Samsung Galaxy Z Fold8 nie jest idealny, ale i tak mnie zachwycił (test)
Samsung Galaxy Z Fold8 nie za bardzo pasuje do mojej dłoni, ale i tak jestem zachwycony. To bardzo oryginalny, przyjemny w codziennym użytkowaniu smartfon, który daje dużo frajdy i trudno wskazać w nim jakieś znaczące wady. Podkreślam – znaczące, bo jednak parę jest. I gdyby tylko kosztował mniej...
Samsung Galaxy Z Fold8 wraz ze swoim bratem Galaxy Z Fold8 Ultra są już w pełnej sprzedaży, a fani rozkładanych smartfonów wreszcie dostali coś całkiem nowego, oryginalnego i nieoczywistego. O ile Ultra to kontynuacja dotychczasowo formatu Foldów, to podstawowy Galaxy Z Fold8 przyciąga wzrok szerszą konstrukcją i wewnętrznym ekranem w tabletowym stylu.
Ceny za Galaxy Z Fold8 zaczynają się od 8749 zł za wariant 12 + 256 GB, za model 12 + 512 GB trzeba już zapłacić 9599 zł, a topowy wariat 16 GB + 1 TB kosztuje 11 299 zł. To trochę taniej niż kosztują wersje Ultra, ale wciąż kosmicznie drogo. Są co prawda promocje, można też zdecydować się na raty lub opcję wynajmu, ale nawet z tymi ułatwieniami cena będzie pierwszym czynnikiem, wstrzymującym decyzje o zakupie. Co jednak poza ceną? Sprawdźmy to.
Czy proporcje Galaxy Z Fold8 mają sens?
Zanim przejdę do technicznych aspektów telefonu, jego funkcji i możliwości, skupię się na najważniejszej kwestii – jak nowe proporcje Folda sprawdzają się w praktyce? To duża zmiana, wręcz fundamentalna, ale to czy się przyjmie?
Złożony Samsung Galaxy Z Fold8 ma wymiary 81,9 x 123,9 mm i takie proporcje, że porównywany jest do paszportu. I faktycznie, jest to bardzo dobre skojarzenie, smartfon jest tylko odrobinę węższy. W świecie smartfonów to tak duża zmiana, że dla wielu użytkowników przyzwyczajonych do tradycyjnych konstrukcji, taki paszport będzie nie do przyjęcia.
U mnie było tak. Na początku, zanim dostałem telefon do testów, zapaliłem się, że to rewolucja, rewelacja i w ogóle coś nowego. Gdy Galaxy Z Fold8 już trafił w końcu w moje ręce, trochę zwątpiłem. Uznałem, że zamknięty telefon jest nieco za szeroki, a jednocześnie za krótki – w efekcie mały palec dłoni zawsze spadał z obudowy, a mój chwyt nie był zbyt pewny. Nie ma co się oszukiwać, wąskie smartfony lepiej leżą w dłoni.
Po jakimś czasie jednak znów mi się odmieniło, co jednak wynikało już z obycia z taką konstrukcją. Jednym zdaniem – polubiłem ją. Galaxy Z Fold8 ma 9,7 mm grubości, więc można go jednak w miarę pewnie objąć, bardziej płaska obudowa wyleciałaby z ręki. Cały czas ucieka mi ten palec, zwłaszcza podczas rozmów telefonicznych, ale w końcu używanie takiej konstrukcji weszło mi w krew. Da się, choć czasem trzeba sobie pomóc drugą ręką.
W tym wszystkim jest jeszcze jeden aspekt. Okładkowy ekran ma 5,5 cala. W tradycyjnym smartfonie uznałbym, że to za mało. Zmiana proporcji na 10:16 sprawiła jednak, że ekran wydaje się większy, gdybym nie znał wymiarów, powiedziałbym na oko – to jest 6,5 cala. Powierzchnia używkowa wydaje się całkiem duża i bez problemu można na niej korzystać z równych aplikacji – czytać mejle, strony internetowe czy przewijać media społecznościowe.
