To koniec patostreamingu? Został tylko podpis prezydenta

Rząd chce ograniczyć zjawisko tzw. patostreamingu. W tym celu powstała już nowelizacja Kodeksu Karnego. Przepis czeka tylko na podpis prezydenta.

Damian Jaroszewski (NeR1o)
2
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
To koniec patostreamingu? Został tylko podpis prezydenta

Senat przyjął – bez żadnych poprawek – ustawę wprowadzającą do Kodeksu karnego osobny paragraf za patostreaming. Chodzi o internetowe transmisje, na których ich twórcy zarabiają na publicznym pokazywaniu przemocy, przestępstw i poniżania ludzi, także za zgodą.

Dalsza część tekstu pod wideo

Koniec patostreamingu

Nowy art. 255b k.k. przewiduje, że kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej za pośrednictwem sieci teleinformatycznej publicznie rozpowszechnia treści przedstawiające: popełnienie czynu zabronionego przeciwko dobrom osobistym, przemoc wobec zwierząt albo poniżające traktowanie innej osoby – nawet za jej zgodą – podlega karze do 3 lat więzienia.

Taka sama kara grozi za „udawany” patostreaming, w tym deepfake’i i inscenizacje, jeśli mogą wywołać przekonanie, że pokazują prawdziwe takie zachowania.

Jeżeli w takich materiałach występuje małoletni, górna granica kary rośnie do 5 lat pozbawienia wolności (od 3 miesięcy do 5 lat). Ustawa wyraźnie wyłącza z odpowiedzialności działania podejmowane w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, informacyjnej, prasowej, naukowej albo w celu ochrony interesu publicznego. Kluczowe jest nastawienie na zarobek lub budowanie zasięgów na cudzym cierpieniu.

W Sejmie za ustawą głosowało 419 posłów, a w Senacie poparło ją 52 senatorów, 26 było przeciw; nikt nie wstrzymał się od głosu. Teraz akt czeka na decyzję prezydenta Karola Nawrockiego, który ma 21 dni na podpis, weto lub skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego; przepisy wejdą w życie 30 dni po publikacji w Dzienniku Ustaw.