Inne telefony tego nie potrafią. Chodzi o zdjęcia

Vivo X500 Pro Max to telefon dla osób, którym flagowe smartfony nie wystarczają. Przekonaj się, dlaczego warto po niego sięgnąć.

Arkadiusz Bała (ArecaS)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Inne telefony tego nie potrafią. Chodzi o zdjęcia

Szukacie nowego telefonu? W takim razie zasada jest prosta: jeśli zależy Wam na najlepszej możliwej specyfikacji, wybieracie jednego z flagowców. A co w sytuacji, kiedy nawet ten flagowiec nie spełnia wymagań? Wtedy trzeba sięgnąć o oczko wyżej – konkretnie po Vivo X500 Pro Max.

Nowy model w ofercie producenta przesuwa granice tego, co urządzenia mobilne mogą zaoferować – szczególnie w zakresie fotografii. Co jednak bardziej istotne, nie jest to sztuka dla sztuki, a usprawnienia, z których użytkownicy faktycznie mogą skorzystać.

Fotografia bez kompromisów

W dzisiejszych czasach większość smartfonów, zwłaszcza tych z górnej półki, robi naprawdę dobre zdjęcia. Mimo to tylko nieliczne potrafią z powodzeniem zastąpić profesjonalny aparat z wymienną optyką. I nie, to nawet nie jest kwestia jakości, a raczej uniwersalności – są w życiu scenariusze, z którymi żaden smartfon sobie nie poradzi. No dobra – prawie żaden.

Inne telefony tego nie potrafią. Chodzi o zdjęcia

Tu na scenę wjeżdża Vivo X500 Pro Max i jego wyjątkowy aparat przygotowany wspólnie z firmą Zeiss. Standardowo najlepszymi parametrami może się pochwalić główna jednostka, która bazuje na nowym sensorze Sony LYTIA L910. Mówimy tu o dużej matrycy w rozmiarze 1/1,28” o rozdzielczości 50 Mpix. Dzięki technologii LOFIC aparat może się pochwalić niespotykanym wręcz zakresem dynamiki rzędu 17 EV. To oznacza, że z nowym superflagowcem Vivo zarejestrujecie dużo więcej szczegółów w cieniach i doświetlonych partiach kadru. Nawet najbardziej wymagające, kontrastowe oświetlenie nie będzie tutaj problemem – nie mówiąc już o tym, że ta sama technologia gwarantuje świetną jakość zdjęć po zmroku i duże pole do manewru, jeśli chodzi o późniejszy retusz.

Jeszcze bliżej akcji

Jakość obrazu uzyskanego za pomocą Vivo X500 Pro Max jest wybitna, ale, tak jak wspomniałem, wiele smartfonów potrafi zrobić ładne zdjęcia. Prawdziwy problem pojawia się w sytuacji, kiedy trzeba sięgnąć po dłuższe ogniskowe. Fotografia koncertowa, zdjęcia dzikiej przyrody… ba, nawet klasyczne portrety – to tylko kilka obszarów, gdzie przepaść dzieląca telefony i profesjonalne aparaty systemowe staje się oczywista. To także obszary, gdzie nowy superflagowiec Vivo najbardziej imponuje.

Inne telefony tego nie potrafią. Chodzi o zdjęcia

Vivo X500 Pro Max „w standardzie” może się pochwalić aparatem tele o doskonałych parametrach. I nie, nie mówię tu o wysokiej rozdzielczości sensora. 200 Mpix, owszem, robi wrażenie i potrafi się przydać, ale samo w sobie znaczy niewiele. Co innego rozmiar matrycy. Ta tutaj ma 1/1,4”, czyli jest większa niż sensory stosowane w głównych modułach większości flagowców. W połączeniu z peryskopowym teleobiektywem o ogniskowej odpowiadającej 85 mm dla pełnej klatki i skutecznym systemem optycznej stabilizacji obrazu (OIS) pozwala to na robienie doskonałych zdjęć przy dużym przybliżeniu oraz jeszcze lepszych portretów.

