Holandia zaprzecza. Amerykanie opowiadają banialuki
Ostatnie zarzuty ze strony amerykańskiej administracji są bardzo poważne. Problem jednak w tym, że nie przedstawiono żadnych dowodów.
Wojna technologiczna między Stanami Zjednoczonymi i Chinami znowu zahacza o Europę. Tym razem w centrum zamieszania znalazło się ASML, czyli holenderski producent najbardziej zaawansowanych maszyn litograficznych. Według doniesień Bloomberga amerykańska administracja otwarcie zasugerowała, że jeden z nowszych systemów mógł trafić do Państwa Środka, jednak Holendrzy stanowczo temu zaprzeczają.
Pierwsze blokady na eksport wprowadzono jeszcze w 2019 roku
Sprawę poruszył Howard Lutnick, sekretarz handlu USA, podczas niedawnych spotkań z kierownictwem ASML. Waszyngton przekazał firmie obawy, że w Chinach może działać jedna z maszyn EUV. To sprzęt kluczowy dla produkcji najbardziej zaawansowanych układów scalonych, używanych m.in. w akceleratorach AI, SoC, procesorach czy kartach graficznych. Z takich maszyn korzysta właśnie TSMC, Samsung oraz Intel.
ASML nie zostawia jednak miejsca na niedopowiedzenia. Firma przekazała, że nigdy nie wysłała do Chin ani sprzętu EUV, ani nawet komponentu, modułu czy innego elementu specjalnie zaprojektowanego do pracy w takim systemie. Holendrzy podkreślają też, że dostosowują swoją działalność do kolejnych zmian w przepisach eksportowych i przestrzegają wszystkich obowiązujących ograniczeń.
Dodatkowo Holendrzy zaznaczają, że takiej maszyny nie da się po prostu schować w kontenerze i przewieźć po cichu. To sprzęt mający rozmiary szkolnego autobusu, który waży około 180 ton, powstaje w niewielkiej liczbie egzemplarzy i wymaga stałej obsługi serwisowej producenta. Innymi słowy, nawet samo złożenie i instalacja, nie wspominając o uruchomieniu takiego sprzętu bez wiedzy ASML byłoby skrajnie trudne, o ile w ogóle realne.
A biorąc pod uwagę, że Amerykanie nie przedstawili publicznie żadnych dowodów, to cała sprawa wygląda bardziej na kolejny rozdział nacisku politycznego niż na potwierdzony przełom technologiczny Pekinu. Dla Holendrów to jednak problem wizerunkowy i biznesowy, bo ASML znalazło się w niewygodnej sytuacji gdzie musi udowadniać, że jest niewinne.