Pogrucha i zniesie jajko, czyli po co nam gołębie w miastach
Gołąb miejski to jedno z najczęściej spotykanych zwierząt w otoczeniu człowieka. Dla jednych jest sympatycznym sąsiadem przesiadującym na parapecie, dla innych "latającym szczurem", czyli utrapieniem. Co warto o nim wiedzieć i czy faktycznie stwarza on dla człowieka tak duże zagrożenie, jak niektórzy przekonują?
Kilka miesięcy temu popełniłem tekst o komarach. Od swoich rozmówców zaznajomionych z tym tematem, dowiedziałem się wówczas, że owady te nie są wyłącznie problemem – odgrywają w środowisku istotną rolę. A jak jest z gołębiami żyjącym w miastach? Czy człowiek ma z nich pożytek? A jeśli nie my, to czy na ich obecności korzystają inne zwierzęta? Okazuje się, że także i w tym przypadku sprawa nie jest jednoznaczna.
Ile gołębi żyje w Polsce? Liczba robi wrażenie
Warto chyba zacząć od uściślenia, na które zwrócił uwagę prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Otóż w polskich miastach występują różne gatunki gołębiowatych: grzywacz (Columba palumbus, większy od pozostałych i występujący też w lasach) czy sierpówka (Streptopelia decaocto, mniejsza, z czarnym "sierpem" na karku, ściśle chroniona). Jednak nas najbardziej interesuje obecnie gołąb miejski (Columba livia forma urbana). To wywodzący się od gołębia skalnego gatunek synantropijny, a zatem taki, który przystosował się do życia w środowisku mocno przekształconym przez człowieka.
To właśnie gołąb miejski jest najbardziej związany z człowiekiem i jednocześnie najliczniejszy w tkance miejskiej. Szacuje się, że w naszych miastach żyje kilkaset tysięcy osobników tego gatunku. O szczegółowe dane jednak trudno.
Gołąb opanował rozmnażanie do perfekcji
Dlaczego jest ich tak dużo i dominują, przynajmniej wizualnie, nad innymi gatunkami zamieszkującymi miasta? Najprostsza odpowiedź brzmi: bo potrafiły się dostosować. I to na różne sposoby. Istotną kwestią jest np. rozmnażanie – w ich przypadku możliwe jest ono przez cały rok (dłuższa przerwa zazwyczaj przypada na grudzień i styczeń). A młode gołębie nie potrzebują dużo czasu, by się usamodzielnić. W efekcie para wyprowadza rocznie 4-5 lęgów, ale w warunkach sprzyjających może ich być więcej. Najczęściej w lęgu składane są dwa jaja. To pokazuje skalę reprodukcji.
Skoro już o lęgach i jajach mowa…
Czy gniazda gołębi można usuwać? A jeśli tak, to kiedy?
Niektórym wydaje się, że skoro gołębi jest dużo i często uznawane są za szkodniki, to gniazda tych ptaków można usuwać przez cały rok. Także z jajkami, a nawet młodymi (osobiście spotkałem się z takim przypadkiem). Trzeba mieć na uwadze, że takie działania są niezgodne z prawem. Gniazda co prawda można usuwać, ale wyłącznie w okresie jesienno-zimowym. I tylko puste.
Jeśli ktoś kategorycznie nie chce mieć gniazda na swoim balkonie, a zauważy ptaki znoszące na niego gałązki, to jest to moment, żeby zareagować, usunąć patyczki i ewentualnie zabezpieczyć balkon profesjonalnie założoną siatką. Kiedy pojawią się jaja, takie gniazdo podlega ochronie prawnej. Jeszcze gorsze jest usuwanie gniazd z już wykutymi pisklętami i przenoszenie ich na przykład pod śmietnik czy w krzaki. To w zasadzie skazanie piskląt na śmierć, ponieważ rodzice nie będą ich karmić w nowym miejscu, a same są łatwym łupem dla drapieżników. Jeśli znajdziemy takie gniazdo, to pisklęta bezwzględnie wymagają zabezpieczenia i udzielenia im pomocy
Rozwiązaniem problemu niechcianego lokatora (np. na balkonie) jest wspomniana przed momentem siatka. Jednak trzeba zaznaczyć, że przy jej zakładaniu najlepiej zdecydować się na usługi profesjonalnej firmy, by uniknąć np. luk, przez które ptaki przedostaną się na balkon i zostaną na nim uwięzione.