Po rozłożeniu jest już sama bajka. Ekran 7,6 cala w połączeniu z proporcjami 4:3 zapewniają w pełni tabletowe wrażenia. W tradycyjnych Z Foldach i składakach innych marek, z wyświetlaczami 1:1, duże ekrany często się marnowały – na przykład podczas oglądania filmów. Te w formacie kinowym miały także duże czarne pasy na bokach, że równie dobrze można było odpalić film na zewnętrznym ekranie.
Galaxy Z Fold8 zmienia sytuację – fajnie się na nim ogląda filmy (choć produkcje w bardziej kinowym formacie wciąż mają spore pasy) i przegląda zdjęcia, na tabletowym poziomie komfortu korzysta się też z innych, codziennych aplikacji.
Tabletowe proporcja to w większości przypadków również większa użyteczność trybu podzielonych okien, przynajmniej gdy odpalimy dwie aplikacje na raz.
Aplikacje zazwyczaj dobrze się skalują na ekranach w każdym położeniu – i szerszym tabletowym i pionowym – ale małe problemy pojawiają się podczas przechodzenia z dużego ekranu na okładkowy. Domyślnie wiąże się to ze zminimalizowaniem aplikacji w tle, co można wyłączyć, ale wtedy otwarte okno nie zawsze wyświetla się prawidłowo. Są też na przykład ograniczenia dotyczące dodawania ikon na pulpit w trybie pionowym dużego ekranu. Drobiazgi, ale podobnych niedogodności jest więcej, więc wszystko to składa się na ogólny obraz.
Jest też pewne ograniczenie, którego bardzo brakuje mi w Galaxy Z Fold8. Nie ma standardowego trybu Flex, która pozwala w innych modelach pracować na smartfonie złożonym do połowy, z dużym wyświetlaczem podzielonym na dwie części, w sposób przypominający laptop. Brak tej opcji wynika z mechaniki nowego zawiasu, który nie utrzymuje stabilnie uchylonego ekranu pod wybranym kątem, lecz zmierza do jego pełnego rozłożenia.
Co prawda poniżej 90 stopni rozwarcia zawias zachowuje konstrukcję w niemal dowolnym położeniu, ale dla użytkownika niewielka z tego pociecha (wyświetlacz jest pod kątem niewidoczny). Na upartego można ustawić ekran w kącie 90 stopni, może nawet trochę większym, około 100 stopni, ale to wciąż nie jest to. Ekran wcześniej czy później opada w tył, wystarczy lekko go dotknąć. Można próbować, ale zawsze kończy się to pełnym otwarciem. O tak, jak poniżej:
Na szczęście nie jesteśmy tak całkowicie pozbawieni zalet połowiczego rozłożenia konstrukcji. Można na przykład w ten sposób korzystać z zewnętrznego ekranu podczas nagrywania wideo aparatem selfie lub połączenia w komunikatorze. Z tej drugiej orientacji smartfon dość stabilnie utrzymuje się w rozłożeniu powyżej 90 stopni.
Jeszcze inna opcja to możliwość robienia zdjęcie selfie głównym aparatem z podglądem na ekranie okładkowym. Telefon musi być wtedy rozłożony w całości, aktywne są dwa ekrany, choć jako wizjer działa tylko ten zewnętrzny.
Ekrany jasne i niezawodne
Przejdźmy już do konkretów technicznych. Zewnętrzny wyświetlacz w Galaxy Z Fold8 to 5,5-calowa matryca Dynamic AMOLED 2X o rozdzielczości WUXGA+ (1248 x 1972), dająca niezłe zagęszczanie 428 ppi. Dzięki wykorzystaniu rozwiązania LTPO można liczyć na pełne odświeżanie od 1 do 120 Hz. Zabezpieczenie przed zarysowaniami i uderzeniami zapewnia solidne szkło Gorilla Glass Ceramic 3. Jakościowo do tego połączenie nie można się nic przyczepić – obraz jest odpowiednio ostry, kolory żywe, jasność wysoka, nawet w pełnym słońcu. W moich pomiarach udało mi się uzyskać maksymalnie około 750 nitów w trybie ręcznym i blisko 1500 nitów w trybie automatycznym.
