Nadciąga kolejny kryzys na rynku chipów. Ceny już poszły w górę
Każdy kto chciał w ostatnich miesiącach kupić nowy sprzęt dobrze wie, że jest drogo. Wygląda jednak na to, że najgorsze dopiero przed nami.
Przemysł półprzewodnikowy może wkrótce zmierzyć się z kolejną falą podwyżek. Trwający konflikt między Stanami Zjednoczonymi i Iranem, rosnące zapotrzebowanie na układy do obsługi sztucznej inteligencji oraz napięcia w łańcuchach dostaw zwiększają presję na producentów surowców i chemikaliów wykorzystywanych w fabrykach chipów.
To może oznaczać kolejne skoki cen elektroniki użytkowej
Sytuację dodatkowo komplikuje decyzja Chin o wstrzymaniu eksportu helu. Państwo Środka nie należy wprawdzie do największych dostawców tego gazu, ale kolejne ograniczenia mogą pogłębić problemy z dostępnością materiałów potrzebnych w zaawansowanej produkcji półprzewodników.
Według doniesień z Tajwanu wzrosły już ceny kwasu fluorowodorowego oraz alkoholu izopropylowego. Pierwsza substancja wykorzystywana jest podczas trawienia, obróbki powierzchni i czyszczenia wafli krzemowych. Druga służy do usuwania zanieczyszczeń z wafli, maszyn produkcyjnych oraz fotomasek używanych do nanoszenia wzorów układów.
Podwyżki wprowadziły firmy Formosa Plastics oraz Sheng Yi Electronics. Formosa zmieniła już cenniki, natomiast Sheng Yi poinformowało klientów, że będzie nadal obserwować sytuację i nie wyklucza kolejnych korekt. Presję na dostawców zwiększa również wysoki popyt na zaawansowane pakowanie chipów, napędzany przez rynek AI. Warto też pamiętać, że tajwańskie podmioty są silnie powiązane z japońskimi koncernami Daikin Industries oraz Tokuyama Corporation.
Pewnym światełkiem w tunelu jest fakt, że Formosa planuje rozbudowę mocy produkcyjnych chemikaliów dla przemysłu elektronicznego. Nowe instalacje mają zostać uruchomione jeszcze w drugiej połowie 2026 roku, a kolejne inwestycje są rozważane na 2027 rok.
Czemu to ważne? Bo możemy obserwować kolejny efekt kuli śnieżnej: drogie chemikalia -> drogie wafle krzemowe -> drogie CPU/GPU/SoC -> drogie komputery, smartfony i inne. W połączeniu z obecnym kryzysem na rynku DRAM i NAND spowodowałoby to, że mało kogo będzie stać na nowy sprzęt.