Steam Controller niemal wywołał pożar. To ewidentna wina Valve
Steam Controller o mały włos nie stał się bohaterem prawdziwej tragedii. A raczej nie on sam, a puck, który służy do jego ładowania. I chociaż użytkownik próbuje brać winę na siebie, to widać tu ewidentne zaniedbanie ze strony Valve.
Sytuację opisał użytkownik reddita podpisujący się jako Toikka. Otóż twierdzi on, że przypadkiem odłożył smartwatch na pucku do ładowania Steam Controllera. Mowa tu o magnetycznej kostce z pinami pogo, która przywiera do pada, co jest rozwiązaniem niezwykle wygodnym i zmniejszającym ryzyko uszkodzenia sprzętu przez przypadkowe wyrwanie kabla. Wracając do tematu: metalowa bransoleta smartwatcha spowodowała zwarcie na pinach pogo, czego efekty możecie zobaczyć poniżej.
Kto jest winny? Bo nie użytkownik
Użytkownik traktuje to raczej jako przestrogę dla innych, a nie skarżenie się na produkt od Valve. Podkreśla on we wpisie, że to wszystko było tylko jego winą:
Uważam, że to całkowicie moja wina, więc nie martwcie się, że obwiniam Valve, nie otworzę nawet zgłoszenia wsparcia. Po prostu bądźcie ostrożni, jeśli macie metalowy pasek do smartwatcha lub inne metale w pobliżu Steam Puck, ponieważ gdy jest na odsłoniętych stykach, zacznie podgrzewać wszystko, co dotknie. Trzymajcie Pucka 1-2m z dala od czegokolwiek, co może się nagrzewać lub jest metalowe.
Tyle że to nie jest prawda. Owszem, łatwo wywołać zwarcie w pinach pogo. Zwłaszcza z magnetycznym przyczepem. Dlatego też obowiązkiem producenta jest zastosowanie zabezpieczeń przeciwzwarciowych. Prosty układ mógłby zwyczajnie odciąć zasilanie na stykach w sytuacji takiej jak ta. Układ, którego ewidentnie tu zabrakło.
Samo Valve w odniesieniu do tej sytuacji wydało oświadczenie, aby trzymać ten element z dala od metalowych przedmiotów. Jednak firma powinna raczej przeprowadzić akcję wymiany wadliwych elementów na posiadające stosowne zabezpieczenia.