Kolce to kiepski pomysł. Lepsza jest spirala
Inną metodą radzenia sobie z tymi ptakami są kolce, które można kupić m.in. w marketach budowalnych czy przez internet. Wielu osobom wydaje się, że to humanitarne rozwiązanie – wszak stosują je np. miejskie spółki, by chronić budynki. Jak jest w rzeczywistości? Otóż kolce są dla ptaków niebezpieczne. Nierzadko pozostają niewidoczne, co prowadzi do okaleczeń. Alternatywą dla tego rozwiązania są znacznie bezpieczniejsze spirale. One również są powszechnie dostępne, a cena jest zbliżona do kolców. Zaleta? Spirale nie powodują u ptaków uszkodzeń. Przynajmniej dzieje się to znacznie rzadziej.
Kwaśne ptasie odchody
Dlaczego właściwie stosowane są te zabezpieczenia? Głównym problemem wynikającym z obecności gołębi są ich odchody – kwaśne i powodujące korozję budynków, pomników czy samochodów. Wydział Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego Wrocławia poinformował mnie, że jeden tylko ptak rocznie może wydalić kilkanaście kilogramów odchodów. A to generuje koszty, bo renowacja zniszczonych obiektów może być bardzo droga. Jednocześnie mieszkańcom mogą przeszkadzać zabrudzone parapety, okna czy balkony. A nierzadko także strychy, jeśli są źle zabezpieczone.
Czy tę kwestię należy rozpatrywać jedynie w kategoriach estetycznych lub infrastrukturalnych? Niekoniecznie. Przeciwnicy gołębi podnoszą argument, że zwierzęta te po prostu zagrażają zdrowiu ludzi. Z pytaniami w tej sprawie zwróciłem się do Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Odpowiedzi udzielił mi rzecznik prasowy tej instytucji Marek Waszczewski.
Jakie choroby i pasożyty przenoszą gołębie?
Najważniejsza informacja jest następująca: ryzyko przeniesienia patogenu z dzikich gołębi i ich odchodów na człowieka oceniane jest jako niskie, a nawet nikłe. Tak przynajmniej wygląda to w przypadku większości z nas. Zwiększone ryzyko dotyczy m.in. osób z poważnym upośledzeniem odporności. Największe zagrożenie ptaki stwarzają, gdy gnieżdżą się wewnątrz budynków i mogą prowadzić do rozprzestrzeniania się ektopasożytów, a zatem stworzeń żyjących na powierzchni organizmu żywiciela. W tym gronie można wymienić pluskwy czy pchły.
Największe zagrożenie dla ludzi stwarzają obrzeżki, czyli kleszcze gołębie, z uwagi na możliwość powodowania burzliwych alergicznych reakcji anafilaktycznych. Sąsiedztwo gniazd dzikich gołębi może przyczyniać się także do występowania egzogennego alergicznego zapalenia pęcherzyków płucnych, występującego jednak rzadko u osób niebędących hodowcami gołębi
Innym zagrożeniem są choroby wywołane przez grzyby (Cryptococcus neoformans) oraz bakterie. W tym ostatnim przypadku warto wskazać na Chlamydia psittaci, czyli bakterię powodującą ornitozę (inaczej zwana papuzicą). Człowiek może się nią zarazić drogą kropelkową, np. wdychając pył z ptasich piór czy jego odchodów. Od razu trzeba jednak zaznaczyć, że w naszym kraju rzadko obserwowane są przypadki zakażeń wywołanych tą bakterią.
Zarejestrowano dotychczas po jednym przypadku w 2016 r., 2017 r. i 2024 r. W 2025 r. nie odnotowano przypadków ornitozy, a w okresie 1.01-15.07.2026 – zarejestrowano 4 przypadki ornitozy, jednak należy pamiętać, że są to dane wstępne, podlegające dalej weryfikacji epidemiologicznej i mogą ulec zmianie.
Warto podkreślić, że zainteresowanie ornitologią jest obecnie trendem narastającym w kraju jak i w Europie, a więc pojedyncze przypadki tej choroby u osób eksponowanych na rezerwuar ptasi nie jest też okolicznością nieoczekiwaną
Wspomniane mikroorganizmy nie są jedynymi zagrażającymi ptakom, a w konsekwencji także ludziom. Jednak inne stwarzają minimalne niebezpieczeństwo dla człowieka, a ściślej dla zdrowia publicznego. W efekcie nie są one objęte w naszym kraju nadzorem epidemiologicznym w odniesieniu do ludzi.
Najważniejszy jest porządek
Specjaliści, z którymi rozmawiałem, zaznaczyli, że ważne jest utrzymywanie porządku tam, gdzie występują gołębie (prace te należy wykonywać w odpowiedniej odzieży ochronnej). Zwłaszcza, gdy ptaki te żyją w stadach. Bliski kontakt międzyosobniczy sprzyja szerzeniu się chorób pasożytniczych i zakaźnych.