Wewnętrzny ekran 7,6 cala to również matryca Dynamic AMOLED 2X w rozdzielczości QXGA+ (1848 x 2448), co daje wciąć dobre zagęszczenie 403 ppi. Tu również możemy liczyć na adaptacyjną częstotliwość odświeżania 1-120 Hz. Maksymalna jasność szczytowa w HDR ma sięgać nawet 3000 nitów, a w typowych scenariuszach dla całego ekranu będzie to, jak wykazały pomiary, 795 nitów w trybie ręcznym i 1240 nitów w trybie automatycznym. Można więc bez problemu korzystać z wyświetlacza w jasne dni.
W nowej serii Samsung wykorzystał technologię Flex Titanium. Producent zachwala, że połączenie folii ze stopu tytanu z udoskonaloną płytą tytanową wzmacnia konstrukcję podtrzymującą wyświetlacz, pochłania nacisk i uderzenia oraz, co ważne, wraz z upływem czasu zmniejsza widoczność zagięcia. Trzeba to brać na słowo, ale dobrą wiadomością jest, że linia zagięcia ekranu praktycznie nie istnieje. No dobra, gdy się spojrzy pod światło przy zgaszonym ekranie, to ją bardzo widać, ale podczas codziennego używania telefonu nie widać jej i nie wyczuwa się jej placami. Dla porównania w testowanym ostatnio przeze mnie Honorze Magic V6 rysa jest jednak trochę bardziej widoczna.
Tył Galaxy Z Folda8 wykonany jest ze szronionego, matowego szkła, obudowę okalają ramki z wytrzymałego stopu aluminium, Zawias płynnie chowa się między dwoma częściami telefonu, szkoda tylko, że całość zapewnia ochronę na poziomie zaledwie IP48, czyli z niewielką ochroną przed pyłem. Mimo kolejnej generacji Samsung nic się nie posunął w tej dziedzinie, aż strach używać tego telefonu w trudniejszych warunkach. Dla porównania wspomniany rozkładak Honora oferuje już pełne IP68 i IP69.
Co siedzi pod maską?
Moc do pracy Galaxy Z Fold8 dostarcza Snapdragon 8 Elite Gen 5 dla Galaxy, czyli specjalna wersja z rdzeniami Oryon Gen 3 Prime o maksymalnym taktowaniu zwiększonym do 4,75 GHz. Otrzymujemy więc dodatkowy zapas mocy i tak już mocarnego układu. Standardowo 8 Elite Gen 5 rozkręca się do 4,6 GHz. Większą wydajność 1,3 GHz ma także procesor grafiki, zoptymalizowane dla Samsunga zostały również funkcje przetwarzania obrazów i AI.
W topowym wariancie Galaxy Z Folda8 można otrzymać do tego 16 GB pamięci RAM i 1 TB pamięci masowej do mnie trafił bazowy model 12 GB + 256 GB.
Takie połączenie nawet w najskromniejszej wersji sprawia, że kwestii wydajności nie ma sensu analizować, bo Galaxy Z Fold8 działa w każdym zastosowaniu bardzo sprawnie i trudno sobie wyobrazić sytuację, gdy się przytka. Jednak nie wszystko wygląda tak dobrze, problemem jest oczywiście kultura pracy i nagrzewanie się telefonu.
Galaxy Z Fold8 potrafi zwiększyć temperaturę już podczas standardowych czynności, jak rozmawianie przez telefon czy odtwarzanie muzyki (sic!), nie mówiąc już o robieniu zdjęć. Nie są to jednak temperatury krytyczne, te jednak smartfon osiąga podczas intensywnego przetwarzania grafiki oraz funkcji AI. Gorąca robi się zwłaszcza boczna ramka z metalu, więc trudno się trzyma telefon. Problem dotyczy jednak głównie sytuacji, gdy smartfon jest złożony, za to po otwarciu szybciej się chłodzi. To typowa słabość rozkładanych smartfonów, dwudzielna konstrukcja sprawia, że układ chłodzenia jest mocno ograniczony.
