Od 2 miesięcy mam fotowoltaikę na balkonie. Sprzęt ładuję tylko nią

Fotowoltaika na balkonie wymaga bardzo długiej drogi legislacyjnej, jeśli chcemy podpiąć się do sieci, albo... zgody spółdzielni, jeśli panel wystaje poza obrys balkonu, a my stawiamy na instalację off grid. Ja wybrałem drugą opcję.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
4
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Od 2 miesięcy mam fotowoltaikę na balkonie. Sprzęt ładuję tylko nią

Testowanie fotowoltaiki na balkonie w moim przypadku ma dość długą tradycję w ramach pracy na Telepolis. Wcześniej jednak skupiałem się na panelach z Action. Aż przyszedł czas na porządny, 200-watowy, elastyczny panel stacjonarny, co przy mojej stacji zasilania Anker Solix C300X DC jest sporą nadwyżką, ponieważ ta przyjmuje do 100 W energii z paneli. I szczerze przyznam, że trochę żałuję, że nie mam pojemniejszej stacji, bo czuję, że marnuję masę watogodzin energii każdego dnia, kiedy wszystko mam naładowane na 100%, a słońce wciąż oświetla jasnym światłem panele.

Dalsza część tekstu pod wideo

Panel fotowoltaiczny na balkonie to istny strzał w dziesiątkę

Od 2 miesięcy mam fotowoltaikę na balkonie. Sprzęt ładuję tylko nią

A przynajmniej w moim przypadku. Mam balkon ustawiony na południe i mieszkam na 3 piętrze. Tym samym nawet odrobiny cienia na nim nie ma w ciągu dnia. Tylko rano i wieczorem sąsiednie bloki zasłaniają nieco słońca, jednak nie trwa to zbyt długo.

Jak zamontowałem panel do balkonu? No cóż, jest to elastyczna, więc i lekka konstrukcja z 4 otworami montażowymi. Całość nie wystaje poza obrys balkonu, a spoczywa swoją krawędzią na jego powierzchni, która sięga poza barierki. Do tych jest natomiast przytwierdzony ośmioma opaskami ze stali nierdzewnej, które trzymają je przy barierkach. 

Od 2 miesięcy mam fotowoltaikę na balkonie. Sprzęt ładuję tylko nią

Czy to wystarczy, żeby utrzymać panel w mocnym wietrze? Jak najbardziej. Swego czasu pracowałem jako drogowiec i podobne opaski służyły nam do mocowania znaków drogowych. Znacznie cięższe znaki są zamocowane do słupów nie ośmioma a dwiema opaskami. I to nie nad trawnikiem, a nad chodnikami, którymi chodzą ludzie. Po ostatnich wichurach widziałem nieco połamanych znaków i w żadnym z nich opaska nie puściła. Jak już, to mocowanie w innym miejscu. Także kwestii bezpieczeństwa jestem pewny jak niczego innego.

I tak: panel jest zamocowany pod kątem 90 stopni. Czy jest to optymalne? Oczywiście, że nie. Kiedy zamontowałem go w czerwcu to dawał przez to maksymalnie 50 W w dzień. Jednak teraz, kiedy słońce jest już zauważalnie niżej, to spokojnie daje 100 W na stację. Skąd więc taka decyzja? Żeby nic nie wystawało poza obrys balkonu. Ot, bezpieczeństwo i łatwość montażu to główne przyczyny takiej, a nie innej decyzji. 

Jak to działa?

Z efektów jestem bardziej niż zadowolony. O tym, jak chłodziłem na balkonie napoje podczas 40-stopniowych upałów, pisałem już jakiś czas temu. Całość sprawdziła się wyśmienicie i miałem wręcz nadwyżki energii. Od tamtego czasu całą elektronikę ładuję... na balkonie. Laptop, a dokładniej MacBook Air, telefon, tablet, czy powerbanki, z których korzystam, kiedy chcę coś naładować w domu — wszystko ląduje na balkonie i ładuje się ze stacji, która w tym samym czasie uzupełnia energię z panelu. 

Od 2 miesięcy mam fotowoltaikę na balkonie. Sprzęt ładuję tylko nią

Nawet energożerny kloc, którym jest Lenovo Legion Go S, z którego korzystałem podczas przechodzenia Gothica 1 Remake brał energię tylko ze stacji, lub powerbanku naładowanego stacją i ani razu nie otarłem się nawet o brak energii. Mimo że zdarzały się także pochmurne i deszczowe dni, w które nie wystawiałem stacji na balkon, żeby nie narażać elektroniki w niej na zalanie. 

Co z zimą?

Spodziewam się, że będzie dobrze. Słońce będzie w końcu padało na panel pod jeszcze korzystniejszym kątem, a niższe temperatury będą korzystnie wpływały na sprawność stacji. Oczywiście krótsze dni wpłyną na produkcję energii, jednak przewymiarowany panel sprawia, że niekoniecznie jakoś mocno to odczuję. 

Czy to się opłaca?

Od 2 miesięcy mam fotowoltaikę na balkonie. Sprzęt ładuję tylko nią

Jeśli chcesz się zabezpieczyć przed blackoutem, to oczywiście, że tak. Jeśli jednak szukasz oszczędności w rachunkach za prąd... to nie bardzo. Ja po prostu mam zajawkę na energię odnawialną. Jednak ani cena panelu, ani stacji zasilania nie zwróci mi się tym, że ładuję elektronikę za darmo i nie ma udawać, że jest inaczej. Oczywiście stacja ma także inne zastosowania jak bycie źródłem prądu na wyjazdach. Tam jest zasilana z gniazdka samochodowego i rozkładanego panelu. 

Podkreślę jeszcze, że moja stacja ma 296 Wh i daleko jej do pełnoprawnych konstrukcji w stylu 1 - 2 kWh, z którymi chętnie bym zmierzył swoją instalację balkonową w przyszłości. To jednak raczej forma hobby i udowodnienia, że nawet w bloku fotowoltaika ma sens, a nie sposób na realne oszczędności. Tu musiałbym wybrać bardziej formalną drogę i podłączyć ją do sieci, postawić na większy magazyn energii, oraz rozbudować instalację do maksymalnych dopuszczonych 800 Wp. A na to, jak na razie nie mam ani czasu, ani środków.