Gołębie miejskie nie powinny gniazdować i żerować w najbliższym otoczeniu szpitali, domów pomocy społecznej, domów seniora czy hospicjów. A zatem miejsc, w których przebywają ludzie o obniżonej odporności. Kłopot polega na tym, że nierzadko to właśnie seniorzy dokarmiają gołębie i w ten sposób przyzwyczajają je do konkretnego miejsca.
Staramy się edukować ludzi, żeby nie dokarmiali gołębi, co często sprowadza się do wyrzucania jedzenia gdziekolwiek - najczęściej na chodnik czy na podwórze. Niestety, ten karygodny zwyczaj lokalnie wciąż jest spotykany, szczególnie wśród osób starszych. Do takiej "stołówki" można nieumyślnie zwabić szczury. Zaśmiecanie miejsc publicznych jest wykroczeniem. Można za nie otrzymać mandat
Podobnie do sprawy podchodzą w stolicy Małopolski:
W przypadku uporczywego dokarmiania ptaków w miejscach, gdzie powoduje to uciążliwości lub zagrożenia sanitarne, odpowiednie służby mogą podejmować interwencje oraz prowadzić działania edukacyjne. Zależy nam przede wszystkim na budowaniu świadomości, że niekontrolowane dokarmianie często szkodzi samym ptakom
Czy można karmić gołębie? A jeśli tak, to czym?
Moi rozmówcy wskazywali, że dokarmianie gołębi często przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Zamiast pomagać ptakom, robi im się krzywdę. I to z kilku powodów. Wspomniałem już o tym, że występowanie tych zwierząt w większym skupisku sprzyja rozprzestrzenianiu się chorób. Jednocześnie pokarm wabi insekty i gryzonie. Ważne jest też to, czym karmi się dzikie ptaki. Przywołany już prof. Piotr Tryjanowski przestrzega, by nie karmić gołębi chlebem (zwłaszcza białym), ponieważ źle się trawi, powoduje niedożywienie i deformacje. Odradza też rzucanie ptakom resztek ze stołu, a w szczególności zepsutej żywności.
A jeśli już ktoś postanowi dokarmiać ptaki, jak powinno to wyglądać?
Przede wszystkim dokarmiać należy odpowiednim pokarmem, czyli ziarnem. Ziarno dobrej jakości jest zjadane przez ptaki w kilka minut od rzucenia go ptakom, więc nie ma tutaj nowy o zaśmiecaniu terenu. Takie mieszanki można kupić przez internet, ale bardzo często również na placach targowych czy w specjalistycznych hurtowniach. Ceny w zależności od miejsca zaczynają się od około 2 zł za kilogram. Warto oszacować wielkość stada, które chce się dokarmiać (np. poprzez zrobienie im zdjęcia) i przeliczyć, ile paszy będzie nam potrzebne, przy założeniu, że optymalnie dorosły gołąb zjada ok. 30 g ziarna dziennie. Warto też zorientować się, czy stada nie dokarmia ktoś inny i nawiązać przyjazne relacje z taką osobą. Wtedy zawsze jest łatwiej i można się wspierać na przykład podczas wyjazdów czy choroby. Przy dokarmianiu pamiętajmy również o codziennym dostępie do świeżej, czystej wody. Miski należy regularnie myć i dezynfekować i przede wszystkim codziennie uzupełniać –
Gołąb, czyli dobry sąsiad człowieka. I obiad lisa
Pojawił się wątek zagrożeń (trzeba przy tym zaznaczyć, że gołębie nie są szkodnikami, jak postrzegają to niektórzy), warto napisać coś o korzyściach wynikających z obecności tych zwierząt. Jedną z ich pozytywnych funkcji jest… czyszczenie miast. Tak, dobrze widzicie. Ich odchody nam przeszkadzają, ale bez gołębi problem mogłyby stanowić resztki jedzenia, które po sobie pozostawiamy. Zwierzęta te mają również wartość edukacyjną i estetyczną – część z nas po prostu lubi je obserwować.
