FIFA każe robić przerwy w upale. Naukowcy mają wątpliwości

Na mundialu temperatury biją rekordy. Kibice gwiżdżą na każdą przerwę w grze, jak choćby te związane z nawadnianiem się, ale czy słusznie?

Jakub Krawczyński (KubaKraw)
1
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
FIFA każe robić przerwy w upale. Naukowcy mają wątpliwości

Chłodzenie piłkarzy na mundialu

Każdy mecz tegorocznych mistrzostw świata w piłce nożnej zatrzymuje się w 22 minucie każdej połowy na trzyminutową przerwę na nawodnienie. Zasada obowiązuje niezależnie od pogody, więc bywa stosowana nawet wtedy, gdy wcale nie jest gorąco. Według analizy grupy World Weather Attribution około jedna czwarta meczów na tym turnieju może być rozgrywana w warunkach przekraczających 26 stopni Celsjusza w skali WBGT (wskaźnik służący do oceny średniego wpływu oddziaływania ciepła na człowieka w okresie reprezentatywnym dla jego pracy). Ta skala uwzględnia nie tylko temperaturę powietrza, ale też wilgotność, nasłonecznienie i wiatr. Dzięki temu lepiej oddaje to, jak organizm faktycznie odczuwa upał.

Dalsza część tekstu pod wideo

Ollie Jay, profesor zajmujący się wpływem ciepła na zdrowie na University of Sydney, twierdzi, że fale upałów są dziś częstsze i silniejsze niż jeszcze kilkanaście lat temu. Jego zespół analizował dane z ostatnich trzech dekad i potwierdził, że ryzyko przegrzania podczas aktywności fizycznej systematycznie rośnie.

Upał zmienia też sam przebieg gry. Julien Périard, dyrektor instytutu badań nad sportem i wysiłkiem fizycznym na University of Canberra, zauważa, że piłkarze w wysokiej temperaturze oszczędzają siły. Biegają mniej w drugiej połowie i częściej podają piłkę zamiast prowadzić ją samodzielnie.

Trzy minuty przerwy to jednak zbyt mało, by realnie obniżyć temperaturę ciała, zwłaszcza że zawodnicy spędzają ten czas w pełnym słońcu. O wiele skuteczniejsza jest piętnastominutowa przerwa w klimatyzowanej szatni w połowie meczu. Lee Taylor, ekspert od wydajności sportowej z Loughborough University, jest wobec przerw na nawodnienie jeszcze bardziej krytyczny i nazywa je bardziej okazją komercyjną niż realnym narzędziem chłodzenia.

Drużyny sięgają też po zimne prysznice, lodowe kąpiele, chłodzące spraye i specjalne kamizelki. Firma Adidas oferuje swoim drużynom kamizelki wypełnione chłodzącym żelem. Producent twierdzi, że obniżają one temperaturę ciała o niemal pół stopnia, ale potrzebują na to kwadransa, a cały sprzęt trzeba przechowywać w specjalnych zamrażarkach. W praktyce mało kto ma na to czas w trakcie meczu.

Najskuteczniejszym rozwiązaniem pozostaje wcześniejsze przyzwyczajenie organizmu do gorąca. Reprezentacja Szwecji trenowała w klimatyzowanej hali, a po treningach korzystała z sauny. Taki trening zwiększa objętość krwi i poprawia zdolność organizmu do pocenia się. Mimo to, jak podkreśla Taylor, żadna z tych metod nie przywraca pełnej formy sprzed upałów, a jedynie zbliża do niej zawodników.

Mecze przy ekstremalnych temperaturach pokazują, że żaden gadżet nie zastąpi naturalnej adaptacji organizmu. Najlepsze efekty daje połączenie wcześniejszego treningu w cieple i dłuższych przerw w chłodzie, a nie tylko butelka wody wylana na głowę.