Samsung ma nóż na gardle. Wszystko przez katastrofę z nowym procesorem
Samsung ma twardy orzech do zgryzienia przed premierą swoich nowych flagowców. Najnowszy procesor firmy Qualcomm mocno się przegrzewa i traci wydajność. Jeśli problem nie zniknie na dniach, do modelu Galaxy S27 Ultra po pięciu latach przerwy wróci autorski układ Exynos.
Snapdragon parzy w ręce i zwalnia
Dział mobilny Samsunga prowadzi właśnie ostatnie testy procesora Snapdragon 8 Elite Extreme Gen 6. Ten układ, pokazany światu w zeszłym miesiącu, miał być sercem nadchodzącego modelu Galaxy S27 Ultra. Jak jednak donosi koreański dziennik Seoul Economic Daily, wewnętrzne próby wypadły bardzo słabo.
Podczas dużego obciążenia temperatura procesora regularnie przekracza bezpieczne normy. To wywołuje tak zwany throttling. Układ samoczynnie obcina swoją wydajność, żeby się nie spalić. Nowy czip zaprojektowano z myślą o zaawansowanej sztucznej inteligencji, która wykonuje zadania bezpośrednio na telefonie. Takie operacje oraz nowe gry wymagają jednak stabilności. W modelu Ultra, który musi obsłużyć też potężne aparaty, nagłe spadki prędkości są nie do przyjęcia.
Samsung przekazał te alarmujące wyniki firmie Qualcomm już we wrześniu. Koreańczycy postawili sprawę jasno i dali partnerowi czas do połowy października na poprawki. Choć inżynierowie obu firm wciąż pracują nad optymalizacją, układ nadal nie spełnia surowych norm Samsunga.
Czas ucieka, a Exynos 2700 czeka w blokach
Sprawa jest pilna, bo masowa produkcja serii Galaxy S27 rusza pod koniec tego roku. Samsung musi w tym miesiącu zamknąć listę podzespołów, aby uniknąć opóźnień. Jeśli Qualcomm nie upora się z temperaturami na czas, producent sięgnie po plan awaryjny. Jest nim autorski procesor Exynos 2700.
Nowy układ Samsunga miał początkowo trafić tylko do tańszych modeli: podstawowego Galaxy S27, wersji Plus oraz powracającego w 2027 roku wariantu Pro. Model Ultra był z tego planu wykluczony. Teraz wszystko może się zmienić. Nie wiadomo jeszcze, czy Exynos 2700 zastąpi Snapdragona w modelu Ultra na całym świecie, czy tylko na wybranych rynkach.
Warto jednak zauważyć, że pozycja startowa Exynosa wcale nie jest zła. Układ powstaje w litografii 2 nm drugiej generacji (SF2P) w fabrykach Samsung Foundry. Wstępne testy pokazują, że pod względem wydajności potrafi on nawet wyprzedzić przegrzewającego się konkurenta. Doświadczenia z tegorocznym Exynosem 2600, który również powstał w procesie 2 nm i dostał fizyczny radiator, uczą jednak ostrożności. Na papierze też wyglądał on lepiej od Snapdragona 8 Elite Gen 5, ale w codziennym użytkowaniu nie przełożyło się to na wyższą wydajność.
Koniec pięcioletniej banicji i miliardy w tle
Ewentualny powrót Exynosa do najwyższego topowego modelu będzie wydarzeniem symbolicznym. Ostatni raz taką sytuację widzieliśmy pięć lat temu. W 2021 roku Exynos 2100 trafił do Galaxy S21 Ultra, a rok później dostaliśmy układ Exynos 2200 w modelu Galaxy S22 Ultra. Oba procesory zbierały fatalne recenzje za przegrzewanie się i słabszą pracę. Od czasu modelu Galaxy S23 Ultra, Samsung stosował w najdroższych smartfonach wyłącznie układy Qualcomma, zostawiając Exynosy dla tańszych wersji Galaxy S24 oraz tegorocznych Galaxy S26.
Decyzja o wyborze własnego układu ma też drugie, czysto finansowe dno. Zakup zewnętrznych procesorów kosztuje Samsunga fortunę. W 2021 roku firma wydała na ten cel 6,21 biliona wonów. W zeszłym roku kwota ta urosła do niemal 14 bilionów wonów, a tylko w pierwszej połowie tego roku pochłonęła kolejne 7,44 biliona wonów (ok. 21,7 mld zł).
Wprowadzenie Exynosa 2700 do głównego flagowca pozwoliłoby gigantowi zostawić te pieniądze w firmie. Zyskałby na tym dział projektowy System LSI oraz fabryki Samsunga, które wykorzystałyby pełne moce linii 2 nm. Co ciekawe, fabryki Koreańczyków mają też produkować dla Qualcomma część zwykłych układów Snapdragon 8 Elite Gen 6, ale są one za słabe dla wariantu Ultra. Decyzja zapadnie na dniach, a stawką jest reputacja jednego z najważniejszych smartfonów przyszłego roku.