Jechał 200 km/h, ale nie to było najgorsze. Jego tłumaczenie zwala z nóg

Kierowca BMW pędził na drodze ekspresowej z prędkością 200 km/h. Policjanci z Zambrowa przyłapali go na gorącym uczynku i zatrzymali do kontroli. To jak się tłumaczył kierowca, warto zacytować.

Anna Kopeć (AnnaKo)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Jechał 200 km/h, ale nie to było najgorsze. Jego tłumaczenie zwala z nóg

Przekroczył prędkość. Odmówił przyjęcia mandatu

Kierujący BMW, mimo że przekroczył prędkość, nie chciał przyjąć mandatu. Funkcjonariuszom tłumaczył, że jego samochodem nie da się jechać wolniej, nie jest w stanie osiągnąć przepisowej prędkości. Policjantów w pierwszym momencie, zamurowało. Tym bardziej, że na sprawdzanym odcinku drogi obowiązywało ograniczenie prędkości do 120 km na godzinę, a 61-letni kierowca BMW miał na liczniku swojego pojazdu 200 km/h. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Policjanci nie uwierzyli w tłumaczenie kierowcy i wystawili mu mandat w wysokości 2500 zł oraz dali 15 punktów karnych. Z racji tego, że kierowca nie przyjął mandatu, sprawa trafi do odpowiedniego sądu. 

Co czeka kierowcę w sądzie?

Przypomnijmy, że nieprzyjęcie mandatu karnego oznacza jedno - sąd. Sprawa trafia do sądu rejonowego, który rozstrzyga o winie i karze. Szczegółowe procedury są opisane na stronie rządowej gov.pl. Przed sądem, ukarany mandatem, ma szansę przedstawić swoje racje i w razie potrzeby powołać świadków. Postępowanie sądowe jest początkowo bezpłatne. Jeśli jednak sąd uzna kierowcę za winnego, może obciążyć go kosztami procesu, które w wielu przypadkach przewyższają pierwotną kwotę nałożonego mandatu.