Valve chciałoby obniżyć cenę Steam Machine, ale nie może

Nie ma co liczyć na przeceny w tym roku, a zapewne również w następnym. Drożyzna to zdaniem Valve nie ich wina, a szaleństwa na AI.

Przemysław Banasiak (Yokai)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Valve chciałoby obniżyć cenę Steam Machine, ale nie może

Steam Machine zostało przyjęta przez wielu graczy krótkim komentarzem: "zbyt drogo". Cena na poziomie 4389 złotych za podstawową wersję stawia urządzenie Valve wyżej niż PlayStation 5 Pro, co od razu wywołało pytania o sens zakupu sprzętu mającego łączyć wygodę konsoli z biblioteką Steam. Zwłaszcza, gdy dostajemy gorszą wydajność niż w sprzęcie Sony.

Dalsza część tekstu pod wideo

Wielu graczy domaga się "gołej", tańszej wersji

Jak tłumaczy Valve w rozmowie z Digital Foundry, problemem nie jest chęć sztucznego podbicia ceny. Pierre-Loup Griffais przekonuje, że firma nie ma interesu w utrzymywaniu sprzętu na wysokim poziomie cenowym. Steam Machine ma być przede wszystkim sposobem na mocniejsze związanie graczy z ich platformą, więc z perspektywy Valve im taniej, tym lepiej.

Kłopot w tym, że obecnie komponenty jak pamięć RAM i nośniki SSD są pieruńsko drogie. To właśnie ich ceny mają najmocniej wpływać na końcową wycenę Steam Machine. Yazan Aldehayyat z Valve studzi jednak oczekiwania i przyznaje, że firma nie jest optymistycznie nastawiona do szybkiego spadku cen podzespołów, bo popyt centrów AI jest zbyt duża.

Jeśli ceny pamięci wrócą do bardziej normalnych poziomów, Valve nie wyklucza dostosowania ceny Steam Machine. Wszyscy są jednak zgodni - to nie nastąpi w tym roku, a część firm twierdzi, że kryzys potrwa do 2030 roku. Rodzi się tylko jedno pytanie - czemu nie zaoferować obok czterech obecnych modeli tańszej wersji barebone? Wielu graczy ma w domu zalegający RAM i SSD, nie wspominając o tańszym rynku wtórnym.