Kiedyś posiadali je tylko królowie. Jedno wydarzenie je upowszechniło
Króliki są teraz jednym z popularniejszych zwierząt domowych - szczególnie w Wielkiej Brytanii, gdzie są na trzecim miejscu, za psami i kotami. Jednak ten stan rzeczy wyglądał zupełnie inaczej jeszcze 700 lat temu. Przez długi czas były one głównie powiązane z królami, ale jedno wydarzenie całkowicie upowszechniło ten gatunek.
Króliki tylko dla królów
Króliki na Wyspach Brytyjskich pojawiły się na dobre w XII wieku i trafiły tam poprzez Normanów (choć są dowody na ich istnienie wcześniej). Były one traktowane jako rzadko występujące, luksusowe zwierzęta, którymi królowie oraz arystokracja obdarowywała się jako prezenty.
Istnieje zapis z 1176 r., kiedy to właściciel ziemski Richard de Wyka płacił dziesięcinę kościołowi, ale zaprzestał oferować króliki w jej ramach, gdyż sądził, że są one zbyt rzadkie.
Taki stan rzeczy utrzymywał się w XIII wieku, kiedy to Henryk III zaoferował w prezencie 10 królików Geoffreyowi Despenserowi, lordowi Martley w Worcestershire z własnego parku w Guildford. Kilka lat później król wysłał swoich ludzi, aby złapać od 30 do 40 królików w parku Guildford - powiedziano im, że można jedynie je schwytać jeśli kolonia królików jest bardzo liczebna. Wskazuje to na troskę ze strony króla, który nie chciał, aby kolonia tych zwierząt opustoszała.
W tamtych czasach króliki hodowano na mięso i dla futra. W 1240 r., Henryk III dodał króliki do wykazu zapotrzebowania zwierząt i innych pokarmów na uczty i biesiady.
Króliki wtedy były bardzo drogie i kosztowały cztero-, a nawet pięciokrotnie więcej niż kurczaki. Hodowcy królików bardzo mocno starali się chronić je przed kłusownikami i drapieżnikami - do tego stopnia, że budowano wieże wartownicze i kamienne stróżówki.
Dżuma zmieniła wszystko
Status królików zmienił się radykalnie, gdy nastała plaga dżumy. Wtedy to zginęło od 1/3 do 2/3 populacji zamieszkującej Europy. Doprowadziło to zarazem do poprawienia standardów życia ocalałych. Było więcej dostępnej ziemi, a robotnicy zarabiali więcej, a więc stopa życia poprawiła się u nich znacznie.
W 1363 r. wprowadzono prawo, które nakazywało ubiór stosowny względem klasy społecznej, co tłumaczono tym, że wiele osób żyło ponad stan, przez co dpprowadzili do nadmiernej eksploatacji ziem i "zubożenia kraju".
Króliki w dużym stopniu również odzwierciedliły tę zmianę i stały się o wiele bardziej powszechne w XIV i XV wieku, a po ich mięso sięgali bogatsi chłopi, a futra z nich nosili aspirujący rzemieślnicy.
Po tym, jak króliki trafiły pod strzechy, pojawiły się jednak problemy. Ich liczba szybko rosła, a w księgach dworskich ciągle powtarzały się skargi na zniszczone uprawy i rozkopaną ziemię. Zwykłe szare futro służyło do ocieplania ubrań, ale niektóre królikarnie hodowały rzadsze odmiany srebrzyste i czarne. Z czarnego futra kazał sobie uszyć strój nocny nawet Henryk VII.
Polowania na króliki budziły też niepokój władzy. Po powstaniu chłopskim z 1381 r. obawiano się, że pod pozorem łowów robotnicy i rzemieślnicy będą knuć bunt przeciw królowi. W 1390 r. parlament zakazał im polowań i kłusownictwa, a króliki oraz zające były wyszczególnione w tym zakazie.
Króliki trafiły także na marginesy średniowiecznych ksiąg, gdzie służyły do satyry. Jedne walczyły na turniejach, dosiadając ślimaków, co łagodnie wyśmiewało ideały rycerskie. Inne atakowały ludzi. W Smithfield Decretals, rękopisie z Londynu z lat 40. XIV w., króliki chwytają myśliwych, sądzą ich i egzekwują wyrok na ludziach oraz ich chartach.
Takie odwracanie porządku świata było w średniowieczu ulubionym źródłem humoru. Podobnie działał zwyczaj wybierania chłopca na biskupa na jeden dzień w Durham. Echem tej tradycji jest Zabójczy Królik z Caerbannog z filmu “Monty Python i Święty Graal” z 1975 r.
W 1555 r. szwajcarski przyrodnik Conrad Gesner pisał, że królików nie brakuje w prawie żadnym kraju, a najwięcej jest ich w Anglii. Zwierzę, które w XII wieku było rzadkim darem królów, w ciągu kilku stuleci stało się dość pospolitym widokiem. Przełomem była plaga dżumy, która poprawiła standardy życia wśród ocalałych i pozwoliła im sięgać po dobra zarezerwowane wcześniej dla elit.