Google z gigantyczną karą od KE. Jak odpowiedzą Amerykanie?

Komisja Europejska nałożyła kolejne kary na Google. Tym razem internetowy gigant ma zapłacić łącznie niemal 900 mln euro. Możliwe, że sprawa skończy się w sądzie. Internetowy gigant mówi o psuciu produktu.

Maciej Sikorski
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Google z gigantyczną karą od KE. Jak odpowiedzą Amerykanie?

Działania unijnych urzędników zapewne nie pozostaną bez odpowiedzi amerykańskiej administracji. Donald Trump może na nie zareagować groźbą nowych ceł nakładanych na produkty eksportowane z krajów Wspólnoty do USA.

Dalsza część tekstu pod wideo

Google otrzymało od KE mocny cios finansowy

Google, należące do korporacji Alphabet, ponownie musi się mierzyć z karami nałożonymi przez Komisję Europejską. Tym razem sięgnęły one prawie 900 mln euro, czyli 1 mld dolarów. Grzywnę w wysokości 460 mln euro firma otrzymała za preferowanie własnych usług w wyszukiwarce Google. Uprzywilejowane względem usług innych firm były rozwiązania związane z zakupami czy transportem. W wynikach wyszukiwania były one wyświetlane w bardziej widoczny sposób: na górze strony czy z wykorzystaniem ulepszonych materiałów wizualnych.

Karę w wysokości 430 mln euro Google otrzymało z kolei za nieprawidłowości związane z funkcjonowaniem Google Play. Zdaniem przedstawicieli Komisji Europejskiej twórcy aplikacji, którzy korzystają z Google Play, powinni mieć możliwość darmowego informowania klientów o alternatywnych ofertach umożliwiających zakupy – np. sklepach z aplikacjami. Twórcy powinni też mieć możliwość kierowania ruchu do tych serwisów. Zdaniem KE, Google nie spełniło tego warunku.

Amerykańska korporacja musi wprowadzić zmiany

Agencja Reutera zaznaczyła, że to pierwszy cios finansowy zadany w ramach DMA, czyli Aktu o rynkach cyfrowych. Mowa o rozporządzeniu regulującym działania tzw. bigtechów. Jednocześnie jednak to piąta i szósta kara za praktyki antykonkurencyjne. Łącznie przekroczyły one już 10 mld euro. Przy dzisiejszym kursie daje to niemal 45 mld zł. Jedni stwierdzą, że to kosmiczna suma, drudzy będą wskazywać, że na biednego nie trafiło. 

Grzywna nie wyczerpuje tematu, bo KE zobowiązała Google do wprowadzenia zmian. Faworyzowanie usług firmy musi się skończyć. Jednocześnie w komunikacie unijnej instytucji mowa jest o tym, że z amerykańskim gigantem prowadzone są rozmowy, które mają konstruktywny charakter – Google ponoć zaproponowało zmiany i nawet je testuje. Urzędnicy Wspólnoty mają monitorować sprawę. Czy to oznacza, że kary zostaną cofnięte? Raczej nie – dotyczą przecież uchybień, które miały już miejsce.

Google nie zgadza się z decyzją KE

Na razie firma jest zobowiązana zastosować się do decyzji KE w ciągu 60 dni. Jeśli tego nie zrobi, grozi jej kara pieniężna w wysokości do 5 proc. całkowitego światowego obrotu. Google może odwołać się od dzisiejszej decyzji. Przedstawiciel podmiotu nie wyklucza takiego rozwiązania. Jednocześnie Kent Walker, dyrektor Google ds. globalnych, skrytykował KE w swoim oświadczeniu. Stwierdził on m.in., że zastosowanie się do wytycznych urzędników oznacza pogorszenie jakości i bezpieczeństwa oferowanych usług. Jego zdaniem efektem nie jest ochrona konkurencji, ale degradacja produktu, która uderza w europejskich klientów. 

Co zrobi Donald Trump?

Zapewne nie skończy się na tarciach między KE a Google – łatwo sobie wyobrazić, że do gry niebawem włączy się Waszyngton. Z ust Donalda Trumpa padną pewnie oskarżenia o nieuczciwych praktykach ze strony UE, o prześladowaniu amerykańskiego biznesu i działaniach odwetowych. Akurat w tej kwestii lokator Białego Domu może uzyskać szerokie wsparcie obu stron sceny politycznej.