Na Podkarpaciu rozbił się dron. Wojsko działa, a RCB milczy

W Lubaczowie na Podkarpaciu na terenie jednej z niezamieszkałych posesji rozbił się dron. Teren zabezpieczyła Policja, powiadomiono także żandarmerię wojskową, ABW, SKW i prokuraturę rejonową. Za to RCB na swoim profilu Twitterowym, na którym umieszcza każdy alert, nie zamieściło żadnego wpisu. Można więc założyć, że mieszkańcy Podkarpacia nie dostali SMS-ów z ostrzeżeniem. 

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Na Podkarpaciu rozbił się dron. Wojsko działa, a RCB milczy

Często w sieci widzę głosy, że mieszkańcy Lubelszczyzny przesadzają w krytyce RCB, bo może i dostają do kilkunastu SMS-ów dziennie o tym, że na terytorium Ukrainy trwają walki, to jednak wśród nich w razie zagrożenia na pewno znajdzie się o nim informacja. A jak to wygląda w praktyce?

Dalsza część tekstu pod wideo

RCB zawodzi, kiedy zawodzić nie powinno

W niedzielę wielu mieszkańców Lublina, a dokładniej okolic Zalewu Zemborzyckiego zgłaszało, że w okolicy rozbił się dron. Oczywiście wojsko podjęło poszukiwania, ale mieszkańcy nie zostali ostrzeżeni. A SMS od RCB sugerujący, żeby w przypadku napotkania się na jego szczątki nie zbliżać się do nich i wezwać służby byłby jak najbardziej na miejscu. Rzecz w tym, że nie przyszedł. 

I nie ma znaczenia, czy ten dron faktycznie się rozbił, czy lokalsi źle zinterpretowali inny obiekt. Skoro wojsko potraktowało to poważnie, to RCB powinno to również zrobić. 

Dziś z kolei na Podkarpaciu mamy rozbity dron, reakcję służb i brak informacji dla mieszkańców w ramach RCB. Tego samego RCB, który potrafi o 4 nad ranem budzić ludzi obwieszczeniem, że atak na Ukrainę się zakończył. Aż zaczynam zadawać sobie pytania, czy ten system nas ostrzega przed lokalnymi zagrożeniami, czy informuje o sytuacji na froncie w sąsiednim kraju.