Sprawdziłem Pokemon Champions na smartfonie. To gra godna konsoli

Pokemon Champions to gra, o której marzyłem od 2015 roku. I nie przesadzam: to właśnie wtedy wsiąkłem w scenę kompetytywną i snułem fantazje o czymś, co działa nie tylko na Nintendo 3DS, oraz nie wymaga dziesiątek godzin grindu związanego z hodowlą jak najlepszego Pokemona. I to właśnie dostaliśmy w Pokemon Champions, chociaż wciąż są pewne braki, co jest jednak celowym działaniem.

Paweł Maretycz (Maniiiek)
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na X
Telepolis.pl
Sprawdziłem Pokemon Champions na smartfonie. To gra godna konsoli

Gra wyszła wczoraj i wczoraj też mogłem się z nią po raz pierwszy zapoznać na urządzeniach mobilnych. Czy więc mogę z czystym sumieniem napisać jej recenzję? A i owszem. A to dlatego, że gram w nią niemal każdego dnia od 2 miesięcy na Switchu, a jeden dzień wystarczył, żebym wgłębił się w kwestie techniczne wersji na smartfony, a kwestie rozgrywki znam i to doskonale, tak naprawdę od ponad 10 lat. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Czym jest Pokemon Champions?

Sprawdziłem Pokemon Champions na smartfonie. To gra godna konsoli

To mój ulubiony moment każdej gry: ten, kiedy kończę fabułę i mam wystarczające zasoby, aby rozpocząć rozgrywki kompetytywne z graczami z całego świata. Owszem, tu jest jakaś historia w ramach samouczka, ale można ją całkowicie zignorować. Chodzi tu tylko o jedno: zbieramy drużynę i walczymy z innymi graczami w walkach 1 vs. 1 lub 2 vs. 2. 

Samo zbieranie drużyny jest natomiast dziecinnie proste: dostajemy kilka Pokemonów na start oraz co 22 godziny — dzięki czemu nie musimy się specjalnie spinać z czasem — możemy rekrutować jednego, losowego stworka z puli 10 nam proponowanych. Tego możemy wykupić za 2500 punktów waluty w grze, specjalny bilet, który dostajemy w zamian za zadania, lub wypożyczyć za darmo, co nie ma sensu, bo nie pozwala to na edycję statystyk.

I tak: brzmi to, jak wstęp do mikrotransakcji. Jednak punktów samych w sobie kupić nie możemy, a punktami jesteśmy obsypywani na tyle hojnie, że na ich brak trudno narzekać, nawet jeśli wykupimy cały sklep. A jeśli nie chcemy czekać, to rekrutację też możemy przyśpieszyć specjalnymi biletami, których dostajemy gigantyczne ilości. 

Co więcej, stworki możemy przesyłać także z Pokemon Home, czyli banku, w którym da się trzymać Pokemony z gier na Nintendo Switch, oraz Pokemon Go. Kluczowe jest jednak to, aby był on dostępny w Pokemon Champions.

Mikrotransakcje, których nie potrzebujemy

Sprawdziłem Pokemon Champions na smartfonie. To gra godna konsoli

A właściwie to przepustki sezonowe. W każdym sezonie zbieramy poziomy, ale najcenniejsze nagrody są ukryte za przepustką. Nagrody, którymi są pokemony, które możemy zwyczajnie wylosować, mega kamienie, które możemy kupić, oraz elementy estetyczne, które nie wpływają na rozgrywkę. Tym samym nie płacąc, praktycznie nic nie tracimy. Zwłaszcza że nawet darmowi gracze dostają co miesiąc jednego pokemona z mega kamieniem za zdobywanie poziomów rozgrywki. 

Budowanie drużyny

Sprawdziłem Pokemon Champions na smartfonie. To gra godna konsoli
Tak, nie ma ona sensu, ale gra się nią zaskakująco dobrze

A właściwie drużyn, bo tych możemy mieć aż 18. Każda z nich składa się z 6 pokemonów. Stworki mogą występować w kilku drużynach jednocześnie. Domyślnie każdy z nich jest na 50 lvl i ma maksymalny poziom punktów IV, czyli związanych z ich hodowlą. Jeśli nie grałeś nigdy w scenie kompetytywnej, to nie musisz się tym przejmować, jeśli grałeś, to wiesz, o czym mówię i zdajesz sobie sprawę, jak dużym jest to ułatwieniem. 

Punkty EV, czyli bonusy do statystyk również możemy rozdawać sami. Oczywiście najlepiej dać maksimum do 2 statystyk, niż rozkładać je po równo. Naturę stworka oraz jego umiejętność również sami możemy określić, a także dobrać mu ataki z listy. Tym samym wszystkie elementy wymagające długiego i nudnego grindu odpadają. 

Duże braki, które mają sens

Sprawdziłem Pokemon Champions na smartfonie. To gra godna konsoli

To mój główny zarzut, chociaż rozumiem, skąd taka, a nie inna decyzja. Otóż pula Pokemonów w grze jest mocno ograniczona i wiele osób nie znajdzie tam swoich ulubieńców. Na szczęście co jakiś czas dochodzą nowe, wraz z nowymi regulacjami. Ma to jednak swoje plusy: ograniczony wybór sprawił, że sięgnąłem po stworki, których nigdy bym nie użył i niektóre z nich bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Jednak nie na tyle, abym je umieścił w swojej głównej drużynie, teraz kiedy nowe regulacje sprawiły, że mogłem złożyć drużynę składającą się niemal wyłącznie z moich ulubionych Pokemonów.

