Biedronka słono ukarana. Srogi bat za wieloletni proceder

Biedronka będzie się musiała zmierzyć z wielkim problemem. UOKiK nałożył na właściciela sieci sklepów karę wynoszącą ponad 525 mln zł. Podmiot miał zorganizować zmowę firm transportowych, która uderzyła w interes kierowców.

Maciej Sikorski
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Biedronka słono ukarana. Srogi bat za wieloletni proceder

Oprócz Jeronimo Martins kary otrzymało kilkadziesiąt innych firm, ale też osoby fizyczne. Sięgają one od kilkudziesięciu tysięcy do milionów złotych. Proceder miał trwać od czerwca 2017 roku do co najmniej lutego 2024 roku.

Dalsza część tekstu pod wideo

Ponad pół miliarda zł kar nałożonych przez UOKiK

Łączna kwota kar nałożonych przez prezesa UOKiK przekroczyła 570 mln zł i warto zaznaczyć, że takie zdarzenia nie mają miejsca zbyt często. Ale skala zjawiska i czas jego trwania mogą tłumaczyć tę sumę.

Zmowa przewoźników uderzała w interes kierowców

Proceder polegał na tym, że firmy transportowe obsługujące centra dystrybucji Biedronki uniemożliwiały pracownikom przejście do konkurencji, o ile ta brała udział w zmowie. Jeśli kierowca odchodził z firmy X, był obejmowany blokadą i nie mógł pracować w firmach Z czy Y, które również świadczyły usługi dla Biedronki. W efekcie podmioty te nie walczyły o pracowników, nie oferowały im lepszej płacy czy benefitów. Pracownik niezadowolony z warunków pracy po prostu wypadał z lokalnego rynku. 

Pracownicy mają prawo szukać lepszej płacy i warunków pracy. Zmowa, która odbiera pracownikom to prawo, uderza w podstawowe zasady uczciwej konkurencji. Takie praktyki muszą być bezwzględnie eliminowane z rynku  

– stwierdził prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Biedronka była koordynatorem zmowy

Firma Jeronimo Martins w tym procederze nie była cichym obserwatorem, ale jego organizatorem i koordynatorem. Spółka uniemożliwiała wjazd na teren swoich centrów dystrybucyjnych kierowcom, którzy zmienili pracę wbrew ustaleniom przewoźników. Jaki miała w tym interes? To proste: skoro przewoźnicy nie musieli podnosić pensji kierowcom, właściciel Biedronki nie musiał płacić więcej przewoźnikom