Drożeją, nikt ich nie chce, ale Apple podwoi sprzedaż do 2028 roku
Składane telefony nie interesują Polaków. Są za drogie i za mało trwałe, by myśleć o nich poważnie, a Samsung dawno już nie jest liderem. Sytuację zmienić może Apple.
Sprzedaż klapek spadła o 47%, w szerokich książeczkach cała nadzieja
Choćby najwięksi marketingowcy tego świata wylali siódme poty, nawet optymistyczne prognozy dotyczące światowego rynku smartfonów zakładają, że przy sprzedaży rzędu 45 mln sztuk urządzeń rocznie w 2030 roku, składaki nadal będą stanowiły poniżej 3% rynku. Składanych telefonów po części nie chcemy, uważając je za mniej trwałe (całkiem słusznie), a po części nas zwyczajnie na nie nie stać.
To w końcu najdroższe urządzenia w ofertach producentów, kierowane do bardzo wąskiej niszy klientów. W efekcie w pierwszej połowie 2026 roku segment składaków odnotował spadek sprzedaży o astronomiczne 21,6%, przy 6-proc. wzroście w 2025 roku.
Największy dramat dotyczył przy tym telefonów z klapką, których sprzedaż runęła o aż 47%. Tym sposobem do końca czerwca 2026 roku telefony rozkładane w pionie, czyli foldy miały niespodziewanie aż 69% całej sprzedaży, pomimo ich wyższej ceny.
Królem dawno już nie jest Samsung, to terytorium Huaweia
Chociaż przekazy marketingowe pozwalają myśleć Polakom, że królem składaków jest niepodzielnie Samsung, który jako pierwszy wszedł w ten segment urządzeń, nic bardziej mylnego.
To Huawei ma aż 57% światowego rynku składanych urządzeń typu fold i to właśnie ten producent jako pierwszy wprowadził do sprzedaży nowy, szeroki format telefonów (wielkości i kształtu paszportu) w 2025 roku, a Huawei Pura X Max z maja 2026 roku to już druga generacja urządzenia.
Doniesienia dotyczące sprzedaży Samsunga Galaxy Z Fold8 w identycznym formacie są bardzo optymistyczne i już teraz przebija on klapki i starsze Foldy. Gdy jednak zerkniemy na podział tortu, Samsung w tej niszy ma ledwie 18% i może już nigdy nie dogonić Huaweia. Szczególnie że z 9% udziału już czai się na 3. miejscu Honor.
Niewątpliwą przewagą zarówno Huaweia, jak i Honora jest przy tym poważne traktowanie możliwości foto i wideo w ich składanych telefonach. Klienci mają nie odczuwać drastycznego obniżenia jakości zdjęć i wideo po przejściu na składany telefon. O ile chińscy producenci faktycznie dostarczają takie doświadczenia, to już narzekających na Samsunga w tej materii nie brakuje.
20% rocznego wzrostu i podwojenie sprzedaży do 2028 roku
Według najnowszego raportu firmy Omdia, do 2028 roku sprzedaż składanych telefonów wzrośnie z obecnych 18,2 mln do 36 mln sztuk rocznie. A wszystko to pomimo stale rosnących cen tego typu sprzętów.
Koniem pociągowym wzrostów mają być telefony z nowym, paszportowym formacie, jak ostatnio przetestowany przez nas Samsung Galaxy Z Fold8. Świat tak naprawdę mniej jednak interesuje się Samsungiem, a bardziej nadchodzącym iPhone'em, który zaoferować ma identyczną bryłę.
Nieustannie też duże nadzieje związane są z dalszym rozwojem smartfonów Huawei oraz miejmy nadzieję premierą analogicznego modelu ze stajni Honora, ale z kompletem usług Google'a. To jednak Apple może pociągnąć światowy marketing dla tej formy składanych telefonów, a także stworzyć nowe formy korzystania z nich.
Firma Apple jest w końcu znana z nieszablonowego podejścia do już dostępnych urządzeń i jak żadna inna dodaje do nich nowe funkcje i aplikacje, nadające właściwy sens sprzętowi.
Według plotek składany iPhone raczej jednak nieprędko zawita w Polsce. Najpierw Apple prawdopodobnie poskromi apetyt bogatszych rynków, podbijając jednocześnie marketing ekskluzywności, znany z poprzednich premier producenta. Już jednak w pierwszym roku sprzedaży szacuje się, że udział Apple'a w światowym rynku wynieść może 20–25%. Chociaż Omdia w swoim najnowszym raporcie nie mówi wprost, że wzrosty będą wynikały z premiery Apple'a, łatwo dojść do takiego właśnie wniosku.