Inne telefony tego nie potrafią. Chodzi o zdjęcia

Ale to dopiero fundament. Prawdziwa zabawa zaczyna się, kiedy do tego zestawu dorzucimy akcesoria w postaci dedykowanego gripu z przyciskiem migawki i wielofunkcyjnym pokrętłem oraz dedykowane telekonwertery. W ten sposób smartfon, który na co dzień nosimy w kieszeni, zmienia się w pełnoprawny aparat systemowy, nie tracąc praktycznie nic na swojej wygodzie i uniwersalności.

Inne telefony tego nie potrafią. Chodzi o zdjęcia

Takich telekonwerterów mamy do wyboru dwa: ZEISS Gen 2 i ZEISS Gen 2 Ultra. Pierwszy pozwala uzyskać ogniskową odpowiadającą 200 mm, a drugi 400 mm dla pełnej klatki. Dzięki temu przed użytkownikiem otwierają się zupełnie nowe możliwości. Taki zestaw doskonale sprawdzi się np. przy fotografii koncertowej, sportowej czy zdjęciach dzikiej przyrody. Z trybun bez trudu zrobimy zdjęcia zawodników na murawie, które będą wyglądały, jakbyśmy stali tuż obok. Co więcej, taki efekt uzyskamy bez utraty jakości charakterystycznej dla malutkich sensorów i zoomu cyfrowego, na których polegają inne smartfony. Nie wiem, jak na Was, ale na mnie robi to olbrzymie wrażenie.

Kinowy obraz prosto z telefonu

No i warto pamiętać, że od dobrego aparatu oczekujemy dzisiaj znacznie więcej niż po prostu ładnych zdjęć. Równie istotna jest możliwość nagrywania dobrze wyglądającego wideo. Myślę też, że nikogo nie zaskoczy fakt, że także tutaj Vivo X500 Pro Max wypada naprawdę imponująco.

Inne telefony tego nie potrafią. Chodzi o zdjęcia

Telefon bez trudu rejestruje obraz w rozdzielczości 4K i 240 kl./s. W praktyce oznacza to szczegółowy obraz i olbrzymie pole do manewru, jeśli chodzi o efekty typu slow motion. Te rzeczy łatwo docenić nawet w sytuacji, kiedy nagrywanie wideo traktujemy po prostu w ramach zabawy. Jeśli natomiast chodzi o bardziej profesjonalne zastosowania, tutaj warto wspomnieć chociażby o wbudowanym profilu logarytmicznym, który pozwala uzyskać lepszą jakość obrazu i łatwiejsze dopasowanie kolorów w bardziej złożonych projektach.

Inne telefony tego nie potrafią. Chodzi o zdjęcia

Jeśli natomiast miałbym wskazać jedną rzecz, która moim zdaniem stanowi absolutny gamechanger w kontekście nagrywania filmów, to byłoby to połączenie zaawansowanej stabilizacji obrazu (producent chwali się skutecznością na poziomie CIPA 7.0, czyli porównywalnym z gimbalami) i dedykowanego gripu. Jakość obrazu jakością obrazu, ale żadna inna sztuczka nie daje niskim kosztem równie profesjonalnego efektu, co stabilny kadr, zwłaszcza w dynamicznych ujęciach. Z Vivo X500 Pro Max uzyskacie go bez trudu.

Vivo X500 Pro – mniejszy, ale nadal wariat

Przy okazji warto wspomnieć, że jeśli „przepych” i wymiary Vivo X500 Pro Max Was odstraszają, ale nadal chcielibyście sprzęt o zbliżonym DNA, to w sklepach towarzyszyć mu będzie Vivo X500 Pro.

