Apple padło ofiarą własnego sukcesu a eksperci jak zwykle się mylą

MacBook Neo teoretycznie trafił wręcz w idealną sytuację: kryzys modułów pamięci na rynku sprawił, że ceny urządzeń wystrzeliły w górę, a specyfikacje jakby się zatrzymały w miejscu. W związku z tym specjaliści przewidują, że firma ta może stanąć na podium, jeśli chodzi o rynek laptopów. Pojawia się jednak pewien, dość oczywisty problem.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Apple padło ofiarą własnego sukcesu a eksperci jak zwykle się mylą

Apple nie istnieje w próżni. Owszem, MacBook Neo ma potencjał na to, aby być najpopularniejszym laptopem 2026 roku. Tak właśnie przewidują eksperci z firmy badawczej Sigmaintell. Problem w tym, że nie wzięli pod uwagę jednego: Apple bierze podzespoły z tego samego rynku, co cała reszta. Nawet te, które są ich projektu, są produkowane przez firmy zewnętrzne, a dokładniej przez TSMC.

Dalsza część tekstu pod wideo

Apple mierzy się z kolejnymi brakami

O tym, że zapasy DRAM i NAND Apple się już skończyły, powiedział Tim Cook podczas ostatniego przemówienia. Wtedy też ogłosił, że niestety, ale część produktów będzie przez to droższych. I tak: spekulowałem wtedy, że koszty będą przerzucone na inne produkty, aby zachować cenę MacBooka Neo na dotychczasowym poziomie. 

W końcu tak dobrze wykonany laptop, z mocną baterią, świetnym ekranem i przyzwoitym zapasem mocy za 2999 zł, lub 2499 zł dla uczniów i studentów wypada fenomenalnie, oferując to wszystko za tak niewiele. Problemem okazuje się jednak... procesor. 

Otóż MacBook Neo ma na pokładzie układ Apple A18 Pro znany z iPhone 16 Pro. A dokładniej wariant z 5 rdzeniami graficznymi, kiedy procesor znany ze smartfonu ma tych rdzeni 6. Tajemnicą poliszynela jest to, że Apple wykorzystuje do produkcji MacBooka Neo odpady, czyli układy, które nie do końca się udały, przez co tylko 5 z 6 rdzeni GPU pracuje w nich poprawnie. 

Tym samym Apple, zamiast wyrzucić wadliwy komponent, wykorzystało go do innych urządzeń, co jest dość częstą praktyką w świecie procesorów. Jak jednak donoszą nieoficjalne informacje, zapasy wadliwych układów już się skończyły. Tym samym, aby utrzymać produkcję MacBooka Neo, Apple musi zamówić nową partię układów Apple A18 Pro. To natomiast przekłada się na dodatkowe koszty, co już może wpłynąć na ceny urządzenia. 

Co więcej, nie wiadomo, czy firma będzie dezaktywowała sprawne rdzenie graficzne w tych układach, aby utrzymać deklarowane 5 rdzeni ze specyfikacji premierowej, czy też nowsze laptopy dostaną mocniejsze GPU. Jak widać, mamy tu dużo niepewności. Jeśli więc planowaliście zakup MacBooka Neo, ale czekaliście na promocje... to możecie się jej nie doczekać.