Kupiłem w Action za 54,95 zł. Uważaj, to zrobi krzywdę Twojemu dziecku
W ramach promocji Action od dziś możecie kupić aparat natychmiastowy Silvergear za 54,95 zł, co jest sensowną obniżką z ceny 64,95 zł. Ja natomiast postanowiłem sprawdzić, ile on naprawdę jest wart.
Zacznijmy od podstawowej funkcji: robienia zdjęć. Te są wyprane z kolorów i pełne szumów. Aparat źle radzi sobie zarówno w słabym oświetleniu, gdzie zdjęcia wychodzą po prostu bardzo ciemne, jakby robione w egipskich ciemnościach, jak i pełnym słońcu, w którym wszystko jest przepalone.
Pochmurny, ale jasny dzień, lub dobrze oświetlone pomieszczenie to najlepsze warunki, jednak zdjęcia wciąż są tragiczne, chociaż na małym ekranie aparatu nie wyglądają aż tak źle, jak na monitorze komputera. Tu warto dodać, że aparat nie ma wbudowanej pamięci i bez problemu przyjmuje jedynie karty microSD do 32 GB. Niby mało, ale w tym wypadku i 2 GB to byłoby za dużo.
Wydruk zdjęć
A co z drukowaniem? Aparat przyjmuje papier termiczny nie tylko z Action, a standardowe rolki o szerokości 57 mm i średnicy 22 mm. Wydrukowany na nich obraz jest natomiast nieczytelny. Im więcej szczegółów, tym gorsza czytelność. Jest przy okazji toksyczny, zwłaszcza dla małych dzieci. Nie wiadomo, czy zestaw zawiera papier z utrwalaczem na bazie BPA, czy BPS. Wysłaliśmy w tej sprawie nawet zapytanie do Action i kiedy dostaniemy odpowiedź, zamieścimy ją w tym wpisie. To jednak… nie ma większego znaczenia.
Niebezpieczna zabawa
Tu warto podkreślić, że papier termiczny zawiera kilkaset razy więcej BPA, lub BPS, niż butelka. Co więcej, w przypadku papieru termicznego substancje te dostają się do organizmu przez dotyk. Nie trzeba tego papieru jeść ani lizać, Wystarczy, że dziecko robi zdjęcie i trzyma je w swoich niewinnych, dziecięcych rączkach.
Obydwie te substancje odkładają się w organizmie i zaburzają gospodarkę hormonalną, co jest szczególnie niebezpieczne w przypadku dzieci, których prawidłowy rozwój zależy właśnie od hormonów. Dodatkowo są to substancje kancerogenne. BPS teoretycznie jest nieco bezpieczniejszą substancją. Za to może uszkadzać nerki i układ krwionośny. Krótko mówiąc: jeśli ktoś da Waszemu dziecku taką zabawkę, to niech robi ono zdjęcia na karcie pamięci, a rolkę z papierem wyrzućcie.
Odtwarzacz muzyki i gry
Bo tak, ten aparat to w zamyśle małe centrum multimedialne. Mamy tu więc odtwarzacz muzyki, który obsługuje pliki MP3, a zmiana poziomu głośności wymaga… wyłączenia odtwarzacza, wejścia do menu, następnie do ustawień i zmiany poziom głośności w tamtym miejscu, ponieważ nie da się tego zrobić z poziomu odtwarzacza. Gra on… chyba znośnie. Nie jestem pewny, podczas testów miałem otwarte okna, a na zewnątrz słychać delikatny szum drzew, który skutecznie go zagłuszał. Dokładnie tak: mamy tu odtwarzacz muzyki, który jest tak cichy, że na maksymalnej głośności nawet szum liści, czy cichy szept są przy nim niczym kanonada z dział ziemia-powietrze.
A co z grami? To najlepsze, co ten aparat potrafi. Mamy tu klony Węża, Tetrisa, box i Arkoanoida. Całość działa znacznie lepiej niż na konsoli z Lidla i naprawdę może dawać nieco frajdy. Problem w tym, że to aparat z drukarką i chwyt jest dość niewygodny. A w małych, dziecięcych rączkach będzie jeszcze mniej wygodny. Ot, nie jest to sprzęt zaprojektowany z myślą o graniu i to, że gry są tym, z czym radzi sobie najlepiej jest nieco… przerażające.
Podsumowanie
Jeśli chcecie kupić dziecku prosty aparat za kilka dych, to poszukajcie używki jakiejś starej cyfrówki. Ewentualnie dajcie mu jakiś prosty telefon z szuflady, nawet taki sprzed 20 lat. Będzie lepiej sobie radził pod każdym względem i nie zniszczy zdrowia Waszego dziecka. Ten produkt jest nie do polecenia i nie do wybronienia, nawet pomijając kwestię szkodliwego papieru.
-
Gry są nawet fajne
-
Toksyczny papier
-
Tragiczna jakość zdjęć i cyfrowych i drukowanych
-
Cichy odtwarzacz MP3 i głośne dźwięki systemowe
-
Obsługa kart tylko do 32 GB, które nie tak łatwo już w sklepach dostać