Prawdziwy powód, by wybrać ten telefon. Sprawdziłem go samemu
Czy warto kupić smartfon Motorola Signature wyłącznie ze względu na aparat? Postanowiłem sprawdzić to w praktyce.
Kiedy piszemy o aparatach w smartfonach, zwykle skupiamy się na technikaliach: rozdzielczości, zastosowanym sensorze, w jaki sposób oprogramowanie wpływa na wygląd detali, czy po zmroku pojawia się szum itd. To kwestie istotne dla kupujących, ale umówmy się – czy ktokolwiek z nas zastanawia się nad nimi, kiedy przychodzi do samego robienia zdjęć? Nie, liczy się tylko kadr, który udało nam się złapać.
Dlatego tym razem postanowiłem podejść do tematu nieco inaczej. Mam u siebie Motorolę Signature, którą zabrałem ze sobą na miasto, żeby zrobić kilka dobrych zdjęć. Nie „dobrych” pod kątem recenzji, gdzie chodzi o wyłapanie wszystkich niuansów i potknięć sprzętu. Dobrych tak po prostu – takich, na które przyjemnie popatrzeć. Przyjrzymy się im razem, by ocenić, czy jeden z topowych modeli w ofercie legendarnego producenta faktycznie sprawdza się w roli klasycznego aparatu.
Motorola Signature – fotograficzny mocarz
No ale zanim przejdziemy do zdjęć, to o samym telefonie też wypadałoby powiedzieć dwa słowa. Motorola Signature to obecnie topowy „klasyczny” model w ofercie marki – wyżej pozycjonowane są wyłącznie modele składane (przynajmniej przez jakiś czas, bo następca – Motorola Signature 27 – jest już w drodze). W dzisiejszych czasach niesie to ze sobą kilka oczekiwań, takich jak wysoka jakość wykonania, potężny procesor czy wysokiej klasy wyświetlacz.
Nasz dzisiejszy bohater wypada bardzo dobrze w każdym z tych obszarów: materiały klasy premium łączą się z wysoką odpornością na uszkodzenia (odporność na upadki klasy MIL-STD-810H i wodoodporność IP68/IP69), procesor to superwydajny Qualcomm Snapdragon 8 Gen 5, a w roli wyświetlacza dostajemy imponujący panel LTPO AMOLED o przekątnej 6,8” i wysokiej rozdzielczości 1264x2780. Prawdziwymi gwiazdami dzisiejszej opowieści są jednak tutejsze aparaty.
Na pleckach znajdziemy ich trzy: standardowy szerokokątny, ultraszeroki oraz peryskopowe tele. Każdy ma rozdzielczość 50 Mpix oraz bardzo dobre parametry w swojej klasie. Przykładowo główna jednostka korzysta z dużego sensora 1/1,28” i obiektywu o przysłonie f/1.6, telefoto oferuje trzykrotne optyczne przybliżenie i optyczną stabilizację obrazu (OIS), a moduł ultraszeroki ma pole widzenia rzędu aż 122° i pełnoprawny autofokus.
W teorii z takiego sprzętu można wycisnąć bardzo dużo. Jedenasta pozycja w rankingu DXOMark wydaje się to potwierdzać. A jak jest w praktyce? To postanowiłem zweryfikować.
Teleobiektyw jak z lustrzanki
Główny aparat Motoroli Signature oferuje ogniskową odpowiadającą ok. 23 mm dla pełnej klatki. To klasyczny szeroki kąt, który fajnie sprawdza się przy pejzażach czy reportażu. To także jedna z najpopularniejszych ogniskowych w smartfonach. Muszę natomiast przyznać, że prywatnie nie znoszę z nią pracować i uciekam od niej, kiedy tylko mam taką możliwość.
Na szczęście Motorola Signature daje mi sporo innych możliwości. Mój ulubiony spośród tego trio aparatów to moduł tele, który daje trzykrotne zbliżenie optyczne i ogniskową odpowiadającą ok. 71 mm dla pełnej klatki. To rejony klasycznych obiektywów portretowych, które doskonale sprawdzają się także np. do fotografowania detali architektury.
Lubię łapać zbliżenia, na których budynki przestają wyglądać jak budynki, a detale przybierają formę abstrakcyjnych geometrycznych wzorów. Normalnie jest to typ zdjęć, do których bezlusterkowca z obiektywem 90, a czasem nawet 200 mm – większość telefonów albo nie pozwala uzyskać takiego zbliżenia, albo ich moduły z teleobiektywem mają na tyle słabe parametry, że „komórkowy” charakter widać na pierwszy rzut oka.
Z Motorolą Signature nie ma tego problemu. Fotografie na trzykrotnym zbliżeniu są szczegółowe i mogą się pochwalić naturalną dynamiką. Co prawda na ekstremalnych zbliżeniach widać, że krawędzie są miejscami nieco przeostrzone, ale jest to efekt bardzo subtelny. Jeśli zdjęcia robicie po to, by publikować je w Internecie, to prawdopodobnie nikt nie będzie miał okazji go zauważyć.