| AnTuTu 10 | Geekbench 6 | AI Benchmark |
3D Mark | Maks. temp. obudowy [°C] |
|||
| Jeden rdzeń |
Wszystkie rdzenie |
Wild Life Extreme |
Wild Life Extreme Stress Test |
||||
| Asus ROG Phone 8 Pro | 2167000 | 2309 | 7314 | 3296 | 5242 | 92,70% | 63,5 |
| Honor Magic8 Pro | 2314158 | 3696 | 11175 | 22384 | 8084 | 51,20% | 48,9 |
| Honor Magic V6 | 2637112 | 3550 | 10071 | 21880 | 6522 | n.d. | 50 |
| Motorola RAZR Fold | n.d. | 2639 | 9581 | 17877 | 5417 | 77,20% | 51,5 |
| Motorola Signature | 2349809 | 2921 | 8789 | 17774 | 5634 | 66,10% | 45 |
| Nubia Redmagic 10 Pro | 2620653 | 3081 | 9627 | 12112 | 6514 | 84.7% | 50 |
| OnePlus 15 | 2808019 | 3682 | 11002 | 20438 | 6894 | 70,90% | 45 |
| OnePlus Open | 1541410 | 1982 | 5280 | 2051 | 3707 | 66,40% | 49,5 |
| Oppo Find X9 | 2889195 | 3295 | 9601 | 8763 | 7006 | 43,70% | 48,6 |
| Realme GT 8 Pro | 2920594 | 3757 | 11377 | 21149 | 7898 | 33,00% | 51,6 |
| Samsung Galaxy S26 Ultra | 3023747 | 3788 | 11729 | 23144 | 8261 | 48,30% | 46,7 |
| Samsung Galaxy Z Flip7 | 1811139 | 2416 | 8153 | 1058 | 5401 | 44,20% | 46,8 |
| Samsung Galaxy Z Fold5 | 1486849 | 2008 | 5249 | 2095 | 3720 | 52,70% | 48,4 |
| Samsung Galaxy Z Fold6 | 1776772 | 2259 | 6623 | 3243 | 5054 | 81,30% | 47,3 |
| Samsung Galaxy Z Fold7 | 1879650 | 2442 | 8752 | 11656 | 5009 | 52,60% | 43 |
| Samsung Galaxy Z Fold8 | 2170419 | 3640 | 9200 | 15477 | 5963 | 47,70% | 45 |
| Sony Xperia 1 VII | 2315497 | 3048 | 9309 | 12692 | 6603 | 65,80% | 51,3 |
| Vivo X300 Pro | 3013358 | 3468 | 10230 | 21296 | 7195 | 45,20% | 47,2 |
| Vivo X300 Ultra | 2801677 | 3701 | 10996 | 23399 | 7704 | 60,00% | 49,7 |
W rezultacie szybko daje się zauważyć dławienie termiczne, a w testach syntetycznych Galaxy Z Fold8 wypada wyraźnie słabiej niż inne smartfony z układem Snapdragon 8 Elite Gen 5. I tak na przykład w AnTuTu 11 urządzenie rozpędza się do maksymalnie 2,48 mln punktów, czyli jest to poziom Snapdragona 8 Gen 3. W innych benchmarkach różnice nie są mniejsze, ale zauważalne.
Spadek mocy w dużym obciążeniu jest bardzo wyraźny – w stress teście 3D Mark Wild Life smartfon zachował tylko 47,7% początkowej wydajności, to jeden z najgorszych wyników wśród flagowców. Obniżenie wydajności układu powala zachować temperaturę smartfonu na akceptowalnych poziomach około 40-55 stopni. To wciąż sporo, ale nie są to wartości absolutnie krytyczne.
Łączność i dźwięk
Galaxy Z Fold8 wyposażony jest w jedno gniazdo nanoSIM, dodatkową kartę można włączyć jako eSIM. Do dyspozycji otrzymujemy pełen arsenał najnowocześniejszych standardów, a więc 5G, Wi-Fi 7, VoLTE, Wi-Fi Caliing, Bluetooth 6.0 i NFC, a do tego komunikację UBW, służącą m.in. do lokalizowania przedmiotów czy jako cyfrowy kluczyk. Nie zabrakło też takich rozwiązań jak Samsung DeX, które przekształca smartfon w komputer. Wystarczy podłączyć się przez USB do huba lub bezpośrednio do TV, a automatycznie otwiera się widok komputerowy z możliwością sterowania za pomocą wirtualnej myszki.