Gołębie to jedne z niewielu zwierząt, z którymi można mieć blisko i bezpośredni kontakt. Rozpoznają twarze osób, które je karmią, są towarzyskie i dość łatwo się oswajają z obecnością człowieka. Jeśli są dobrze traktowane i regularnie dokarmiane dobrej jakości paszą, to odwdzięczają się nawet siadaniem na rękach czy głowie swoich karmicieli. W mieście jest bardzo niewiele okazji do kontaktu ze zwierzętami, a gołębie są wręcz do tego stworzone
A jeśli ktoś zarzuci tym ptakom, że nie pełnią ważnych funkcji w środowisku, zasadne będzie przywołanie psów czy innych zwierząt domowych, które z punktu widzenia przyrody też nie wnoszą wiele. Czasem nawet są dla niej zagrożeniem. Zresztą, z gołębiami sprawa jest tu bardziej zawiła, bo stanowią one pokarm dla drapieżników występujących w mieście.
Gołębie zajmują ważne miejsce w diecie sokołów wędrownych (wiele par gnieździ się na blokach i wieżowcach) oraz jastrzębi. Te ostatnie czasem nawet są nazywane gołębiarzami. Na ptaki te polują także wolnożyjące koty, kuny, lisy czy kruki. Gołębie odgrywają istotną rolę w łańcuchu pokarmowym w środowisku miejskim
Jednocześnie usłyszałem, że nie stanowią one zagrożenia dla wróbli, co ponoć często mają podnosić przeciwnicy gołębi. Owszem, wróble znikają z miast, ale dzieje się tak głównie za sprawą działalności… człowieka. To my niszczymy ich miejsca do gniazdowania i ograniczamy bazę pokarmową.
Populację gołębi można ograniczać. Nawet trzeba
Czy to oznacza, że gołębie miejskie należy pozostawić samym sobie i nie ingerować w rozrost ich populacji? Niekoniecznie. W Krakowie np. pilotażowo zrealizowano program antykoncepcji dla gołębi. W kilku miejscach stanęły karmniki, w których z ziarnami kukurydzy podawano odpowiednie leki. To rozwiązanie nie sprawi, że ptaki nagle znikną z przestrzeni miejskiej. Docelowo jednak populacja gołębi powinna spaść.
Innym sposobem na kontrolę lęgów jest wymiana jaj – zabiera się te prawdziwe, a w ich miejsce zostawia się plastikowe. To rozwiązanie dobrze sprawdza się w miejskich gołębnikach, które z jednej strony poprawiają dobrostan ptaków (mają dostęp do dobrej jakości paszy i wody, miejsce jest sprzątane), a z drugiej strony gołębie przebywają tam, gdzie życzy sobie tego człowiek.
Współczesne zarządzanie populacją gołębi powinno opierać się przede wszystkim na metodach humanitarnych i długofalowych. Naszym celem jest zachowanie równowagi pomiędzy potrzebami mieszkańców a dobrostanem zwierząt, dlatego rozwijamy współpracę z organizacjami społecznymi i ekspertami oraz poszukujemy skutecznych, etycznych rozwiązań
Przygarnij ptaka i załóż mu szelki
Jeśli kogoś zdziwiły miejskie gołębniki czy program antykoncepcji testowany w Krakowie (ale z powodzeniem wdrażany już w innych krajach), zapewne będzie też zaskoczony możliwością… adoptowania tego zwierzaka.
Gołębie to gatunek udomowiony, w przeciwieństwie do papug, których w niewoli jest około 100 gatunków, z czego żaden z nich nie został poddany procesowi domestykacji. Gołębie zazwyczaj chętnie spędzają czas w pobliżu ludzi, chociaż oczywiście intensywność i jakość więzi zależy od charakteru konkretnego ptaka, warunków jakie mu zapewnimy i zaangażowania opiekuna. Dobrze odnajdują się w środowisku domowym, a jeśli chcemy im zapewnić dodatkową aktywność fizyczną, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby uczyć gołębia spacerów np. w szelkach. Każdy adoptowany gołąb to miejsce dla kolejnego, który z różnych przyczyn może potrzebować pomocy
Osoby zainteresowane szczegółami adopcji, powinny zajrzeć na stronę Fundacji Chatka Gołębia.
W ramach podsumowania można napisać, że gołąb miejski nie jest niezbędnym elementem miejskiej przyrody. Ale nie stanowi też zagrożenia – ani dla środowiska, ani dla człowieka. To nie szkodnik czy wróg, a po prostu dzikie zwierzę, które przystosowało się do życia w konkretnych warunkach. Przy człowieku. Nie powinniśmy ich eliminować z naszego otoczenia, ale populację ptaka warto mieć pod kontrolą – także z korzyścią dla niego.
Być może ktoś zbiera się do napisania komentarza z pytaniem: co to ma wspólnego z telefonią? Odpowiem krótko: przecież to gołąb przez tysiąclecia służył do przekazywania informacji… ;)