Sprawdziłem Pokemon Champions na smartfonie. To gra godna konsoli
Bieda, nie wybór

O wiele bardziej odczuwam braki w ofercie przedmiotów do trzymania. Wiele strategii bazuje właśnie na nich, a ich wybór jest... bardzo skromny. To natomiast sprawia, że część Pokemonów, nawet jeśli jest dostępnych, to nie ma sensu ich używać. Dobrym przykładem jest tu Gliscor. Pokemon ten może mieć umiejętność poison heal, która go leczy, kiedy jest zatruty. To sprawia, że nie może mieć nałożonego innego statutu, oraz co rundę odzyskuje nieco zdrowia. Jak go zatruć? Może to zrobić przeciwnik, co jest mało prawdopodobne, albo przedmiot toxic orb, który nakłada ten status na trzymającego go pokemona. Niestety, w Champions go nie znajdziemy. A takich przykładów jest znacznie więcej.

Owszem, przedmioty również dochodzą, ale to ma miejsce równie często, co pojawienie się nowych pokemonów. Czemu więc twierdzę, że to ma sens? Ponieważ dla nowego gracza multum przedmiotów i potworów byłby przytłaczający. Na obecnym etapie ktoś, kto dopiero zaczyna przygodę z Pokemon Champions powinien się odnaleźć w tej rozgrywce. 

Jak to działa na smartfonie?

Sprawdziłem Pokemon Champions na smartfonie. To gra godna konsoli
Ma przekichane

Tytuł sprawdziłem na kilku urządzeniach: iPhone 16, iPad 10 i Motoroli Edge 50 neo. I na każdym z tych urządzeń odbiór był... inny. Zacznijmy od iPhone 16: gra wygląda znacznie lepiej niż na Switchu i mówię tu o tym pierwszym, na Switch 2 nie grałem w ten tytuł. Dodatkowo działa znacznie płynniej. Na konsoli Nintendo są sporadyczne przycięcia i widać niższą ilość klatek. 

W przypadku iPada 10 wysoka płynność i stabilność są zachowane. Za to obraz jest jakby rozmydlony i paskudny. Oczywiście szybko o tym zapominamy, ale jednak graficznie mocno odstaje od smartfonu. Niestety, zrzuty ekranu zrobiłem na iPadzie. Wynika to z proporcji ekranu, które najlepiej rezonują z proporcjami obrazów na Telepolis. W przypadku Motoroli mamy obraz równie ładny, co na iPhone. Jednocześnie jednak zdarzają się sporadyczne ścinki przy bardziej efektownych animacjach ataku. Wciąż nie przeszkadza to w rozgrywce, ale mam nadzieję, że poprawią optymalizację wersji na Androida. 

Sterowanie

Czy jest to leniwy port? I tak i nie. Niektóre przyciski sterowania dotykowego mogłyby być większe, bo zachowano te z konsoli. Dodatkowo powinno się wprowadzić mechanizm przeciągania itemów na pokemony, a nie ich nakładania klikiem. To byłoby bardziej intuicyjne.

Z drugiej strony pojawiła się ikona poziomu baterii smartfonu, która wyświetla się jako piktogram charjabuga, czyli pokemona baterii, co uważam za genialny smaczek. 

Mechaniki

Sprawdziłem Pokemon Champions na smartfonie. To gra godna konsoli

Pewnie niektórzy podczas czytania tego tekstu zachodzą w głowę na temat tego, czym są te całe mega kamienie. Otóż mówimy tu o mechanice, która zagościła w 6 generacji i była obecna w głównej serii do 7 generacji, a potem powróciła w Pokemon Legends: Z-A. Otóż niektóre stworki trzymając odpowiedni mega kamień, mogą dodatkowo ewoluować podczas walki, zmieniając przy tym swój wygląd, statystyki, umiejętność, a czasami nawet i typ, co ma olbrzymi wpływ na rozgrywkę.

Na przestrzeni gier pojawiły się aż 4 takie dodatkowe mechaniki obejmujące znacznie mocniejszy, chociaż jednorazowy atak, powiększenie pokemona, lub zmianę jego typu na dowolny. I wszystko wskazuje, że w przyszłości przynajmniej część z tych mechanik zagości w Pokemon Champions. 

Podsumowanie

Sprawdziłem Pokemon Champions na smartfonie. To gra godna konsoli

Gra mimo pewnych, chociaż stosunkowo niewielkich problemów wciąga jak bagno. I chociaż nigdy nie udało mi się wbić do rangi champions, która jest zarezerwowana dla niewielkiej grupy najlepszych graczy na świecie, tak w każdym z trzech sezonów, jakie się rozgrywały do tej pory, udało mi się osiągnąć rangę master ball, czyli tą o oczko niżej i świetnie się przy tym bawiłem.

Mimo to wciąż brakuje mi kilku pokemonów i przedmiotów, aby móc ułożyć taką drużynę, jaką naprawdę chciałbym grać. Na razie bardziej się bawię formą, bo bądźmy szczerzy: aż 4 megaewoluujące pokemony w drużynie nie mają sensu, chociaż mimo to udało mi się nią wbić niemal najwyższą z rang bez problemów. I, mimo że mam Switcha Lite, to jednak w Pokemon Champions będę od teraz grał głównie na smartfonie, lub tablecie. 

Profesjonalne Pokemony na tablety i smartfony: 7/10
plusy
  • Samo mięsko bez grindu
  • Przepustka sezonowa to coś, co możemy sobie odpuścić
  • Waluta sypie się z nieba praktycznie za nic
  • Możemy przesyłać pokemony z innych gier
minusy
  • Niektóre przyciski mogłyby być większe
  • Brakuje wielu pokemonów i przedmiotów
  • Wydajność na Androidzie mogłaby być lepsza