Podłączając słuchawki, tradycyjnie dla Samsunga otrzymujemy ograniczony zestaw kodeków – z tych lepszych tylko podstawowy aptX (nawet bez wersji HD), a także LDAC oraz oczywiście własny producenta Samsung Scalable Codec (SSC). Nic nowego, firma chce promować swoje słuchawki, ale niezmiennie mnie to deprymuje. We flagowym, bardzo drogim smartfonie z najlepszym układem Qualcomma powinna znaleźć się obsługa standardu Snapdragon Sound z kodekiem aptX Lossless włącznie. Niestety, w efekcie topowe słuchawki Sennheisera czy Beyerdynamic pracują na Galaxy Z Fold8 jak na chińskim smartfonie za 1200 zł.
W testach musiałem się więc głównie zadowolić modelami z LDAC, choć oczywiście nawet podstawowy aptX zapewnia dobrą jakość dźwięku i telefon pod każdym względem sprawdzi się do słuchania muzyki.
Z plusów – Galaxy Z Fold8 obsługuje też standard LE Audio, co pozwala na emisję dźwięku poprzez Auracast (nadawanie do wielu urządzeń jednocześnie), w podobny sposób można odbierać sygnał. Służy do tego osobna sekcja w ustawieniach.
Kolejna ciekawa opcja muzyczna to Music Share, która pozwala na szybkie dzielenie się dostępem do głośnika lub słuchawek Bluetooth z innymi osobami. Galaxy Z Fold8 działa w tej konfiguracji jak bezprzewodowy most, dzięki czemu znajomi mogą puszczać własną muzykę ze swoich telefonów bez konieczności przełączania i ponownego parowania sprzętu audio.
System i aplikacje
Galaxy Z Fold8 dostarczany jest już z najnowszym Androidem 17 oraz nakładką One UI 9. Smartfon objęty jest 7-letnim wsparciem aktualizacji systemu i poprawek bezpieczeństwa.
Możliwości i działanie One UI 9 to temat rzeka, trudny do ujęcia w krótkiej recenzji. Od strony wizualnej producent kontynuuje to, co znamy z poprzedniej edycji, jest więc kolorowo, z efektami i animacjami.
Dla mnie osobiście część rozwiązań jest wątpliwa i niepraktyczna, na przykład panel sterowania jak zawsze jest przeładowany, nie korzysta z pełnego ekranu po rozłożeniu, ikony w domyślnych ustawieniach są słabo czytelne, ale z drugiej strony część tych niedogodności można zminimalizować, korzystając z opcji personalizacji.
One UI 9 w niektórych miejscach wręcz przytłacza nadmiarem opcji i ustawień, choć wiem, że to kwestia przyzwyczajenia. Na co dzień nie używam jednak urządzeń Samsunga, maiłem więc wiele sytuacji, że błąkałem się w opcjach, nawet gdy ułatwiałem sobie życie wyszukiwarką w menu.
Oczywiście nie mogło zabraknąć bogatego pakietu Galaxy AI. Wśród narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję znajdziemy m.in. Asystenta połączeń, Asystenta pisania, Tłumacza, Asystenta notatek, Asystenta transkrypcji, Asystenta zdjęć, Kreatywne studio, Usuwanie dźwięku czy Now Brief oraz Now Nudge. W większości są to narzędzia znane już np. z serii Galaxy S26. Nowy model zyskał także dogłębną integrację z Google Gemini.
Plusem jest to, że można włączyć opcję przetwarzania AI bezpośrednio na urządzeniu, co gwarantuje większe bezpieczeństwo. Przydatność tych wszystkich funkcji jest różna, ale co kto lubi. Np. Now Brief wydaje mi się kompletnie zbędne, ale np. sprawdziłem, jak Galaxy Z Fold8 poradzi sobie z tym, co mnie interesuje zawodowo. Smartfon nieźle spisał się z nagraniem za pomocą dyktafonu i szybką transkrypcją zarejestrowanego tekstu – zarówno po polsku, jak i po angielsku. Nie jest co prawda w stanie dokonać transkrypcji na żywo w czasie nagrywania (a możliwe jest to np. w smartfonach OnePlus czy Oppo), ale robi to szybko po zakończeniu rejestrowania głosu. Tekst w innym języku można szybko też przetłumaczyć na polski. „Test dyktafonu” zaliczony.
