Przy użyciu szarej taśmy wyeliminowałem największą wadę klimatyzatora

Nadchodzi kolejna fala upałów, wedle prognoz równie paskudna, jak ta poprzednia. Co prawda ostatnim razem miałem klimatyzator, ale warunki w mieszkaniu i tak były dalekie od komfortowych.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
2
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Przy użyciu szarej taśmy wyeliminowałem największą wadę klimatyzatora

I nie chodzi tu o to, że uszczelnienie okna zrobiłem z folii NRC, przez co było ciemno w pomieszczeniu, folia szeleściła i się kilka razy odrywała od okna. To akurat moja wina. Problem jest w tym, że klimatyzator mam jeden a pomieszczeń 5, a nie wszyscy śpią w tym samym. Co prawda teoretycznie powinien on sobie poradzić z ich schłodzeniem, bo powinien sobie poradzić z pomieszczeniem o wymiarach 35 metrów kwadratowych, kiedy mieszkanie ma 36 metrów, to nie podołał. W sumie nie miał prawa podołać. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Jedna rura i masa problemów

Przy użyciu szarej taśmy wyeliminowałem największą wadę klimatyzatora
Zza okna, czy za okno? To jest duża różnica

Co jest największym problemem klimatyzatora przenośnego z jedną rurą? Otóż jedna rura, która służy do wyrzucania gorącego powietrza na zewnątrz. Teoretycznie działa to świetnie: chłodzimy powietrze w środku, a potem znowu je chłodzimy i znowu, i znowu... Konstrukcje dwururowe lub bardziej stacjonarne zasysają gorące powietrze z zewnątrz i je chłodzą. A mimo to są o wiele... lepsze. 

Wynika to z prostego faktu: generowania podciśnienia w konstrukcji jednorurowej przez rurę wylotową. Ot, wyrzucane jest powietrze i tym samym zasysane nowe, z zewnątrz przez kratki wentylacyjne, szpary w drzwiach i inne nieszczelne miejsca. Oczywiście zasysane jest powietrze gorące, co samo w sobie już stanowi problem i obniża wydajność chłodzenia. 

Dodatkowo zimne powietrze nie rozchodzi się po mieszkaniu, bo jest zgarniane przez ciągły napływ tego gorącego z otworów wentylacyjnych. Tym samym mimo otwartych drzwi w jednym pokoju mamy 26 stopni, a w drugim 35 stopni i tak naprawdę niewiele można z tym zrobić, a wierzcie mi: próbowałem przy użyciu szpaleru wentylatorów. 

Dodatkowo sama rura odprowadzająca ciepło była... gorąca. Miałem więc element grzewczy w pokoju od podłogi do okna, co również w upalne dni nie było wskazane.

Cywilizowane metody nie przyniosły rezultatu

Przy użyciu szarej taśmy wyeliminowałem największą wadę klimatyzatora

Uznałem, że rozwiązaniem będzie wystawienie jednostki wewnętrznej na zewnątrz. Mam klimatyzator z aż czterema trybami pracy, które obejmują osuszanie, wietrzenie, chłodzenie i grzanie. Pomysł był prosty: wystawiam jednostkę na balkon, uruchamiam grzanie i rurę wylotową, z której wypada chłodne powietrze, umieszczam w domu. Efekt? Żaden. Mój klimatyzator da się nastawić na maksymalnie 28 stopni Celsjusza grzania i kiedy jest cieplej, to tryb ten się nie chciał włączyć. 

Czas szarej taśmy, torby z Lidla oraz wielu błędów

Poddałem się? Co to, to nie. Chwyciłem reklamówkę z Lidla (dowolna inna też się nada) i przykleiłem, ją zasłaniając wylot powietrza. Następnie ją rozerwałem, włożyłem do środka rurę harmonijkową, a tą dałem do mieszkania. Efekt? Strumień powietrza o temperaturze 11 stopni Celsjusza trafiał do środka, zmniejszając temperaturę w pomieszczeniu o... 0 stopni. Przy samej rurze owszem, siedziało się przyjemnie, ale nie taki był przecież mój cel. 

Przy użyciu szarej taśmy wyeliminowałem największą wadę klimatyzatora

No cóż... rura była zbyt długa, bo miała około metra i dwa zagięcia. Dodatkowo rura była ustawiona bezpośrednio pod wylot powietrza z klimatyzatora. Co więcej, stawiając klimatyzator na krześle, zatkałem połowę wlotu powietrza oparciem Efekt? Lód na skraplaczu, masa wody w wiadrze i na folii i ledwie odczuwalny powiew chłodu wewnątrz. 

Przy użyciu szarej taśmy wyeliminowałem największą wadę klimatyzatora
Nie mogą być zatkane

Przeróbki ostatniej szansy

Uznałem, że czas, aby klimatyzator wrócił do środka, ale najpierw spróbuję czegoś jeszcze: rozdarłem folię i wyjąłem rurę. Następnie nałożyłem na nią zwężkę i ją przykleiłem bezpośrednio do wylotu zimnego powietrza, a dopiero to uszczelniłem resztkami folii. Klimatyzator poszedł na podłogę balkonu, a rura doprowadzająca chłodne powietrze nie ma nawet jednego zagięcia i widać przez nią wylot powietrza klimatyzatora. 

Efekt? Chłodne powietrze rozlewa się po całym mieszkaniu. I chociaż nie jest to fenomenalny rezultat, to na wysokości łóżek po kilku godzinach pracy jest zdecydowanie chłodniej. A właśnie o taki efek mi chodziło. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem byłby zakup klimatyzatora typu split lub chociaż jednostki dwururowej. Jednak działam z tym, co mam. Zwłaszcza że dzięki uzyskanemu nadciśnieniu chłodne powietrze wypiera gorące przy suficie przez klatki wentylacyjne i rozchodzi się po całym mieszkaniu. 

Przy użyciu szarej taśmy wyeliminowałem największą wadę klimatyzatora
Brak zgięć to podstawa

Oczywiście wciąż jest to rozwiązanie czysto chałupnicze. Klimatyzator na zewnątrz musi być chroniony przed słońcem i ewentualnym deszczem, przy jednoczesnym zapewnieniu mu pełnego przewiewu. Estetyka takiego rozwiązania również jest dyskusyjna, a schłodzenie całego mieszkania zajmuje mu bardzo dużo czasu. Mimo to działa, chłodzi całe mieszkanie i eliminuje wady związane z podciśnieniem, a to jest najważniejsze.