Apple ma tak dziurawe systemy, że aż zablokował zgłaszanie błędów

Generatywne modele sztucznej inteligencji znajdują luki w systemach macOS i iOS w takim tempie, że inżynierowie Apple po prostu przestali nadążać z ich weryfikacją. 

Lech Okoń (LuiN)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Apple ma tak dziurawe systemy, że aż zablokował zgłaszanie błędów

Apple nie wyrabia, więc nałożył limity na zgłoszenia

Apple został zmuszony do wprowadzenia limitów otwartych zgłoszeń dla badaczy bezpieczeństwa. Jak donosi „Financial Times”, problem leży w ogromnej liczbie zgłoszeń generowanych przez zautomatyzowane narzędzia.

Dalsza część tekstu pod wideo

Z jednej strony, algorytmy odkrywają krytyczne luki, z drugiej jednak – produkują „halucynacje” i czysto teoretyczne scenariusze zagrożeń, które nie mają pokrycia w rzeczywistości. Każdy wygenerowany raport wymusza oddelegowanie zasobów ludzkich w celu analizy potencjalnego problemu.

Przykładem potęgi tych narzędzi jest firma badawcza Bynario, która w zaledwie trzy tygodnie zidentyfikowała ponad 50 potencjalnych błędów w systemie macOS. Jednym z najpoważniejszych odkryć była krytyczna luka w funkcji Screen Sharing (CVE-2026-43760), znaleziona przy użyciu modelu GPT-5.5. Pozwalała ona użytkownikowi na nieautoryzowany dostęp i wykonanie kodu. Błąd został już załatany w aktualizacji macOS Tahoe 26.6.

Wąskim gardłem okazał się człowiek

Choć SI znacznie ułatwia i przyspiesza odnajdywanie podatności, „wąskim gardłem” całego procesu pozostaje człowiek. Każdy wygenerowany raport musi zostać osobiście sprawdzony przez inżynierów z Cupertino.

Muszą oni nie tylko odtworzyć środowisko testowe, ale także potwierdzić warunki występowania błędu oraz ustalić priorytet stworzenia łatki. Aby odciążyć swój przeciążony zespół, samo Apple musiało zacząć wspierać się algorytmami AI do wstępnej selekcji (triażu) potężnego backlogu zgłoszeń.

Zmiany w programie Bug Bounty

W odpowiedzi na ten bezprecedensowy zalew raportów Apple zdecydował się na reorganizację swojego programu nagród Bug Bounty. Obecnie kładzie się znacznie większy nacisk na dostarczenie żelaznych dowodów potwierdzających wykryte zagrożenia.

To skuteczne podejście stanowi sposób na oddzielenie realnych ataków od bezpodstawnych spekulacji. Apple oferuje ponad 5 milionów dolarów za najpoważniejsze eksploity, co ma motywować badaczy — wspomaganych przez modele takie jak Claude czy OpenAI Codex — do lepszej weryfikacji przed wysłaniem zgłoszenia.

Mam sprzęt Apple, czy jest czego się bać?

Dla zwykłych zjadaczy jabłek sytuacja jest klarowna: regularne instalowanie aktualizacji oprogramowania jest dziś ważniejsze niż kiedykolwiek. Chociaż dużo w tym szukaniu bugów szumu, skala wykrywalności groźnych luk typu zero-day znacznie wzrosła.

Jednym wystarcza wizja 5 mln dolarów nagrody od Apple, inni badacze mogą natomiast nie ujawniać swoich odkryć i próbować na nich zarobić w mniej legalny sposób.