Aparaty
Jeżeli można na coś narzekać w Galaxy Z Fold8, to aparaty. Nie, nie chodzi o to, że są złe, tylko dziwi trochę zastosowana kombinacja. Inaczej niż model Ultra czy zeszłoroczny Galaxy Z Fold7 nowa ósemka ma tylko dwa tylne aparaty – główny (50 Mpix, ISOCELL GN3, f/1,8, 23 mm, OIS) i ultraszerokokątny (50 Mpix, f/1.9, 120˚, 13 mm).
W ekranowych wycięciach znalazły się niemal bliźniacze jednostki 10 Mpix (f/2.2) do selfie, różniące się tylko ogniskowymi 24 mm (okładka) i 18 mm (tablet). W tej konfiguracji zabrakło oczywiście aparatu z teleobiektywem, który jest w modelu Ultra i był w poprzedniej generacji. Technicznie nie powinno być chyba problemu, by dać pełen zestaw, chociaż możliwe, że jest to ograniczenie wynikające z krótszej obudowy.
Aplikacja aparatu ma sporo opcji, choć jej interfejs z pełną przezroczystością i wysuwanymi mikro ikonkami to jakieś nieporozumienie. Trudno się tym operuje, co bywa kłopotliwe np. na dworze w pełnym słońcu, na szczęście nie trzeba tam zbyt często sięgać.
W głównym oknie aplikacji smartfon ma tylko cztery zakładki: tryb porterowy, zdjęcie i wideo, a czwarta to Więcej, gdzie znajdziemy my tryby Expert Raw, Pro i Pro wideo, ale nigdzie nie ma trybu nocnego, ani np. makro. Te opcje włączają się automatycznie podczas fotografowania.
Zdjęcia z głównego aparatu Galaxy Z Fold8 w ciągu dnia charakteryzują się świetnym kontrastem, rozpiętością tonalną, żywymi kolorami oraz stabilnym balansem bieli, choć czasami trochę brakuje im ostrości i szczegółowości. Zdjęcia z HDR są mocno nasycone, zwłaszcza gdy spojrzymy na trawę czy niebo, ale nie przekraczają tej cienkiej granicy, gdy stają się nienaturalne. Nie ma problemu przepalania zdjęć, aparat jest w stanie ładnie uchwycić bez spłaszczania obiekty o skomplikowanej strukturze, np. chmury. Tryb portretowy dobrze radzi sobie z wykrywaniem obiektów i rozmyciem tła.
Aparat główny 23 mm i 46 mm (1x i 2x)
Aparat ultraszerokokątny sprawdza się zaskakująco dobrze, zarówno w mocnym słońcu, jak i w ciemniejszych pomieszczeniach, a dodatkowym atutem jest obecność autofocusu. Ten sam obiektyw odpowiada za zdjęcia makro i bliskie ujęcia – ich jakość jest niezła, chociaż mnie osobiście nie udało się zrobić idealnie ostrych zdjęć z ręki – ale to może wina ręki, a nie aparatu.
Aparat ultraszerokokątny 13 mm
Brak aparatu z teleobiektywem częściowo rekompensuje zbliżenie matrycowe 2x w głównym aparacie, co pozwala uzyskać stosunkowo dobre efekty.
W trudniejszych warunkach oświetleniowych główny aparat czasami wprowadza lekkie zaszumienie w cieniach i zmiękczenie kadru, chociaż odwzorowanie barw pozostaje na dobrym poziomie. Tryb nocny skutecznie rozjaśnia ciemne partie i poprawia ostrość detali bez sztucznego rozjaśniania nieba. Zdjęcia są szczegółowe, również te robione szerokim kątem.
Tryb nocny
Po przełączeniu się na kamerę wideo zyskujemy możliwość nagrywania wideo nawet do 8K w 30 kl./s lub UHD w 30 lub 60 kl./s. Poza standardowym OIS otrzymujemy włączany w opcjach EIS oraz dodatkowo jeszcze dwa tryby zwiększonej stabilizacji elektronicznej: Dużą stabilność oraz stabilność z blokadą poziomą.