Czym się różnią? Przede wszystkim ceną i gabarytami. Vivo X500 Pro jest od swojego „super” krewnego tańszy i, co bardziej istotne, mniejszy. Dzięki zastosowaniu ekranu o przekątnej 6,36” urządzenie doskonale mieści się w dłoni, a mimo to udało się w nim zmieścić większość tych samych podzespołów, które znajdziemy w topowym modelu. Mamy więc świetny ekran LTPO AMOLED, akumulator o pojemności 6510 mAh (jak na te gabaryty to nadal bardzo dużo) i wdajny procesor MediaTek Dimensity 9600 Pro.

Przede wszystkim nadal mamy doskonały aparat z tym samym modułem głównym o rozdzielczości 50 Mpix i modułem ultraszerokim. Trzeba natomiast liczyć się z tym, że nie znajdziemy tu najbardziej imponującego atutu wariantu Max, czyli nowego teleobiektywu z obsługą dodatkowych telekonwerterów. W efekcie Vivo X500 Pro to rewelacyjny telefon, ale nadal „tylko” telefon, podczas gdy jego większy brat ma ambicje, by być czymś znacznie więcej.

Vivo X500 Pro Max – smartfon dla osób, które potrzebują czegoś więcej

Nie będę oszukiwał – nie uważam, by Vivo X500 Pro Max był smartfonem dla każdego. Jeśli zależy Wam po prostu na doskonałej specyfikacji i świetnym aparacie, prawdopodobnie lepszym wyborem okaże się mniejszy i tańszy standardowy Vivo X500 Pro. Są jednak osoby, dla których „dobry” telefon to za mało.

Inne telefony tego nie potrafią. Chodzi o zdjęcia

Jestem w stanie wyobrazić sobie milion sytuacji, w których Vivo X500 Pro Max będzie nie tylko smartfonem, ale dzięki swojemu wyjątkowemu aparatowi stanie się nieodzownym narzędziem pracy. Zajmujesz się nagrywaniem koncertów? Może pracujesz w marketingu i zdarza ci się robić fotorelacje z różnych eventów? Taki telefon w połączeniu z dedykowanymi akcesoriami doskonale zastąpi osobny aparat. Ba, często będzie od niego lepszy ze względu na mniejsze wymiary, dyskrecję i stały dostęp do sieci oraz bogatej bazy aplikacji.

Sam jestem jedną z osób, dla których taki sprzęt okazałby się nieocenioną pomocą. Wyobrażacie sobie, że jadąc na event, wystarczyłoby zabrać grip i telekonwerter do telefonu, zamiast dedykowanego aparatu z kompletem szkieł? Marzenie – i to w sumie takie całkiem w zasięgu.

Inne telefony tego nie potrafią. Chodzi o zdjęcia

Jeśli Was także to przekonuje, warto skorzystać z oferty na start, w której można zaoszczędzić nawet 2250 zł. Najbardziej kusząco wygląda zestaw fotograficzny Special Edition, w którym oprócz Vivo X500 Pro Max dostaniecie telekonwerter Vivo Zeiss Gen 2 Ultra (400 mm), grip fotograficzny, etui i ładowarkę 90 W w cenie 8999 zł zamiast 10 649 zł. Co więcej, osoby, które zapisały się na powiadomienia o premierze, mogą skorzystać ze specjalnego kodu rabatowego, który dodatkowo zbija cenę całości do 8399 zł.

Oprócz tego w okienku premierowym czekają na Was:

  • Vivo X500 Pro Max 12/512 GB w cenie 7799 zł zamiast 7999 zł (lub 7599 zł z kodem rabatowym) z opcją dokupienia telekonwertera Vivo Zeiss Gen 2 (200 mm) za jedyne 200 zł, 
  • Vivo X500 Pro Max 12/256 GB za 6999 zł (6799 zł z kodem rabatowym) – tutaj również z opcją dokupienia telekonwertera za 200 zł,
  • Vivo X500 Pro 12/256 GB za 5999 zł (5799 zł z kodem rabatowym).

Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Vivo