od dziś. Platforma postanowiła zrobić jednak niespodziankę i przywrócić wielki hit sprzed lat - "Domek na prerii". Wszystko wskazuje na to, że najbliższe lato przyjdzie nam spędzić w palącej słońcem Ameryce.
Nie tylko "Yellowstone". Nadchodzi "Domek na prerii"
Adaptacje lubianych książek to zazwyczaj pewniaki, jeśli chodzi o wciągające seriale. Mamy wielką nadzieję, że tak się stanie również w przypadku nowej ekranizacji powieści Laury Ingalls Wilder. Jedno jest pewne, zachwyceni mogą być ci nieco starsi widzowie, którzy pamiętają z dzieciństwa tasiemca z Jackiem Landonem w roli głównej. A był to hit nad hity. Doczekał się on aż dziewięciu sezonów (w sumie 200 odcinków), z których pierwszy ukazał się w 1974 roku. Serial ma szansę spodobać się także widzom, wychowanym na "Virgin River". Jego premiera również nie mogła mieć lepszego czasu, bowiem widzowie właśnie obejrzeli 7. sezon "Virgin Rivier" i mogłoby im się nieco nudzić bez losów kolejnej amerykańskiej rodziny.
Historia o rodzinie. Czy znów nas porwie?
Historia opowiada o rodzinie Ingallsów, która pragnie rozpocząć nowe życie w Minnesocie. Narratorem zwiastuna jest Laura, która takimi słowami rozpoczyna swoją opowieść:
Dawno, dawno temu mama i tata oraz Mary i Laura opuścili Wielkie Lasy Wisconsin i przenieśli się na prerię, gdzie czekało na nich nowe życie. Każdy dzień i każda noc były przygodą. I choć byli całkiem sami, i bardzo mali wobec nieba i gwiazd, byli szczęśliwi. Bo byli rodziną i byli razem.
Muszę przyznać, że mam wątpliwość, czy opowiedziana przez Laurę na nowo cała historia będzie w stanie nas znów porwać. Cały czas mam przed oczami wersję z 1974, która tak mocno wryła mi się w pamięć, że będzie trudno ją pokonać. No i nie ma w nim żadnej wielkiej gwiazdy. Co jest akurat lekko rozczarowujące. 8 odcinków, które będą miały premierę 9 lipca, być może zweryfikuje pomysł nakręcenia tego od nowa. Czy klasyka w wydaniu netflixowym nabierze nowego wymiaru? Póki co, "Domek na prerii" bardziej kojarzy mi się z Anią z Zielonego Wzgórza, niż z oryginalną wersją serialu.