W opcjach można wybrać forma nagrywania HEVC, co daje też wybór HDR i LOG, lub prostszy format H.264. Dodatkowo jest też opcja nagrywania wideo w kinowym formacie APV (Advanced Professional Video), zapewniająca bezstratną wizualnie kompresję kadrów i wysoki bitrate. Zestaw jest więc całkiem bogaty.
Nagrania dzienne z głównej kamery wyróżniają się żywymi kolorami, bardzo dobrym kontrastem oraz szerokim zakresem dynamicznym. Można też bez obaw pokusić się o wykorzystanie zoomu 2x, a zniekształcenie obrazu jest minimalne. Tryb ultraszerokokątny również się dobrze sprawdza, zapewniając jakość bardzo zbliżoną do głównego aparatu.
Po zmroku jest już nieco gorzej, obydwa aparaty generują nieco mniej ostry obraz z lekkim szumem, jednak kolory są oddane naturalnie, nie ma efektu nadmiernego rozjaśnienia.
Stabilizacja obrazu spisuje się znakomicie, skutecznie niwelując wstrząsy podczas chodzenia czy jazdy, a uaktywniając dodatkowe tryby stabilności, można pokusić się o naprawdę ciekawe nagrania. Podczas marszu można się jednak bez nich obejść.
Akumulator i czas pracy
Akumulator o pojemności 4800 mAh w dzisiejszych czasach nie robi wrażenia, a na myśl znów przychodzi porównanie z rozkładanym Honorem Magic V6, w którym udało się zmieścić aż 6660 mAh. Dlaczego Samsung nie potrafi dać więcej? Plusem jest przynajmniej to, że otrzymujemy baterię krzemowo-węglową nowej generacji.
Czas pracy jest zadowalający, ale trzeba się liczyć z ograniczeniami. Używany jako zwykły smartfon bez otwierania przepracuje w porywach do dwóch dni, ale już, gdy zacznie się korzystać z trybu tabletu, osiągnięcie jednego dnia będzie wyzwaniem. Przeglądanie stron pozwoli dotrwać od rana do wieczora bez ładowania, ale już np. granie w gry rozładowuje sprzęt w tempie 12-13% na godzinę.
Nasz standardowy test odtwarzania wideo 4K przy jasności 300 nitów, na dużym ekranie, rozładował smartfon po prawie 15 godzinach. Dla porównania Honor Magic V6 w tym samym teście przepracował około 20 godzin. Tyle przepracował Galaxy Z Fold8 na zewnętrznym ekranie, co jest całkiem dobrym wynikiem przy tej pojemności akumulatora.
| Akumulator (mAh) |
Wyświetlacz | Czas pracy (minuty) |
|||
| Przekątna (cale) |
Rozdzielczość (piksele) |
Odświeżanie (Hz) |
|||
| Honor Magic V2 | 5000 | 7,92" | 2156 x 2344 | 120 | 717 |
| Honor Magic V5 | 5820 | 7,95" | 2172 x 2352 | 120 | 906 |
| Honor Magic V6 (wewn.) | 6660 | 7,95 | 2172 x 2352 | 120 | 1205 |
| Honor Magic V6 (zewn.) | 6660 | 6,52 | 1080 x 2420 | 120 | 1408 |
| Motorola RAZR Fold (zewn.) | 6000 | 6,6" | 1080 x 2520 | 165 | 1170 |
| Motorola RAZR Fold (wewn.) | 6000 | 8,09" | 2232 x 2484 | 120 | 1099 |
| Samsung Galaxy S26 Ultra | 5000 | 6,9" | 1080 x 2340 | 120 | 1137 |
| Samsung Galaxy Z Flip6 | 4000 | 6,7" | 1080 x 2640 | 120 | 773 |
| Samsung Galaxy Z Flip7 FE | 4000 | 6,7" | 1080 x 2640 | 120 | 869 |
| Samsung Galaxy Z Flip7 | 4300 | 6,9" | 1080 x 2520 | 120 | 993 |
| Samsung Galaxy Z Fold6 | 4400 | 7,6" | 1856 x 2160 | 120 | 821 |
| Samsung Galaxy Z Fold7 | 4400 | 8,0" | 1968 x 2184 | 120 | 872 |
| Samsung Galaxy Z Fold8 (zewn.) | 4800 | 5,5" | 1248 x 1972 | 120 | 1207 |
| Samsung Galaxy Z Fold8 (wewn.) | 4800 | 7,6" | 1848 x 2448 | 120 | 892 |
Galaxy Z Fold8 może być ładowany z mocą 45 W przewodowo i 20 W bezprzewodowo. W zestawie tradycyjnie nie ma ładowarki, więc trzeba jeszcze dokupić odpowiednią. Ładowarki od innych smartfonów nie zawsze się sprawdzą, sam użyłem uniwersalnej kostki zgodnej z wymogami Samsunga i po godzinie ładowania telefon miał 90% energii. Na pełen 100% trzeba było zaczekać w sumie 75 minut.