O ile jednak spodziewałem się, że fotki z trzykrotnym zbliżeniem będą wyglądać dobrze, o tyle miłym zaskoczeniem okazał się fakt, że śmiało można sięgać nawet po sześciokrotne zbliżenie. Jasne, tutaj jakość jest już wyraźnie gorsza, ale takie fotografie nadal są w pełni używalne – szczególnie jeśli zadbamy o odpowiednie warunki oświetleniowe. A czemu to takie imponujące? Bo dostajemy ekwiwalent ogniskowej 142 mm. Powiedzmy, że „prawdziwe” obiektywy o podobnych parametrach nie mieszczą się do kieszeni tak gładko, jak Motorola Signature.
Nieograniczone możliwości
Nie będę kłamał – na ponad 200 zrobionych przeze mnie zdjęć, tylko kilka było zrobionych innym aparatem niż teleobiektyw. Myślę jednak, że to dobrze obrazuje jeden z głównych atutów Motoroli Signature jako smartfona fotograficznego. To sprzęt bardzo uniwersalny, który sprawdzi się niezależnie od naszych indywidualnych preferencji czy stylu.
Bo pozostałe dwa aparaty też robią świetną robotę. Wspominałem, że nie lubię ogniskowej oferowanej przez główny moduł szerokokątny. Ale wiecie co? Uwielbiam kadry, które udało mi się uchwycić z jego pomocą na dwukrotnym zbliżeniu. Jakość tutejszego obrazka jest na tyle dobra, że nawet po zastosowaniu cyfrowego zoomu efekty prezentują się rewelacyjnie, a uzyskana w ten sposób ogniskowa 46 mm sprawdza się w wielu różnych sytuacjach.
Z kolei moduł ultraszerokokątny uważam za narzędzie bardzo sytuacyjne. Lubię efektowne kadry, które można uzyskać przy tak szerokim polu widzenia, ale rzadko znajduję okazję do jego użycia. Na szczęście z Motorolą Signature mam pewność, że kiedy przyjdzie co do czego, uzyskany obraz będzie się prezentował bez zarzutu. Nie ma tu spłaszczonej dynamiki czy rozmazanych detali, tak jak zdarza się to w podobnych konstrukcjach konkurencji – tutaj moduł ultraszeroki to pełnoprawny członek doskonałego tercetu.
No i warto także wspomnieć o jeszcze jednym – prostocie całego procesu robienia zdjęć Motorolą Signature. Jasne, lubię złapać zdjęcie którymś z moich aparatów systemowych, a potem mieć pełną kontrolę nad finalnym obrazkiem na etapie retuszu. Zresztą początkowo podobnie chciałem podejść do tematu podczas przygotowywania tego tekstu: zrobić kilka zdjęć w formacie RAW, a potem wywołać je na komputerze. Tylko wiecie co? To wcale nie było konieczne.
I nie, nie dlatego, że zdjęcia wykonane Motorolą Signature podobały mi się tak od razu po naciśnięciu przycisku. Jeśli mam być szczery, domyślne profile kolorystyczne są na mój gust stanowczo zbyt krzykliwe i przesycone. Ale wystarczyło kilka kliknięć, by za pomocą edytora wbudowanego w aplikację Zdjęcia Google doprowadzić je do stanu, z którego jestem całkowicie zadowolony. Ba, czasem to nawet nie kwestia kilku, a jednego kliknięcia – konkretnie w funkcję „Poprawki AI”, która zaskakująco dobrze radziła sobie z podstawowym retuszem.
Jeżeli jednak nie chce się Wam tego powtarzać przy każdej fotce, to zawsze istnieje opcja stworzenia własnego profilu kolorystycznego. Ba, dostajemy nawet do tego bardzo wygodne narzędzie.
Furtka do świata fotografii
Generalnie refleksja z całego tego mojego eksperymentu jest jedna: świat fotografii jest dziś przystępny jak nigdy dotąd. Nawet kiedy dziesięć lat temu stawiałem pierwsze kroki z aparatem, robienie „dobrych” zdjęć wymagało sporo inwestycji w sprzęt, godzin spędzonych na retuszu i masy niezbędnej wiedzy technicznej. Smartfon klasy Motoroli Signature praktycznie eliminuje wszystkie te punkty tarcia. W naszej kieszeni jest aparat, który w praktycznie każdej sytuacji pozwoli nam zrobić dokładnie taką fotkę, jak sobie zamarzymy.
Czy takie zdjęcia będą mogły konkurować jakością z fotografiami zrobionymi profesjonalnym bezlusterkowcem? Pewnie nie, ale w większości sytuacji to absolutnie bez znaczenia. Liczy się to, że w kieszeni pod ręką mamy komplet narzędzi, które pozwolą nam bawić się fotografią, rozwijać swoją kreatywność i dokumentować otaczającą nas rzeczywistość. Uważam, że to naprawdę świetna sprawa – niezależnie od tego, czy Motorla Signature miałaby być naszym jedynym aparatem, czy też wartościowym uzupełnieniem zestawu obok porządnego bezlusterkowca.
Jeśli myślicie podobnie, warto sięgnąć po Motorolę Signature samemu.
Motorola Signature - zdjęcia z aparatu
Artykuł sponsorowany na zlecenie firmy Motorola