Microsoft przyspieszy ci Windowsa. Ma na to sposób
Aktualizacja Windowsa 11 do wersji KB5089573 przyniesie wielką ulgę dla milionów użytkowników na całym świecie. Będzie szybciej.
Windows w końcu przyspieszy, kluczowy jest jeden element
W nadchodzącej aktualizacji Microsoft wprowadza kluczowe poprawki, które mają znacząco zwiększyć wydajność i czas odpowiedzi systemu. To bezpośrednia reakcja firmy na wcześniejsze narzekania użytkowników na powolne działanie interfejsu czy okazjonalne „zacinanie się” pulpitów.
Głównym elementem wprowadzanych zmian jest tzw. „low latency profile” (profil niskiego opóźnienia), który zauważalnie przyspiesza uruchamianie aplikacji oraz działanie powłoki systemowej, w tym menu Start, systemowej wyszukiwarki i Centrum akcji.
Dodatkowo najnowsza aktualizacja optymalizuje działanie usługi Windows Biometric Service (WinBio). Oznacza to w praktyce, że osoby korzystające na co dzień z uwierzytelniania Windows Hello odczują znacznie mniejsze opóźnienia i krótszy czas oczekiwania na rozpoznanie twarzy lub odcisku palca przy wybudzaniu komputera z energooszczędnego trybu Modern Standby.
Coś tutaj nie gra?
Nowe podejście Microsoftu wywołało jednak na początku pewne kontrowersje w sieci. Część krytyków zarzuciła firmie „oszustwo” w optymalizacji wydajności, ponieważ mechanizm niskiego opóźnienia opiera się w głównej mierze na tymczasowym podbijaniu taktowania procesora podczas wykonywania zadań interaktywnych.
Do tych internetowych oskarżeń szybko i zdecydowanie odniósł się Scott Hanselman, wiceprezes i członek kadry technicznej Microsoftu. Na platformie X wyjaśnił on, że zjawisko to nosi nazwę dynamicznego skalowania częstotliwości i jest rynkowym standardem.
Hanselman podkreślił przy tym, że wszystkie nowoczesne systemy operacyjne, w tym chociażby konkurencyjny macOS oraz dystrybucje Linuxa, a także najzwyklejsze smartfony, działają w dokładnie ten sam sposób. Procesor chwilowo zwiększa swoją moc obliczeniową, budzi rdzenie, błyskawicznie renderuje klatkę lub otwiera aplikację, a już po ułamku sekundy wraca do trybu bezczynności (idle), aby skutecznie oszczędzać energię i ograniczać nagrzewanie się urządzenia.
Microsoft potwierdza zatem, że nowe funkcje zostają z nami na stałe... i że skopiował je od innych.