Samsung Galaxy Z Fold8 – czy warto?
Z punktu widzenia użyteczności nowy Fold to strzał w dziesią..., no dobra, powiedzmy w dziewiątkę. Szeroki format nie jest idealny do codziennego użytkowania, wygodniej jednak trzyma się w dłoni tradycyjne smartfony. Sam używałem Z Folda8 z dużą obawą, że się na przykład wyślizgnie z dłoni na ulicy. Jednak nie jest to coś, co może zniechęcać. To lekka niedogodność, za to szerszy format ekranu z powodzeniem sprawdzi się do wszystkich zdań, jakich oczekujemy do flagowego smartfonu. Wszystko wynagradza świetny ekran po rozłożeniu – jak w małym tablecie, o idealnych proporcjach. Można na nim pracować, można buszować w internecie, można oglądać filmy bez czarnych pasów – bajka.
Samsung Galaxy Z Fold8 jest szybki, ma świetny zestaw narzędzi komunikacyjnych, dobrze gra na słuchawkach (ale minusik należy się za brak lepszych kodeków) i przyzwoicie na głośnikach, aparaty nie są może szczytem flagowych możliwości, ale się dobrze sprawdzą w wielu sytuacjach. Plus należy się też za bogaty system z pełnią funkcji, w tym narzędziami AI, choć subiektywnie mnie zniechęcają na siłę wciskane mało czytelne przezroczystości, na przykład w interfejsie aparatu, czy też przeładowany panel sterowania, ale taka już jest uroda One UI, a nie akurat tego modelu.
Szkoda, że Samsung nie pokusił się o większy akumulator, skoro już wykorzystuje ogniwa krzemowo-węglowe, ale czas pracy jest przyzwoity, a ładowanie 45 W, choć też nie rekordowe, nie nadszarpnie cierpliwości użytkownika. Wadą jest wciąż słaby stopień ochrony przed pyłem IP48 – skoro Honor może (IP68 i IP69), to dlaczego nie Samsung?
Czy warto wybrać nowego Folda? Jeśli możesz odłożyć odpowiednią kwotę (lub np. kupić sprzęt na raty), a szukasz oryginalnego, wielofunkcyjnego składaka, który po otwarciu wreszcie przypomina tablet, to Galaxy Z Fold8 będzie dobrym wyborem. Smartfon ustępuje wariantowi Ultra w sekcji aparatów, można też doszukać się mankamentów na tle innych flagowców, ale jako całość to świetny sprzęt, który daje ogromną satysfakcję z używania. A to jest przecież jeden z ważniejszych czynników w osobistych urządzaniach, jakimi są smartfony.
-
Oryginalna, pomysłowa konstrukcja z praktycznym ekranem wewnętrznym
-
Ładne ekrany o wysokiej jasności
-
Wysoka wydajność
-
Solidny zestaw funkcji komunikacyjnych
-
Dobra jakość dźwięku na głośnikach i świetna na słuchawkach
-
Bogaty system pełen funkcji, praktyczne dodatki AI
-
Solidny zestaw aparatów (mimo braku tele)
-
Bateria krzemowo-węglowa, długi czas pracy (choć słabszy niż u konkurencji)
-
Szersza obudowa nie leży w dłoni tak wygodnie, jak tradycyjny smartfon
-
Ochrona wciąż tylko IP48
-
Brak trybu Flex
-
Brak aparatu z teleobiektywem
-
Brak wsparcia dla Snapdragon Sound
-
Potrafi się zagrzać, spadki mocy
-
Wysoka cena