Rosja ma kosę z Google Chrome. "Odcięto nas od pieniędzy"
Nakładane na Rosję sankcje uderzają czasem w nieoczywiste dziedziny życia, a najnowszym przykładem są przeglądarki internetowe.
Chrome, Edge, Firefox, Safari i wiele innych - wybór przeglądarek jest naprawdę szeroki, a chcąc zalogować się do banku, po prostu wybierasz jedną z nich i gotowe. Chyba że miałeś pecha urodzić się i zamieszkać na terenie Federacji Rosyjskiej, to wtedy robią się schody.
Serwis RBC donosi, że rosyjskim usługom, z bankami na czele, cofnięto właśnie globalne certyfikaty SSL. W rezultacie firmy zostały zmuszone do korzystania z krajowego wariantu, wydawanego przez Ministerstwo Rozwoju Cyfrowego. Ten z kolei nie jest przez najpopularniejsze przeglądarki w ogóle wspierany, więc strony się nie otwierają.
Sprawa nie jest marginalna, bo dotyczy największych rosyjskich instytucji finansowych, a więc m.in. Sbierbanku, Alfa banku czy Uralsibu.
Rozwiązaniem dla Rosjan jest instalacja przeglądarki Yandex Browser, albo ręczne doinstalowanie wymaganych certyfikatów, ale - jak podają media - użytkownicy rzadko kiedy mają tego świadomość. Infolinie więc pękają w szwach, a klienci sądzą, że odcięto ich od pieniędzy.