To ostatnia konsola, którą zmieścisz w kieszeni. Niedoceniona perełka

Premiera Nintendo Switch pokazała, że można połączyć konsolę stacjonarną i przenośną w jednej obudowie. Problem w tym, że jednocześnie spowodowało to pozorny kres kieszonsolek, bo niecałe dwa lata później pojawił się on: Switch Lite.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
To ostatnia konsola, którą zmieścisz w kieszeni. Niedoceniona perełka

Pierwszy Switch był ciosem dla pewnej grupy fanów Nintendo. Dla tych, którzy grali na kieszonkowych 3DS-ach i korzystali z nich właśnie dlatego, że te mieściły się w kieszeniach. Przez wiele lat, w których spędzałem w autobusach przynajmniej 40 minut rano i wieczorem, to właśnie 3DS, a dokładniej N3DS był moim głównym źródłem rozrywki. Ot, prawdziwa kieszonsolka, która... no cóż, mieści się w kieszeni. Dlatego też olałem pierwszego Switcha, ale nie mogłem już olać Switcha Lite.

Dalsza część tekstu pod wideo

Switch Lite, ostatnia kieszonsolka

Urządzenie przez wielu było określane jako gorsze, od dużego Switcha: mniejszy ekran, kontrolery przypięte na stałe, brak możliwości gry w docku... Dla mnie to była natomiast konsola marzenie: sprzęt, na którym można uruchomić wiele gier, w tym tytuły znane też z innych platform, co na 3DS było rzadkością, a jednocześnie taki, który mieści się w kieszeni. 

I owszem: nie wyglądają one może idealnie. Za to konsolę można naprawdę mieć zawsze przy sobie, zwłaszcza w podróży. Bez plecaka, czy torby. Wystarczy pojemna kieszeń, a w moim przypadku listonoszka, w której i tak noszę korekcyjne okulary przeciwsłoneczne. 

To właśnie dzięki tej konsoli mogłem po raz pierwszy przejść Wiedźmina 3. I może wyglądał i działał... tak sobie, to jednak bawiłem się świetnie. To na tej konsoli miałem możliwość jeszcze raz zagrać w Gothica i Gothica 2: NK, mimo braku czasu na to, żeby rozsiąść się przed komputerem. Przeszedłem na niej także olbrzymią ilość indyków, czy takie klasyki Nintendo, jak The Legend of Zelda: Breath of the Wild, czy wszystkie Switchowe Pokemony. 

A to wszystko bez zabawy w emulatory, doczepiane kontrolery, czy zakup flagowego smartfonu, który taki emulator w ogóle udźwignie: wystarczyła jedna konsola, którą nawet dziś można kupić za mniej, niż 1000 zł. Jeśli więc zastanawiacie się, czy istnieje jakaś prawdziwa kieszonsolka to jak najbardziej i mam nadzieję, że Switch Lite 2 będzie równie małym urządzeniem.