To ostatnia konsola, którą zmieścisz w kieszeni. Niedoceniona perełka
Premiera Nintendo Switch pokazała, że można połączyć konsolę stacjonarną i przenośną w jednej obudowie. Problem w tym, że jednocześnie spowodowało to pozorny kres kieszonsolek, bo niecałe dwa lata później pojawił się on: Switch Lite.
Pierwszy Switch był ciosem dla pewnej grupy fanów Nintendo. Dla tych, którzy grali na kieszonkowych 3DS-ach i korzystali z nich właśnie dlatego, że te mieściły się w kieszeniach. Przez wiele lat, w których spędzałem w autobusach przynajmniej 40 minut rano i wieczorem, to właśnie 3DS, a dokładniej N3DS był moim głównym źródłem rozrywki. Ot, prawdziwa kieszonsolka, która... no cóż, mieści się w kieszeni. Dlatego też olałem pierwszego Switcha, ale nie mogłem już olać Switcha Lite.
Switch Lite, ostatnia kieszonsolka
Urządzenie przez wielu było określane jako gorsze, od dużego Switcha: mniejszy ekran, kontrolery przypięte na stałe, brak możliwości gry w docku... Dla mnie to była natomiast konsola marzenie: sprzęt, na którym można uruchomić wiele gier, w tym tytuły znane też z innych platform, co na 3DS było rzadkością, a jednocześnie taki, który mieści się w kieszeni.
I owszem: nie wyglądają one może idealnie. Za to konsolę można naprawdę mieć zawsze przy sobie, zwłaszcza w podróży. Bez plecaka, czy torby. Wystarczy pojemna kieszeń, a w moim przypadku listonoszka, w której i tak noszę korekcyjne okulary przeciwsłoneczne.
To właśnie dzięki tej konsoli mogłem po raz pierwszy przejść Wiedźmina 3. I może wyglądał i działał... tak sobie, to jednak bawiłem się świetnie. To na tej konsoli miałem możliwość jeszcze raz zagrać w Gothica i Gothica 2: NK, mimo braku czasu na to, żeby rozsiąść się przed komputerem. Przeszedłem na niej także olbrzymią ilość indyków, czy takie klasyki Nintendo, jak The Legend of Zelda: Breath of the Wild, czy wszystkie Switchowe Pokemony.
A to wszystko bez zabawy w emulatory, doczepiane kontrolery, czy zakup flagowego smartfonu, który taki emulator w ogóle udźwignie: wystarczyła jedna konsola, którą nawet dziś można kupić za mniej, niż 1000 zł. Jeśli więc zastanawiacie się, czy istnieje jakaś prawdziwa kieszonsolka to jak najbardziej i mam nadzieję, że Switch Lite 2 będzie równie małym urządzeniem.